Trener Mariusz Jop podsumowuje pierwszy etap przygotowań do PKO BP Ekstraklasy
"Mecz z MFK Karvina był takim podsumowaniem tej pierwszej części przygotowań. Piłkarze zaczęli treningi, to do dzisiaj nie mieli dnia wolnego. To był taki okres, który można połączyć z okresem dwud...
"Mecz z MFK Karvina był takim podsumowaniem tej pierwszej części przygotowań. Piłkarze zaczęli treningi, to do dzisiaj nie mieli dnia wolnego. To był taki okres, który można połączyć z okresem dwudniowym, który spędziliśmy w Myślenicach teraz przed meczem z Karwiną. Zawodnicy wykonali bardzo dużą objętość pracy. Założyliśmy, że ten okres przygotowawczy i ogólnie treningi i poziom intensywności i objętości zajęć będzie większy o jakieś 15-20%. Zależy od akcentu motorycznego. Zawodnicy bardzo dobrze te obciążenia znoszą. Dzisiejszy sparing był bardzo pożyteczny. Gra po 45 minut. Dobra intensywność, dużo elementów, nad którymi pracowaliśmy funkcjonowało nieźle. Podsumowując- na pewno dobry okres, jeżeli chodzi o wykonaną pracę, jesteśmy z tego zadowoleni. Oczywiście jak się podnosi obciążenia, to zawsze kosztem tego jest większa możliwość urazów. To jest coś, co jest naturalne i my z pełną świadomością podnieśliśmy obciążenia. Poza Dariem, który w trakcie treningu delikatnie naciągnął mięsień, to takich mięśniowych urazów nie mamy. Ci co wracają po rehabilitacji, robią ciągle postępy, są coraz bliżej wejścia w pełny trening. Mam tu na myśli i Rodę, Juliusa i Jarocha. Można powiedzieć, że wszystko idzie zgodnie z planem.
Przygotowania Juliusa i Wiktora
Nie chciałbym prognozować w przypadku Juliusa. Mogę tylko powiedzieć tyle, że z tygodnia na tydzień sytuacja się poprawia i podnoszone są obciążenia. On dobrze na nie reaguje. Jestem dobrej myśli, natomiast nie chciałbym deklarować, czy za tydzień, czy za dwa. Akurat w tym przypadku musimy na bieżąco obserwować, jak jego organizm reaguje na zwiększane obciążenia. Wiktor powinien od wtorku normalnie wejść w trening, więc to taka krótka przerwa, bo w zasadzie on ostatnie dwa, trzy dni jest bez treningu. To nie jest poważniejszy temat.
Nowe twarze w szatni
Marcel i Maxence są to zawodnicy, których chcieliśmy, których mieliśmy wyskautowanych od dłuższego czasu. W przypadku Marcela to była bardziej okazja i szansa na to, żeby tego zawodnika pozyskać. Bardzo się cieszę, że ten zawodnik do nas doszedł, bo wiemy, że ma dużą jakość i może pomóc naszemu zespołowi. Tak samo Maxence. Jest to piłkarz, który był wyskautowany, który jest wdrażany w nasz sposób grania. Wygląda coraz lepiej, bo wiadomo, że grał troszeczkę w innym systemie niż my. Potrzebuje czasu, natomiast pracuje dobrze, chce jak najszybciej wejść w grupę i myślę, że jest na dobrej drodze do tego, żeby realnie wzmocnić zespół.
Kolejne transfery
Na pewno musimy być cierpliwi w tym temacie. Cały dział sportu bardzo mocno pracuje nad tym i jest dużo nazwisk, wokół których toczą się rozmowy. Natomiast do finalnej decyzji, do podpisania umowy, to jest często daleka droga i czasami jest tak, że wydaje się, że jest coś bardzo blisko, a nagle sytuacja się zmienia. Ma to też drugą stronę medalu. Są takie momenty, że nagle pojawia się opcja, która wcześniej wydawała się nierealna. Musimy być cierpliwi. Oczywiście z mojej perspektywy chciałbym swojej mieć tych zawodników jak najwcześniej, żeby ich szybciej wkomponować w zespół. Natomiast mam pełne zaufanie do działu sportu, do dyrektora sportowego. Wiem też, że nie jest nam łatwo. Mamy sporo filtrów, jeżeli chodzi o kwestie finansowe, o nasze możliwości. Mamy też swoje zalety, którymi jesteśmy w stanie przekonać dobrych piłkarzy, żeby dołączyli do nas i realnie byli wsparciem.
