Blind Football: „Śpiewamy głośno! Wisła ma trzecie mistrzostwo!”

Data 13 czerwca będzie kolejną, która zapisze się złotymi zgłoskami w historii sekcji oraz całego klubu, gdyż to właśnie w minioną sobotę gracze Wisły Blind Football Kraków przypieczętowali trzeci w swych dziejach tytuł mistrza kraju. W sezonie 2026 zdobyli komplet oczek, a w ośmiu wygranych spotkaniach stracili raptem jednego gola. 

Blind Football: „Śpiewamy głośno! Wisła ma trzecie mistrzostwo!”

W dniach 13-14 czerwca na obiektach Centrum Sportu Rekord rozegrana została ostatnia kolejka Blind Football League 2026. Biała Gwiazda BF nie zawiodła i sięgnęła po trzecie ligowe złoto. Podopieczni trenera Rafała Kurlita wygrali wszystkie osiem spotkań, zdobywając 31 bramek i tracąc zaledwie jedną. 

Jestem bardzo dumny z chłopaków. Cieszę się, iż zespół tak szybko zaadaptował się do zmian w naszym funkcjonowaniu na treningach, a przede wszystkim w meczach, co przyniosło oczekiwane efekty, a co nie było oczywistością. Przed startem tego sezonu doszło do bardzo istotnych zmian w sztabie, na którego czele przyszło mi stanąć, a któremu drużyna zaufała. Mogę jedynie im za to podziękować i pogratulować efektu w postaci kolejnego wielkiego sukcesu – mówi Rafał Kurlit, który objął stery tuż przed startem sezonu 2026. 

Wisła BF przystępowała do ostatniej kolejki z przewagą pięciu punktów nad drugim Śląskiem BF, który do walki o złoto zmuszony był rozegrać bezbłędny turniej przy jednoczesnym słabszym punktowaniu z naszej strony. Szansa na przypieczętowanie tytułu pojawiła się nieoczekiwanie, gdyż zespół z Wrocławia potknął się, remisując 1:1 ze spadającą z ligi Wartą Poznań BF. Rezultat ten oznaczał, iż Wiślakom do zamknięcia kwestii triumfu wystarczyło zwycięstwo w pierwszym meczu trzeciej rundy. 

Zespół ARTS Blind Football Warszawa od samego początku murował dostęp do własnej bramki, czego efektem był bezbramkowy remis do przerwy. Kilka minut po zmianie stron Martin Jung napoczął rywali, którzy zmuszeni zostali do ofensywniejszej gry. Jedno z takich wyjść zostało doskonale skontrowane przez Krzysztofa Suchockiego, który zdobył swoją piątą bramkę, pieczętując zwycięstwo 2:0 i jednocześnie mistrzowski tytuł w sezonie 2026. 

Przychodząc do Wisły, śmiałem się do chłopaków, że to ryzykowny transfer, gdyż zazwyczaj przynoszę więcej pecha niż szczęścia. Cieszę się, że ta „klątwa” została odczarowana i miałem realną szansę przyczynić się do zdobycia trzeciego tytułu dla zespołu, a pierwszego dla mnie w nowych barwach. Teraz czas trochę poświętować, bo za nami kawał ciężkiej roboty – dodaje Krzysztof Suchocki, który dołączył do zespołu przed sezonem, przenosząc się ze Śląska BF. 

W drugim sobotnim spotkaniu zespół Białej Gwiazdy BF mierzył się z walczącym o ligowy brąz Rekordem Bielsko-Biała Blind Football. W pierwszym spotkaniu padł wynik 6:0 – tym razem bramek padło o połowę mniej, jednak sam wynik cieszył jeszcze bardziej, gdyż dwa z trzech trafień zaliczył Kacper Domagała, zasługujący na nie jak nikt inny w tym sezonie. Na liście strzelców pojawił się także Martin Jung, co nie powinno nikogo dziwić. 

To był, wbrew pozorom, trudny mecz, gdyż po porannych rozstrzygnięciach znaleźliśmy się w sytuacji uczniów, którym już wystawiono oceny, a jeszcze muszą chodzić do szkoły. Wszystko poszło jednak zgodnie z planem, choć do idealnego spotkania trochę nam brakowało. Nie ma jednak sensu narzekać, tylko szukać pozytywów, a takimi bez wątpienia były powroty na boisko kontuzjowanych chłopaków – dodaje Kacper Domagała, zawodnik wybrany po zakończeniu rozgrywek najlepszym graczem ligi w sezonie 2026. 

