Trener Mariusz Jop przed #PIAWIS: Wiemy, że czeka nas trudne spotkanie.
Przed wyjazdowym spotkaniem z Piastem Gliwice na pytania dziennikarzy odpowiedział trener Białej Gwiazdy Mariusz Jop. Szkoleniowiec mówił między innymi o sytuacji kadrowej, analizie meczu z GKS-em Katowice, charakterystyce najbliższego rywala oraz możliwym wypożyczeniu Wiktora Staszaka.
Fot. Bartek Ziółkowski
Czy wszyscy zawodnicy, którzy byli do dyspozycji na mecz z GKS-em Katowice, będą również dostępni na spotkanie z Piastem Gliwice?
"Dokładnie. Sytuacja jest taka sama jak przed poprzednim spotkaniem. Każdy tydzień daje bardzo dużo piłkarzom, którzy mieli jakieś przerwy. Nie chodzi tylko o przygotowanie motoryczne, ale również o udział w treningach, wytrzymałość i zrozumienie z partnerami. To bardzo ważne kwestie. Tak jak powiedziałem, każdy tydzień i każdy dzień przybliża do pełnej dyspozycji piłkarzy, którzy mieli mniejszy udział w grach towarzyskich i przygotowaniach z zespołem" - powiedział trener Mariusz Jop.
Analiza po pierwszym meczu
"Odbiór meczu w emocjach, szczególnie po zwycięstwie, jest trochę inny niż późniejsza analiza. Faktycznie było sporo sytuacji, w których na pewno musimy się poprawić. Omówiliśmy je, przekazaliśmy te informacje zespołowi i pracowaliśmy w tym tygodniu nad elementami, które będą najbardziej potrzebne w meczu z Piastem. Na tym polega rozwój zespołu, żeby przeprowadzić analizę, a później z niej skorzystać" - podkreślił.
Porażka Piasta w pierwszym meczu to wypadek przy pracy?
"Absolutnie nie sugerujemy się samym wynikiem. Wiemy, że nie do końca odzwierciedlał on to, co działo się na boisku. Piast to groźny zespół, bardzo ambitny i grający odważnie. Wiemy, że czeka nas trudne spotkanie, tak jak pewnie każde w Ekstraklasie. Mamy jednak swoje atuty, jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do tego meczu i jedziemy tam po to, żeby wygrać" - przekonywał trener.
Porównanie ostatniego przeciwnika i kolejnego
"Nie chcę porównywać tych drużyn, bo są to dwa zupełnie różne zespoły. Przede wszystkim inna jest indywidualna charakterystyka zawodników oraz sposób gry w ataku i obronie. Tych różnic jest bardzo dużo. Piast jest również trochę niższym zespołem pod względem warunków fizycznych, więc jego silne strony są w innych obszarach niż w przypadku Katowic. Jeżeli spojrzymy na tabelę z poprzedniego sezonu, widzieliśmy też różnicę potencjału. Myślę, że Katowice są zespołem bardziej dojrzałym. Piast ma natomiast sporo młodych piłkarzy, którzy pokazują się z bardzo dobrej strony. To ciekawy, odważny i intensywnie grający zespół, który lubi atakować. Na pewno czeka nas interesujące spotkanie" - mówił.
Krakowianie będą prowadzić grę?
"Dużo zależy od przeciwnika. Zagłębie jest zespołem, który lubi poczekać na rywala i szukać swoich szans w kontratakach. To sposób gry, który przynosi mu efekty. Zobaczymy, co przyniesie nasze spotkanie. My również lubimy posiadać piłkę. Myślę, że walka o kontrolę nad meczem będzie bardzo ważna" - powiedział.
Na zewnątrz upał
"Na pewno trudno będzie spodziewać się tak dużej intensywności jak podczas meczu rozgrywanego wieczorem. Bieganie w temperaturze około 35 stopni ma znaczenie i może wpłynąć na intensywność spotkania. Pogoda będzie jednak taka sama dla obu zespołów. Tym bardziej istotne będzie szanowanie piłki i kontrolowanie meczu poprzez jej posiadanie. Kto zachowa więcej sił, ten na pewno będzie miał pewną przewagę" - ocenił szkoleniowiec Białej Gwiazdy.
