Mariusz Jop po #ODRWIS: To spotkanie bardzo źle się dla nas ułożyło
Trener Mariusz Jop podsumował remis Wisły Kraków z Odrą Opole. W rozmowie po meczu odniósł się do kontuzji Sancheza i Kuziemki, skuteczności w ataku pozycyjnym oraz planów na przerwę reprezentacyjną.
„To spotkanie bardzo źle się dla nas ułożyło. Już w pierwszej akcji Jordi doznał urazu, który go wykluczył z kontynuacji tego meczu. Był parę minut później Kuziemka, który również nie mógł kontynuować meczu. Początek był dla nas bardzo niekorzystny, trudny, nietypowy, bo się rzadko zdarza, żeby w tak krótkim czasie była konieczność wymiany dwóch zawodników. Co do gry, mecz wyrównany. Myślę, że ten remis w miarę oddaje to, co działo się na boisku. Oczywiście my zawsze chcemy grać o zwycięstwo i w końcówce drugiej połowy było to widać, że my jesteśmy zespołem, który bardziej do tego dąży. Myślę, że Odra była finalnie bardziej zadowolona z tego wyniku. Na pewno trzeba oddać, że było to trudne spotkanie dla nas. Rywal bronił się skomasowaną obroną w systemie 5-4-1. Było nam trudno kreować te sytuacje w ataku pozycyjnym, a te, które stworzyliśmy, byliśmy w nich nieskuteczni. Dziękuję zawodnikom za zdobycie tego punktu, choć oczywiście, jak zawsze w takich sytuacjach nie jest to w pełni zadowalające dla nas.”- rozpoczął od podsumowania trener Mariusz Jop.
Pierwsze diagnozy co do stanu zdrowia zawodników.
„Na pewno w przypadku Jordiego potrzebujemy szerszej diagnostyki. Po uderzeniu piłką, jak spadał na murawę, skręcił staw skokowy i nie wiemy, na ile to będzie poważny uraz. W przypadku Kuziego mocne uderzenie głową przez rywala i było to na tyle mocne, że krwiak, który się pojawił, uniemożliwił mu widzenie na jedno oko i przez to Kuzi nie mógł kontynuować gry. Skóra nie jest przecięta, natomiast jest to duży krwiak. Zobaczymy, jak lekarze zdecydują, ile będzie musiał mieć przerwy. Raczej tam nie było wstrząśnienia, więc myślę, że kwestia kilku dni i powinien być gotowy do gry. Z Jordim jest bardziej skomplikowana sytuacja.” – opisał sytuację.
Kuziemka a zgrupowanie reprezentacji.
„Myślę, że zasady są takie, że zawodnik zawsze jedzie i lekarz reprezentacji będzie decydował, co dalej, jak go obejrzy. Myślę, że jest to uraz, który w przeciągu kilku dni powinien ustąpić. To tak w mojej opinii, natomiast oczywiście nie chciałbym wchodzić tutaj w kompetencje lekarza kadry.” – dodał szkoleniowiec Białej Gwiazdy.
Bramka ze stałego fragmentu pobudziła Wisłę, która od razu odrobiła straty.
„Spodziewaliśmy się, że te stałe fragmenty gry w przypadku Odry będą bardzo groźne, bo jest to zespół, który z sześciu bramek zdobytych po tej przerwie zimowej, cztery zdobył po stałych fragmentach. Byliśmy na to przygotowani, natomiast czasami jest tak, że mimo tego, że wiesz, co rywal może zrobić, po prostu tracisz bramkę i tak było dzisiaj. Strzelec z bramki wygrał tam pojedynek z Kacprem i zdobył bramkę po stałym fragmencie gry. Dobrze, że szybko odpowiedzieliśmy, bo myślę, że im dłużej by to trwało, tym byłoby trudniej. Oczywiście chcielibyśmy w końcu zachować czyste konto, natomiast musimy czekać do kolejnego meczu.” - mówił
Angel Rodado rozpoczął mecz na ławce.
„W pierwszej akcji w poprzednim spotkaniu z Miedzią doznał delikatnego urazu – został uderzony w staw kolanowy. Nie trenował w pełni w tym tygodniu. Brał udział tylko w dwóch treningach. Chcieliśmy poczekać z jego grą. Natomiast sytuacja się tak ułożyła, że dość szybko wszedł na murawę. Teraz mamy czas, żeby te delikatne urazy, bo nie tylko mówimy o Angelu, tylko jest ich więcej, żeby tą przerwę na kadrę wykorzystać na doleczenie tych delikatnych urazów i popracowanie nad kolejnymi meczami jakie przed nami.” – streścił sytuację trener Jop.
Odra w drugiej połowie się dobrze broniła, ale potrafiła groźnie odpowiedzieć.
„Tak, Odra dobrze pracowała w defensywie. Jak dochodziliśmy w boczny sektor, to te dośrodkowania, które mieliśmy, przegrywaliśmy w większości pojedynki główkowe. Na pewno brakowało Jordiego w wypełnieniu pola karnego, bo wiemy, jaką mamy charakterystykę piłkarzy. Próbowaliśmy, próbowaliśmy strzałów z dystansu, próbowaliśmy robienia przewagi w bocznym sektorze, wygrywania pojedynków. Niestety nie było to skuteczne, zgadzam się z tym, że tu nam zabrakło czasami szybkości rozegrania, czasami dokładności w niektórych momentach, albo lepszej decyzji z piłką. Odra czekała na swoje momenty właśnie po stałych fragmentach lub po atakach szybkich. Dwie żółte kartki, które dostali środkowi obrońcy, miały wpływ na to, że asekuracja naszego ataku nie wyglądała później tak, jak powinna być. Gdzieś tam była bojaźń, widziałem u nich i często Feliks, który był jeden w sytuacji przeciwko naszym środkowym obrońcom, miał za dużo swobody, odwracał się z piłką i to dawało Odrze możliwość do ataków szybkich. Musieliśmy wracać całym zespołem. Tu na pewno jest to coś, co jest do zdecydowanej poprawy, asekuracja naszego ataku w sytuacji, kiedy jest tylko jedna dziewiątka zostawiona. Tak, jest to coś, co jest trudne, nie tylko dla Wisły Kraków, ale myślę, że dla wielu zespołów na całym świecie. Gra w ataku pozycyjnym, przy niskiej obronie, przy takim sposobie bronienia, jaki stosuje Odra. Zgadzam się z tym, że na pewno tu oczekujemy od siebie więcej.”- powiedział szkoleniowiec.