Mateusz Krzyszkowski, Marcin Pajor oraz Krzysztof Bednarkiewicz to gracze, którzy rzutem na taśmę otrzymali zielone światło do gry i mogli zapisać się w meczowych protokołach, a tym samym dołożyli swoje cegiełki do trzeciego tytułu. 

Zapalenie ścięgna Achillesa, bardzo poważne skręcenie kostki oraz całkowite zerwanie ścięgna Achillesa – takie urazy wyeliminowały Mateusza, Marcina i Krzyśka z gry na prawie cały sezon. Chłopaki walczyli z czasem, aby dostać szansę do gry choćby na kilka minut i cieszymy się, że to im się udało. Mamy nadzieję, że teraz będą mogli spokojnie przepracować okres przygotowawczy przed drugą połową sezonu i staną się wsparciem drużyny w większym wymiarze – zaznacza Marek Żychowski, główny fizjoterapeuta sekcji. 

W niedzielę o godz. 9:30 rozbrzmiał pierwszy gwizdek starcia, które normalnie byłoby hitem, jednak kwestia pierwszego i drugiego miejsca Blind Football League 2026 została wyjaśniona w sobotę. Nie zmieniało to faktu, iż mecz ze Śląskiem Wrocław Blind Football elektryzował, a jego przebieg i rezultat końcowy stanowiły fantastyczną puentę rozgrywek w wykonaniu naszej sekcji. 

Mecz zaczął się bardzo niefortunnie, gdyż po kilku minutach gry tablica wyników wyświetlała rezultat 0:1 po trafieniu Michała Małachowskiego. Był to pierwszy stracony w lidze gol, który jednocześnie okazał się detonatorem ładunku wybuchowego występującego z numerem 10 i nazwiskiem Jung na koszulce. Choć do pracy wzięła się cała drużyna, trudno nie napisać, iż mecz z Wojskowymi Martin rozstrzygnął w pojedynkę. Najpierw wyrównał, następnie dał prowadzenie 2:1 z rzutu karnego podyktowanego po błędzie bramkarza, a na dziewięć sekund przed przerwą podwyższył na 3:1, kompletując hat-tricka. Po przerwie dołożył jeszcze dublet po dwóch solowych rajdach, ustalając wynik końcowy na 5:1. 

Takiego meczu na zakończenie sezonu nikt z nas się nie spodziewał, ale to zwycięstwo cieszy bardziej niż jakieś 2:0 lub nawet 4:0. Mimo początkowego roztargnienia i kłopotów z napastnikiem rywala byliśmy w stanie się otrząsnąć i dokonać historycznej remontady. Tak się złożyło, że piłka w tym spotkaniu wpadała do sieci tylko po moich uderzeniach, jednak reszta chłopaków też miała swoje okazje – wyjaśnia ligowy król strzelców, Martin Jung, którego licznik trafień na koniec sezonu wskazywał liczbę osiemnaście. 

Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż jeśli w liczonych na szybko danych statystycznych nie wkradły się przysłowiowe „chochliki”, to trafienia Martina w meczu ze Śląskiem Wrocław BF były bramkami, które przebiły barierę pięćdziesięciu ligowych trafień Junga w barwach Wisły, a także barierę stu ligowych goli całej drużyny. 

Oprócz ligowego złota, które było efektem wielomiesięcznej pracy całego zespołu, wspomniani już Jung oraz Domagała nagrodzeni zostali wyróżnieniami indywidualnymi. Martin wywalczył koronę króla strzelców, a także wybrany został najlepszym graczem sekcji w sezonie 2026, a Kacper głosami trenerów i sędziów wybrany został najlepszym zawodnikiem minionych rozgrywek ligowych. 

To był bardzo specyficzny, bardzo wymagający i bardzo udanie zakończony sezon w naszym wykonaniu. Cieszę się, iż mimo tak bogatej historii nikt z nas nie siada na laurach i po prostu sportowo chce więcej. Przed nami wakacyjny okres, w którym będziemy chcieli podładować baterie, aby dalej ciężko pracować, bo tak naprawdę to dopiero połowa roku, w którym mamy jeszcze coś do wygrania – kończy Marcin Ryszka, kapitan. 

Wszystkim graczom, członkom sztabu oraz osobom, które cały czas są blisko sekcji blind football, serdecznie gratulujemy kolejnego wspaniałego triumfu. To wielka duma móc kolejny raz cieszyć się z mistrzowskiego tytułu, który w jubileuszowym roku założenia klubu znaczy jeszcze więcej. Mamy nadzieję, że niebawem znów przyjdzie nam fetować i gratulować kolejnych sukcesów w wykonaniu Wisły Blind Football Kraków!