Młodzież zasiliła szeregi zespołu podczas przygotowań do sezonu: Oliwier Pławiński, Karol Tokarczyk, Maksym Tsymbalyuk
Prezentują się ogólnie dobrze. Całkiem nieźle znoszą obciążenia, bo dla niektórych to jest nowa sytuacja- praca w takiej intensywności. Radzą sobie dobrze. Na przykład Oliwier jest chłopakiem, który pierwszy raz jest z nami. Tokar już trochę wcześniej był, jest bardziej doświadczonym piłkarzem, ogranym. Jemu jest trochę łatwiej się zaadoptować. Natomiast Maksym i Oliwier są to piłkarze młodsi, którzy potrzebują trochę więcej czasu do adaptacji, do zrozumienia tych mechanizmów, które są w zespole, jeżeli chodzi o założenia taktyczne, o oczekiwania. Pracują z dobrym zaangażowaniem, chcą się rozwijać, chcą się uczyć, więc generalnie jesteśmy zadowoleni z nich, jeżeli chodzi o taką pracę, którą wykonali.
Myślę, że za wcześnie na szansę w meczach ligowych na tym etapie. Jest to związane z wieloma czynnikami. Pamiętajmy o tym, że w tym momencie Rodado, Dario Grujcić, Julius Ertlthaler i Bartosz Jaroch, to trzech - czterech piłkarzy, którzy byli podstawowymi zwodnikami. Oni na razie są poza treningiem z zespołem. Jeżeli myślimy jeszcze o wzmocnieniach, czyli potencjalnie jeszcze, już nie chcę mówić liczby, ale jacy zawodnicy do nas dołączą, to siłą rzeczy ta kadra będzie większa. Na przykład na dzisiaj było 20 piłkarzy gotowych do gry plus trzech bramkarzy. Jeżeli doliczymy kontuzjowanych, jak wrócą jeszcze dwóch, trzech, to są treningi, w których nie ma sensu trzymać 26 czy 27 zawodników. Siłą rzeczy oni będą rotowani. Natomiast ważne, żeby zostawić po sobie dobre wrażenie i być realnie zapamiętany jako ktoś, kto jak przyjdzie na trening i czy będzie taka potrzeba, żeby był w 20, czy wszedł na boisko, to on będzie do tego gotowy. To jest coś, co jest ważne z ich perspektywy, ale też z naszej perspektywy, jeżeli wiemy, że są w drugim zespole piłkarze, na których my możemy też liczyć.
Powrót z wypożyczenia Wiktora Staszaka
Wygląda nieźle, tak jak cały zespół. Nie powiedziałbym, że ktoś odstaje, jeżeli chodzi o młodych piłkarzy. Wiktor pracuje sumiennie, ma dobre moment. Są też takie, nad którymi musi się więcej skupić, jeżeli chodzi o działania z piłką, ale też bez piłki. Mówił, że poprawił grę w defensywie- faktycznie jest trochę lepiej, natomiast tu jeszcze dalej jest przestrzeń do rozwoju. W sobotnim sparingu strzelił bramkę, to na plus. Na pewno jest to chłopak, któremu się dalej przyglądamy i będziemy podejmować decyzję, co dalej, w zależności od tego, kto do nas przyjdzie.
Ustawienie szeregów obronnych, rotacje, plany
Trzeba pamiętać o tym, że gry towarzyskie i ten obraz przygotowawczy jest też po to, żeby być przygotowanym na sytuacje, jakie mogą się zdarzyć w lidze później, bo nie wiemy, kto finalnie będzie do dyspozycji. Jak będziemy mieli pięciu stoperów, to wybieramy wtedy najlepszą dwójkę. Natomiast może być tak, że ktoś będzie miał uraz, ktoś będzie miał kartki, stąd próba w różnych konfiguracjach. To nie tylko dotyczy Maxence’a, ale też innych zawodników. Chcemy poczuć ich współpracę i w treningu, i w meczach towarzyskich. Współpracę zawodników w różnej konfiguracji, po to to robimy. Max jest to zawodnik, który może grać i z prawej, i z lewej strony. Z tego, co go obserwowałem, to lepiej się czuje z prawej. Więc można powiedzieć, że tak docelowo Wiktor będzie z nim rywalizował, Alan, Kutwi. Tak naprawdę takiego typowo pół-lewego stopera mamy jednego w tym momencie, ale i Kutwi może grać na pół-lewym, i Max również, i jak trzeba to i Alan tam zagra. Myślę, że Wiktor jest bardziej takim piłkarzem, dla którego jednak ten pół-prawy stoper jest taką optymalną dla niego pozycją.