Jordi z golem w pierwszym meczu w nowym sezonie
"Każdy ofensywny piłkarz, kiedy zdobywa bramkę, otrzymuje dzięki temu coś bardzo istotnego. Wiemy, że Jordi w ostatnich grach towarzyskich dochodził do wielu sytuacji, ale nie był skuteczny. Myślę, że ten gol zdjął mu kamień z serca, dał dodatkową motywację i pewność siebie. Wierzę, że przełamał coś, co przez jakiś czas było problemem. Najważniejsze w przypadku ofensywnych piłkarzy jest to, że Jordi regularnie dochodził do sytuacji. W każdym meczu miał możliwość, żeby strzelić gola. Takie przełamanie jest bardzo cenne dla niego, ale również dla całego zespołu" - mówił.
"Nie postrzegam tego jako problemu. Czasami jest to normalny proces prowadzący do odzyskania skuteczności. Wielu napastników ma takie momenty, w których przez jakiś czas nie zdobywają bramek, i Jordi nie był tutaj wyjątkiem. Najważniejsze jest to, o czym powiedziałem wcześniej: że zawodnik dochodzi do sytuacji i pracuje dla zespołu. Bardzo istotne jest również to, że Jordi nie zmienił swojego sposobu gry. Nie zaczął myśleć wyłącznie o sobie i o tym, że chce zdobyć bramkę. Nadal robił to, czego oczekujemy od niego na tej pozycji, i dawał zespołowi bardzo dużo również w innych fazach gry. Takie sytuacje się zdarzają. To dosyć naturalne i normalne, że podobne momenty ma w swojej karierze nie tylko Jordi, ale również wielu innych piłkarzy" - kontynuował wypowiedź trener.
Czy Wiktor Staszak jest blisko wypożyczenia z Wisły i który kierunek wybierze?
"Tak, to musi rozstrzygnąć sam Wiktor. Prawdopodobnie rozmawiał z trenerami tych zespołów (Chrobrego i Stali) i myślę, że jest to istotne. Z mojej perspektywy, gdybym był na jego miejscu, najważniejsze byłoby to, jak bardzo dany trener mnie chce i jaką rolę widzi dla mnie w zespole. To są jednak decyzje Wiktora. On musi czuć, gdzie będzie mu lepiej, ponieważ jest to wybór, który ma duże znaczenie. Jeżeli to wypożyczenie dojdzie do skutku, to z myślą o tym, żeby regularnie grał na poziomie wyższym niż zespół rezerw Wisły Kraków. Zostawiamy więc tę decyzję jemu. Absolutnie nie chcę mu niczego narzucać, ponieważ musi to być jego autonomiczna decyzja" - doradzał.
Raoul Giger w poprzednim meczu zaliczył asystę
"Gigi w naszym sposobie budowania akcji częściej jest zawodnikiem, który rozgrywa piłkę. Prawdopodobnie z tego wynika, że rzadziej znajduje się w sytuacjach, w których musi dośrodkowywać. W jednym z naszych wariantów ataku ma jednak wbiegać w tę przestrzeń, w którą wbiegł w tej sytuacji. To również było zachowanie wypracowane na treningach. Jeżeli chodzi o dośrodkowania, Gigi ma je na bardzo wysokim poziomie. Nie było więc zaskoczeniem, że piłka została zagrana w dobre miejsce i z odpowiednią siłą" - powiedział.
Emocje trenera po zdobytej bramce uwieczniła kamera i aparat fotograficzny
"Nie widziałem tego, ponieważ nie śledzę specjalnie platformy X ani tych powtórek. Z mojej strony była to naturalna reakcja. Jestem daleki od tego, żeby cokolwiek reżyserować. Jeżeli tak to wyglądało, to znaczy, że właśnie tak się wtedy czułem. Wiedziałem, że wydarzyło się coś ważnego, i stąd wynikała moja radość" - odpowiedział z uśmiechem.
Nieobecność Angela szansą na nowe opcje w ataku?
"Nie postrzegam tego w taki sposób, że Ángel był piłkarzem, którego zawodnicy szukali w trudnych sytuacjach. Myślę, że ten zespół jest dobrze zbalansowany w ofensywie. Każdy zawodnik potrafi stworzyć przewagę dzięki swoim umiejętnościom albo rozwiązaniom, nad którymi pracujemy na treningach. Oczywiście ta sytuacja pokazała również innych liderów. Jedno nie wyklucza jednak drugiego. Z Ángelem również możemy grać w sposób nieprzewidywalny i kombinacyjny, wykorzystując nie tylko jego, ale także innych piłkarzy. Jeżeli zdarza się sytuacja, w której jeden z zawodników doznaje kontuzji, pojawia się również przestrzeń dla tych, którzy wcześniej byli trochę mniej widoczni" - zakończył trener Mariusz Jop.