Wisła od pewnego czasu nie wygrała w meczach wyjazdowych.
„Można patrzeć na to w różny sposób. Można powiedzieć, że nie przegraliśmy od dłuższego czasu, można patrzeć, że remisujemy na wyjeździe. Doceniajmy to, co mamy, bo myślę, że ta sytuacja w tabeli jest dobra. Natomiast oczywiście wiedzieliśmy to, że wiosna będzie trudniejsza i to pokazują nie tylko nasze spotkania, ale też innych zespołów. Liga jest trudna, liga jest nieprzewidywalna i można powiedzieć, że na papierze są faworyci przed spotkaniem, natomiast później rzeczywistość boiskowa weryfikuje często te założenia sprzed meczu. Myślę, że zespoły, które na początku sezonu w niektórych przypadkach były tworzone, w niektórych miały różne problemy, okrzepły i na pewno są bardziej zespołami, czyli lepiej się rozumieją i to, na czym pracowali trenerzy funkcjonuje lepiej. Plus presja, jaka jest. Myślę, że to są takie czynniki główne, które sprawiają, że o te wyniki takie zdecydowane jest po prostu trudniej.” – mówił.
Strzały z dystansu.
„Oczywiście mówiliśmy o tym przed meczem, w przerwie meczu, żeby szukać więcej uderzeń na bramkę, a to jest decyzja później i ocena sytuacji przez piłkarza, czy mam do tego przestrzeń, czy nie. Sporo tych strzałów, które oddaliśmy było blokowanych, stąd statystyka chyba tylko 3 celne strzały. Dobrą pracę wykonywał rywal, bo kilka tych uderzeń zostało zablokowanych.” – stwierdził.
Plan na najbliższy czas.
„Jest przerwa na kadrę, więc po pierwsze jest to czas na odpoczynek, a po drugie na to, żeby wyleczyć zawodników, ci, którzy mieli mniejsze lub większe urazy, a po trzecie czas na pracę. Planujemy w sobotę zagrać mecz towarzyski z Podhalem.” – powiedział trener.
Dłuższy występ Marko Bozicia.
„Marko był ubrany pod uwagę. Mieliśmy dosyć duży dylemat, jeżeli chodzi o skrzydłowych i zastanawialiśmy się, czy Marko nie będzie grał od początku tego spotkania. Natomiast sytuacja wymusiła tą szybką zmianę i potwierdził, że ta jego forma rośnie, że jest również gotowy na to, żeby grać od początku. Strzelił bramkę, poza tym też kilka dobrych akcji w jego wykonaniu, więc cieszę się, że Marko po tym urazie wrócił i jest w niezłej dyspozycji.” – opisywał szkoleniowiec.
Wczesne zmiany zaburzyły plan na mecz?
„Jeżeli chodzi o strukturę naszej gry to wiele nie zmieniły. Natomiast jest określona specyfika piłkarzy, wiadomo Jordi jakie ma atuty i daje nam trochę inne opcje w stosunku do tego jak gra Roda na „dziewiątce”. Na pewno Jordi jest piłkarzem, który w takich pojedynkach z obrońcami jest w stanie dać trochę więcej przy ataku pola karnego, jeżeli chodzi o pojedynki główkowe jest to piłkarz, który potrafi je wygrywać z racji swoich parametrów jakie ma. Natomiast Bozić wszedł, dał bardzo dobrą zmianę, wymuszoną co prawda, natomiast pokazał, że jest w dobrej dyspozycji i można na niego liczyć. Oczywiście takie szybkie zmiany nie są łatwe dla samego zespołu, jak się widzi, że dwóch kolegów jest kontuzjowanych i bardzo brzydko wygląda ten uraz Kuziemki. To na pewno wybija z rytmu, to na pewno utrudnia powrót do meczu pod względem takim mentalnym. Na pewno chcielibyśmy unikać takich sytuacji.” – mówił trener Jop.
Nowy termin meczu z Górnikiem Łęczna?
„Myślę, że tutaj przede wszystkim chodzi o to, że czterech piłkarzy jedzie na reprezentację i mają mecze 31 marca, czyli dwa dni przed meczem. Młodzieżówka gra na wyjeździe, więc logiczne byłoby to, żeby spotkanie było jednak później, żeby ci piłkarze mieli czas na odpoczynek i na normalne przygotowanie do naszego meczu.” – stwierdził.
W Opolu Wisła mogła liczyć na wsparcie dużej grupy fanów.
„Myślę, że mówimy o czymś, co powinno być normą, że kibice mają możliwość przyjazdu na stadion. Dzisiaj byli w bardzo licznej grupie, ponad 1000 kibiców i dopingowali mocno nasz zespół, pomagali jak mogli. Nie widziałem, żeby tam były jakieś niewłaściwe zachowania. Myślę, że tutaj ten temat chyba jest oczywisty, że ich obecność sprzyja piłkarzom, a przede wszystkim nie stwarza zagrożenia dla innych.”- zakończył trener Mariusz Jop.