Przed przyjściem do Wisły były mecze, w których Max grał na pozycji nr 6, ale to zależy od stylu i sposobu gry. My jesteśmy zespołem, który chce budować przez środek i to nie jest jego charakterystyka. Oczywiście, że jeśli chodzi o działania defensywne, to jak najbardziej. Przy tym wzroście, wiadomo, ma większe atuty niż zawodnicy, niżsi, którzy są bardziej mobilni, lepsi z piłką, trudniej odebrać piłkę przy jego warunkach. Na pewno jest to coś, co mu trudniej jest robić. Lepiej się czuje twarzą, widząc jakby cały zespół przed sobą, a nie między liniami. Jest to jakaś opcja, natomiast może na momenty, w których bylibyśmy w obronie niskiej. Na razie sprawdzamy go i na pół-lewym albo pół-prawym stoperze.
Marc Carbó z bramką w sparingu z Karviną
W sparingach strzelał gole. Pamiętam, w tamtej rundzie też zdobył bramkę tutaj w Myślenicach. Marc wygląda dobrze, też wie o tym, że musi mocno pracować na to, żeby być w pierwszej jedenastce. Jest realną konkurencją dla Jamesa i Dudiego, ale też i dla Ervina i dla Wiktora Staszaka. W tym momencie można powiedzieć, że wokół tych pięciu zawodników się poruszamy, jeżeli chodzi o pozycję 6-8. Marc daje dobre sygnały, mnie to bardzo cieszy. To jest zawsze coś, co sprawia, że zespół będzie szedł w górę i piłkarze będą się rozwijali. Jeżeli czują, że kolega na tej pozycji zagrał dobrze, to mnie musi mobilizować do jeszcze większej pracy. Ja się cieszę, że Marc wrócił do siebie. Jeżeli chodzi o to poruszanie, ale też o działania z piłką, bo dzisiaj na pewno był wyróżniającym zawodnikiem.
Pozycja na boisku Frederico Duarte
Dua na pozycji lewoskrzydłowego radzi sobie bardzo dobrze. W perspektywie jest też opcją na pozycję numer 10. Wiemy, że Dua jest piłkarzem, który może zagrać praktycznie na każdej pozycji, jeżeli chodzi o ofensywę, bo i na prawym, i na lewym skrzydle, i na pozycji 9, i na pozycji 10. To jest jego duży atut. Na dzisiaj, biorąc pod uwagę urazy i sytuację, jest ustawiany na pozycji numer 10, a Jordi na pozycji numer 9.
Transfery wychodzące?
Wszystko zależy od tego kto przyjdzie, jak będzie wyglądała sytuacja zdrowotna. Na ten moment, przy tej kadrze, którą mamy, zawodnicy, którzy są, muszą z nami być. Tak jak wspominałem, mamy dwudziestu zdrowych zawodników do rywalizacji, biorąc pod uwagę tych, którzy do nas dołączyli. Nie ma przestrzeni do tego, żeby w tym momencie ktoś od nas odszedł. Jeżeli wrócą Ci kontuzjowani, jeżeli ktoś do nas dojdzie, na pewno będzie znak zapytania przy dwóch, trzech zawodnikach. Czy jest dobrze, żeby zostali i grali bardziej w drugim zespole, czy lepsze dla nich będzie szukanie rozwiązań poza klubem, na jakieś wypożyczenia? To są tematy na przyszłość.
Wśród sparingpartnerów nie ma drużyn z PKO BP Ekstraklasy
Myślę, że będziemy mieli możliwość rywalizować z nimi o punkty, więc nie jest to coś dla mnie kluczowego w tym momencie. Ważne, żeby rywal był na dobrym poziomie. Myślę, że i dzisiejszy sparing, i to, co jest przed nami, to są zespoły na dobrym poziomie, który pozwala nam sprawdzić te rozwiązania, którymi pracujemy. Więc tu nie mam obaw.
