Mariusz Jop przed #WISWPŁ: Wisła Płock jest to zespół, który jest groźny w fazie przejściowej i w ataku szybkim.

Przed spotkaniem z Wisłą Płock na pytania dziennikarzy odpowiedział trener Białej Gwiazdy Mariusz Jop. Szkoleniowiec mówił między innymi o sytuacji kadrowej, wnioskach po meczu z Piastem Gliwice, rywalizacji w zespole, charakterystyce najbliższego przeciwnika oraz możliwych ruchach transferowych.

Mariusz Jop przed #WISWPŁ: Wisła Płock jest to zespół, który jest groźny w fazie przejściowej i w ataku szybkim. - Wisła Kraków® Official Platform

Fot. Bartek Ziółkowski

Dwóch zawodników nabawiło się kontuzji w ostatnich meczach. Raoul Giger i Jakub Stępak.

"W przypadku bramkarzy jest tak, że Neugebauer przechodzi do codziennych treningów z pierwszym zespołem. Potwierdzam, że Gigi doznał urazu w meczu z Piastem, natomiast te prognozy nie są bardzo złe w jego przypadku. Reszta zawodników, można powiedzieć, jest brana pod uwagę do dwudziestki meczowej, a nawet teraz nie do dwudziestki, tylko przepisy się trochę zmieniły i możemy wziąć nawet więcej zawodników, nawet dwudziestu trzech" - rozpoczął trener Wisły Kraków Mariusz Jop.

Co można poprawić w tydzień w grze obronnej?

"Jak spojrzymy na takie podstawowe statystyki, czyli xG, gdzie rywal miał około 1,7 i zdobył cztery gole, to jest dużo. Ale jak później obejrzymy te gole, to druga padła, kiedy Gigi był jakby poza akcją, kiedy doznał urazu. W trzeciej było dużo przypadku, bo Max dostał w rękę i to był rzut karny. Natomiast trzeba powiedzieć, że za dużo było tych błędów w grze obronnej. Oczywiście tydzień czasu to nie jest dużo, ale to też nie jest tak, że my zaczęliśmy pracę nad grą obronną od poniedziałku. Po prostu przypomnieliśmy pewne rzeczy w detalach, w szczegółach jeszcze raz, bo tak naprawdę, jeżeli chodzi o działania obronne, to kluczem jest, żeby zespół był blisko siebie, w kompakcie. To jest coś, co jest takim kanonem – to raz. A dwa, że jeżeli już jest skok pressingowy, to musimy to robić wszyscy razem. Nikt się nie może wyłączyć i to jest podstawowa sprawa" - powiedział.

"Oczywiście błędy były, natomiast jak weźmie się pod uwagę też okoliczności tego spotkania, ile było faz przejściowych, jaka była intensywność, w jakich warunkach to było wszystko robione, jak zespół dążył do wyrównania, później do zwycięstwa – bo ja miałem takie odczucie, będąc na ławce, że to my jesteśmy bliżej zwycięstwa, a nie Piast – skończyło się inaczej" - kontynuował.

"Natomiast liczba stworzonych sytuacji, strzałów na bramkę, na pewno to było dobre, jeżeli chodzi o ostatnie spotkanie. Jeżeli chodzi o grę defensywną, to oczywiście pewne detale były poruszone bardzo mocno, dosadnie, i przypomnienie podstaw"- mówił.

Stan zdrowia Darijo oraz zestawienie formacji obronnej.

"Mogę powiedzieć, że Dario będzie w szerokiej kadrze na jutrzejsze spotkanie. Nie chciałbym tutaj mówić personalnie o zawodnikach. Oczywiście rywalizacja jest dobra na tych pozycjach. Jest Mariusz Kutwa, jest też Biedra i teraz dołączył już Dario, można powiedzieć, w pełnym wymiarze. Oczywiście zastanawiamy się zawsze nad najlepszym rozwiązaniem dla zespołu i w najbliższym meczu też tak będzie, że w naszej ocenie będzie to optymalne na jutrzejsze spotkanie" - stwierdził trener.

Forma Jamesa Igbekeme.

"Bardzo dużo czynników na to wpływa. Natomiast na pewno od piłkarza doświadczonego, bo na pewno takim jest James, oczekujemy większej stabilizacji formy. To jest oczywiste. Myślę, że to raczej jest domena młodych piłkarzy, że czasami mają trudniejszy moment i źle wejdą w spotkanie, i trudno jest im to przełamać. Rozmawiamy dużo na ten temat, też indywidualnie, i mam nadzieję, że będziemy widzieć Jamesa w tej najlepszej swojej wersji" - oceniał szkoleniowiec Białej Gwiazdy.

Wprowadzone zmiany w Gliwicach ożywiły grę i wyraźnie ją poprawiły.

"Oczywiście, jest to wskazówka. Też wiemy o tym, że i Julius, i Rodado to są piłkarze przede wszystkim tacy, którzy potrafią wziąć grę na siebie w trudnych momentach. Piłkarze, którzy pod względem umiejętności piłkarskich są na bardzo wysokim poziomie. Oni statystycznie tych strat mają dużo, dużo mniej. I na pewno, jeżeli spojrzymy na fazę atakowania, na to, żeby utrzymywać się przy piłce dłużej – to jest też coś, co chcielibyśmy poprawić – to są to gracze, którzy potencjalnie potrafią nam to dać. Oczywiście ja wiem, jaki będzie skład jutro, ale nie chciałbym tutaj dawać też takich zero-jedynkowych wskazówek, jaka będzie podstawowa jedenastka" - odpowiedział.

Czy trener widzi miejsce na boisku dla Rodado i Sancheza w jednym momencie?

"Dla mnie i dla sztabu pierwszym parametrem, najbardziej istotnym, jest to, co jest najlepsze dla zespołu w danym momencie. Oczywiście obserwujemy piłkarzy, kto w jakiej jest formie, gdzie są te relacje dobre, gdzie one są skuteczne, co dają zespołowi. Na tej podstawie podejmujemy decyzje, bo widzimy tych piłkarzy na co dzień i wiemy, jak pracują i jak to wygląda też na treningach. Więc na pewno taka dwójka jest możliwa, jeżeli chodzi o pozycje dziewięć i dziesięć"- odparł trener.

Status Jeremiego Guillemenota.

"Jest coraz lepiej. Natomiast musimy pamiętać, że jednak ta jego przerwa była bardzo długa i to nie jest tak łatwo wejść do maszyny, która pracuje ze sobą i zna się dobrze, i tam błyszczeć. To nie jest taka prosta sprawa. Jérémy pracuje bardzo dobrze, absolutnie nie ma do niego żadnych uwag. Ma też dodatkowe treningi, jest coraz bliżej, wygląda coraz lepiej, więc na pewno musimy być cierpliwi, jeżeli chodzi o tego piłkarza. Natomiast z drugiej strony też pewnie już niedługo będziemy mogli go zobaczyć na murawie. Będzie jutro w kadrze" - stwierdził.

Analiza gry przeciwnika.

"Na pewno, jak patrzymy tylko na suchy wynik, to można się pomylić, bo jedna strzelona, jedna stracona bramka, cztery punkty zdobyte. Jak się przeanalizuje te spotkania, to faktycznie jest tak, że piłkarze z Płocka mieli może nie sporo szczęścia, natomiast bardziej to była nieskuteczność rywali. Natomiast z drugiej strony też trzeba oddać, że piłkarze z Płocka w każdym meczu mieli sytuacje sam na sam i te strzelone bramki też są trochę niedoszacowane. Więc to na pewno jest zespół, który chce budować od tyłu. To jest zresztą taka charakterystyka trenera Majewskiego, który to robił wcześniej i w Mielcu, i w reprezentacji. Jest to trener, który lubi wielopodaniowo budować swoje ataki. Ma do tego piłkarzy. Ale też myślę, że jest to zespół, który jest groźny w fazie przejściowej, w ataku szybkim. Ma dwóch szybkich piłkarzy i myślę, że to widać, że też tego czasami szukają. Oczywiście stałe fragmenty gry to też jest coś, co jest mocną stroną tego zespołu" - analizował.