Już niebawem mecz z Wrexham
Pamiętajmy o tym, że my się przygotowujemy do meczu w PKO BP Ekstraklasie, do pierwszego spotkania z GKS-em. Mecz z Wrexham jest również etapem przygotowań do sezonu. Więc na pewno zawodnicy nie będą czuć się fantastycznie, jeśli chodzi o aspekty motoryczne. Oczywiście! To jest dla nas ważny mecz, chcemy grać o zwycięstwo, tak jak zawsze, ale najważniejszy dla nas jest właśnie ten proces przygotowań do rozgrywek w lidze.
Powrót do formy Angela Rodado
U Angela jest progres w jego przygotowaniach. Można powiedzieć, że za chwilę będzie mógł brać udział w ćwiczeniach, w których jest kontakt z rywalem. Czekamy jeszcze na zielone światła od lekarza, Rodado pali się już do tego, żeby być w pełni z zespołem. Natomiast na razie te ćwiczenia, w których jest kontakt, jest on jako zawodnik neutralny. W innych bierze udział, tak jak cała reszta, plus dodatkowo pracuje z trenerem Karolem Baranem, który pracuje nad tym, żeby wrócił pod względem fizycznym. Bo wiemy, że ta operacja sprawiła, że pewnych rzeczy nie mógł robić i tu też pod tym względem musi trochę nadrobić ten stracony czas.
Rola Erica Liry Fernandeza w zespole
Przyznam, że mi bardzo zależało, żeby Eric do nas dołączył. Był na mojej liście nr 1, jeżeli chodzi o człowieka, który będzie mógł nam pomóc, jeżeli chodzi o kwestię modelu gry, ale przede wszystkim będzie się skupiał na rozwoju indywidualnych piłkarzy. To będzie jego główne zadanie. Jest to człowiek, który ma na tyle szeroką wiedzę i doświadczenie, że będzie mógł nam pomóc w wielu różnych aspektach gry. Cieszę się bardzo, że jest z nami, że dołączył, że finalnie się to udało zrobić, bo to trwało dosyć długo. Liczę na niego, że faktycznie podniesie też indywidualny poziom piłkarzy. Oczywiście robimy to wspólnie, natomiast to jest jego główna działka, jeżeli chodzi o organizowanie tego i pracę nad rozwojem indywidualnym.
Mieliśmy kontakt z Ericem. Jest bardzo pozytywną osoba, która ma świetne relacje ze wszystkimi, z którymi pracuje. To też było dla mnie bardzo ważne. Znałem go pod tym względem i uważam, że to jest bardzo istotny element, że jest to człowiek, który robi wszystko dla zespołu. Indywidualne ambicje zawsze są u niego trochę dalej. Więc ten element taki ludzki i funkcjonowanie w zespole, w sztabie szkoleniowym to było coś, co było dla mnie bardzo ważne. A że jest merytorycznie przygotowany bardzo dobrze do zawodu, to wiedziałem, bo pracowaliśmy razem jako asystenci u trenera Rude.
Myślałem o tym rozwiązaniu już wcześniej, ale jak się dowiedziałem, że trener Rude odszedł z Danii, on tam jeszcze został i byłem z nim w kontakcie. Wiedziałem, że też się tam waży sytuacja, czy Eric będzie chciał tam zostać czy nie. Jak już wiedziałem, że nie będzie zostawał, to taka propozycja się pojawiła. Było trochę czasu na negocjacje, ale finalnie udało się o tym osiągnąć porozumienie i tak jak mówię, cieszę się bardzo, że jest z nami.
Powrót Patryka Małeckiego do Wisły i wzmocnienie rezerw
Patryka pamiętam jeszcze gdy był młodszym zawodnikiem. Na pewno był to piłkarz taki krnąbrny. Natomiast jego charakterystyką było to, że był to chłopak, który zawsze ciężko pracował. Z tym nigdy nie było problemu. Był skoncentrowany mocno na pracy. Jest przede wszystkim zawodnikiem bardziej doświadczonym i wie jaka jest jego rola teraz w drugim zespole. Myślę, że jest w stanie pomóc temu drugiej drużynie w rozwoju, w takim pozytywnym motywowaniu ich do pracy. Myślę, że ma taki charakter, który w ukierunkowany sposób jest w stanie spożytkować z korzyścią dla tych młodych chłopaków.