Początek meczu w Gliwicach to małe posiadanie piłki i długie podania od bramkarza.

"Strategia była dosyć klarowna. To znaczy, jeżeli Piast podchodził do nas w sytuacji jeden na jeden, mieliśmy skrzydłowych plus Jordiego wysoko i to nam tworzyło potencjalnie sytuacje albo dwa na dwa na całej połowie rywala, albo czasami trzy na trzy na całej połowie rywala. Tego szukaliśmy. Oczywiście kwestia decyzji, później wyborów, czy to robić, czy nie, bo ustawienie na boisku się zmieniało. To są też decyzje, które nie zawsze były optymalne, my to wiemy. Natomiast mi tu bardziej brakowało utrzymania piłki w fazie przejściowej, bo to był większy problem i stąd te statystyki tak źle wyglądały, bo my po kilku odbiorach piłki zbyt szybko ją traciliśmy, po prostu w pierwszym podaniu. To nie jest problem, jeżeli to jest próba podania otwierającego, gdzie jest ruch w przestrzeń i my szukamy z tego sytuacji jeden na jeden, bo jest taka możliwość. Jeżeli to jest prosty, można powiedzieć praktycznie niewymuszony błąd, to jest większy problem i wtedy te statystyki wyglądają słabo. Oczywiście chcemy wykorzystywać przestrzeń za plecami, jeśli ona jest, natomiast to nie zmienia faktu, że my chcemy też budować od tyłu. Ale tak jak kiedyś mówiłem, są pewne ustawienia, które wpływają na nasze decyzje i później są decyzje zawodników na boisku. Możemy powiedzieć, że tych podań było dużo i one nie były skuteczne, natomiast jedno z nich jednak było. I to nie tylko jedno. Uważam, że kilka było takich momentów, gdzie po tych długich podaniach były możliwości. Natomiast przyznaję też, taki mój odbiór był, że w kilku sytuacjach powinniśmy po prostu spokojnie utrzymać piłkę bliżej swojej bramki, zmienić stronę i przejść bardziej do ataku pozycyjnego. To myślę, że też trochę wynikało z tego, że Piast grał w taki sposób, jaki grał, czyli był bardzo często w sytuacji jeden na jeden. Ten mecz tak wyglądał, że było bardzo dużo sytuacji pod jedną i pod drugą bramką. Z jednej strony to się dla bezstronnego kibica fajnie oglądało, bo myślę, że takie mecze są przyjemne pod względem kibicowskim. Natomiast oczywiście my byśmy chcieli, żeby na koniec mieć punkty z takiej gry, bo ja nie mam nic przeciwko temu, żeby były wysokie wyniki, natomiast oczywiście chciałbym, żeby więcej zdobytych bramek było po stronie Wisły Kraków" - wypowiedział się trener.

Czy lewą flankę trzeba uszczelnić?

"Co do Božicia, to my wiemy, że to nie jest piłkarz, który jest usposobiony defensywnie. Natomiast też wiemy, jak dużo daje w ofensywie, bo jak zobaczymy, to jest zawsze decyzja: czy szukamy bardziej tego, czy chcemy skupić się mocno na defensywie. To raz. Dwa, jeżeli chodzi o te działania defensywne, to myślę, że Kuba Krzyżanowski jest bardzo wysoko w statystykach, jeżeli chodzi o pojedynki, bo to jest chłopak, który robi to na bardzo wysokim poziomie, w mojej ocenie. Natomiast tu jest troszkę znowu przechylenie w drugą stronę, jeżeli chodzi o te kwestie piłkarskie. To są zawsze decyzje sztabu, decyzja moja, na jakiego piłkarza postawić, o jakim profilu, bo my wiemy, jakie kto ma mocne strony, jakie ma słabsze w zespole, i po prostu czasami decydujemy się na taką lub inną opcję. Czy będą zmiany akurat z lewej naszej strony, to oczywiście nie zdradzę, ale myślę, że ta strona też ma swoje zalety" - odparł.

Czy klub nadal poszukuje zawodnika na pozycję numer 6? 

"Myślę, że tutaj nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o kwestie potencjalnych ruchów na tę pozycję. To też nieprzypadkowo wcześniej mówiliśmy o pozycji numer sześć. Myślę, że ten temat jest dalej otwarty. Natomiast już abstrahując absolutnie od meczu z Piastem czy od meczu z GKS-em, to był gdzieś tam jeden z priorytetów i w mojej ocenie tutaj nic się nie zmieniło. Dalej są takie możliwości, temat jest otwarty, więc być może dołączy ktoś do nas jeszcze akurat na tę pozycję" - powiedział.

"Nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek mówił, że szóstka to jest priorytet numer jeden. Myślę, że były inne pozycje zdecydowanie podkreślane jako kluczowe do wzmocnień. Cały dział sportu zrobił świetną robotę pod tym względem, bo to też rynek jest trudny. Nie jest tak prosto znaleźć piłkarzy o określonym poziomie, gotowych do przyjścia do Wisły Kraków. Więc tutaj uważam, że świetna praca została wykonana." - ocenił.

Czy Wisła szuka swojego stylu na grę w tej lidze?

"My mamy swój styl, natomiast myślę, że w tym zespole jest jeszcze dużo więcej do pokazania niż to, co pokazaliśmy w dwóch pierwszych meczach" - odpowiedział krótko.

Co było powodem słabszej skuteczności w Gliwicach?

"Jak obserwujemy ten współczynnik xG, to często jest różny od tego, co pokazuje boisko, bo on jest czasami niedoszacowany albo jest w drugą stronę. Więc tutaj dyspozycja indywidualna, oczywiście w niektórym momencie koncentracja, w niektórym trochę piłkarskiego szczęścia. Jest dużo czynników, które wpływają na to, czy zdobywamy bramki, czy nie zdobywamy bramek. Natomiast ważne jest to, że tworzymy sytuacje. Myślę, że to jest zawsze sytuacja wyjściowa. Te statystyki ofensywne są korzystne i myślę, że jak w każdym meczu byłoby xG na takim poziomie, to pod względem ofensywnym będziemy zadowoleni z gry" - analizował.

Ocena Jordiego Sancheza.

"To jest piękno piłki nożnej, że czasami piłkarz, który – wydaje się w ocenie większości – będzie numerem dwa czy numerem trzy, czy w hierarchii będzie dalej, wykorzystuje swoją szansę. Myślę, że tak w przypadku Jordiego możemy powiedzieć, że ciężką pracą wywalczył sobie tę pozycję. Oczywiście sytuacja była też dla niego sprzyjająca, bo wiemy, że Rodado był po urazie, a Jérémy też przyszedł do nas trochę później. Natomiast gdyby on nie pracował tak, jak pracował w okresie przygotowawczym, to byśmy szukali innego rozwiązania na pozycję numer dziewięć, bo to nie jest tak, że byliśmy skazani na Jordiego na tej pozycji. Natomiast ja się bardzo cieszę, że on się przełamał pod tym względem skuteczności, bo wiemy, że w tych grach towarzyskich praktycznie w każdym meczu dochodził do sytuacji. Myślę, że to jest zawsze priorytet dla piłkarza ofensywnego: czy ma sytuacje do strzelenia bramki, czy nie. Oczywiście później jest kwestia skuteczności. Natomiast nie tylko Jordi. Myślę, że wielu napastników ma takie momenty, w których, jak strzelają, to łapią serię i na tej euforii po prostu strzelają dużo bramek. Są też takie momenty, w których napastnicy się zacinają, bo takich przypadków można mnożyć. Ja się cieszę, że Jordi jest w dobrym momencie teraz. To jest z korzyścią dla niego, z korzyścią dla zespołu i oczywiście my chcemy tę jego dobrą dyspozycję wykorzystać" - podsumował.

Kto będzie jutro faworytem?

"Gramy u siebie, przed własną publicznością. Postrzegam nas jako faworyta. Zrobimy wszystko, żeby dać dobre, pozytywne emocje kibicom" - zakończył trener Mariusz Jop.