Mariusz Jop przed meczem z GKS-em Tychy: My gramy u siebie. Jako zespół jesteśmy pewni siebie.
Trener Mariusz Jop podsumował przygotowania do rundy wiosennej i zapowiedział pierwsze spotkanie po przerwie zimowej. Szkoleniowiec Białej Gwiazdy mówił o dyspozycji zawodników, analizie rywala oraz nastawieniu zespołu przed meczem z GKS-em Tychy.
Wisła Kraków wraca do gry. Przed pierwszym spotkaniem po przerwie zimowej Mariusz Jop spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej. Szkoleniowiec krakowskiej Wisły odpowiedział na pytania przedstawicieli prasy.
Poniżej znajdziecie zapis konferencji.
Pytanie o Kacpra Dudę i o Darijo Grujcicia.
„Piłkarze byli wdrażani w proces treningowy od pierwszego dnia tygodnia. Dzisiaj jeszcze mamy trening tutaj na murawie i po treningu zdecydujemy w kontekście ich dyspozycji oraz jutrzejszego spotkania.” – powiedział trener Mariusz Jop.
O przygotowaniach w Turcji i w Krakowie.
„Wykonaliśmy plan, jaki był założony przed przygotowaniami. Tak jak zwykle, były delikatne problemy u poszczególnych graczy i oni czasami mieli mniej jednostek treningowych, bądź te jednostki były inne. Ogólnie, tak jak powiedziałem, plan został wykonany.” – podsumował szkoleniowiec Wisły.
„Zawsze przed pierwszym meczem, po dłuższej przerwie, jest jakaś delikatna niewiadoma. To jest naturalne. Jeżeli się długo nie rozgrywa meczów o stawkę, to sparingi nigdy tego nie są w stanie zastąpić.” – dodał.
Informacje o rywalu.
„Oczywiście mamy informacje. Dotyczą sparingów, w których grali, ale też mamy dane o ostatnich meczach jeszcze na jesień, kiedy trenerem był już trener Łukasz Piszczek. Więc mamy te informacje, mamy te dane, szukamy tam zbieżności. I ponownie — jeżeli to jest pierwszy mecz o punkty, to tak do końca nie można polegać na sparingach, bo czasami trenerzy szukają tam różnych rozwiązań, a finalnie na mecze ligowe decydują się na inne rozwiązania. To nie jest takie wszystko oczywiste, jakby się mogło wydawać. Poza tym GKS Tychy to zespół, który się bardzo mocno zmienił, więc tu szukać analogii będzie na pewno trudniej w porównaniu do poprzedniej rundy. Sam jestem ciekawy, jak się będą prezentowali nasi rywale. Natomiast tak jak zawsze, my się skupiamy na swoich działaniach i na tym, co my mamy robić.” – analizował trener.
W Ekstraklasie pierwsza kolejka po przerwie pokazała, że faworyci musieli uznać wyższość rywala. Czy uczula Pan zespół, żeby był skoncentrowany od pierwszych minut?
„My gramy u siebie. Jako zespół jesteśmy pewni siebie. Wiemy na co nas stać. Oczywiście bierzemy pod uwagę rywala, szanujemy go. My mamy takie nastawienie, że gramy o trzy punkty. Chcemy to spotkanie wygrać, od razu narzucić swój sposób grania. Gramy przed własną publicznością. Myślę, że przyjdzie, jak na te warunki pogodowe, dużo kibiców i my ze swojej strony chcemy dać im pozytywne emocje.” – stwierdził szkoleniowiec Białej Gwiazdy.
Czy urazy, które się trafiały w okresie przygotowawczym nie pokrzyżowały planów oraz czy z wdrożonej profilaktyki jest Pan zadowolony, bo tych kontuzji jest mniej.
„Urazów mięśniowych praktycznie w ogóle nie mamy, bo te urazy, które były, czy absencje, były spowodowane albo infekcjami, albo takimi bardziej urazami mechanicznymi związanymi z kontaktem z rywalem. Takie rzeczy trudno jest wyeliminować, więc jeżeli chodzi o całą pracę działu medycznego, to jestem bardzo zadowolony. Myślę, że kontynuujemy to, co było rozpoczęte na początku tego sezonu. Mamy swoje protokoły działania. Nie chcemy przyspieszać pewnych rzeczy. Stąd też, jak widzicie Państwo, jest dużo cierpliwości, jeżeli chodzi o tych zawodników, którzy wracają po dłuższych kontuzjach. Z mojej strony też nigdy nie ma presji, że ktoś ma grać, jak nie czuje się w pełni sił. Wolę przeczekać kilka dni, żeby zawodnik był gotowy na 100%. Odnośnie takiego procentowego określenia, na ile to gdzieś przeszkadzało, to trudno jest coś takiego w procentach powiedzieć. Nie było dużo takich sytuacji i myślę, że to jest dosyć naturalne. Nigdy nie jest tak, że jest 100% piłkarzy do dyspozycji zawsze do treningu. Nie ma takich zespołów.” – opisywał trener Jop.
Najważniejszy mecz jest najważniejszy, ale czy pojawia się w szatni już szmer, że awans się mocno zbliża?
„To, że my liczymy na to i wierzymy, że to jest ten sezon, to jest oczywiście cały czas z nami. Natomiast drogą do tego jest koncentracja na każdym kolejnym treningu i na najbliższym spotkaniu. Myślę, że taki sposób myślenia dawał nam wymierne efekty, bo tak samo podchodziliśmy od początku tego sezonu do sprawy i nie zamierzamy tego zmieniać.” – stwierdził pewnie Mariusz Jop.
Sytuacja Josepha Colleya.
„Musimy pamiętać, że przypadek Josepha był specyficzny, bo on wrócił po bardzo poważnym urazie. Jest przyjęta taka zasada, że jeżeli ktoś pauzował 8 miesięcy, to potrzebuje gdzieś podobny czas do tego, żeby wrócić do tej formy sprzed urazu. Joseph się dobrze prezentował w całym okresie przygotowawczym. W sparingach również był na dobrym poziomie i na tym polega rywalizacja w zespole, że ci, którzy byli na dalszej pozycji w hierarchii, mają szansę na to, żeby wskoczyć na wyższe miejsce w tej hierarchii. I Joseph na pewno taki progres zaliczył.” – mówił.
Znaki zapytania w doborze wyjściowego składu.
„Myślę, że może tam jedna, dwie pozycje są jeszcze gdzieś pod znakiem zapytania, natomiast oczywiście ten szkielet jest, można powiedzieć, pewny, a te znaki zapytania związane są właśnie albo z taktyką na dany mecz, z tym, czego się spodziewamy w danym meczu, lub dyspozycją dnia, czy dyspozycją z ostatniego okresu.” – dodał.
Jak Angel Rodado radzi sobie z sytuacją, że nie będzie już jedynym nominalnym napastnikiem. Czuje oddech Sancheza na plecach?
„Myślę, że on radzi sobie bardzo dobrze. Jest to piłkarz, który jest pewny siebie i cały czas trenuje tak, jak trenował, na podobnym poziomie zaangażowania. Nie jest powiedziane, że Jordi będzie jego konkurentem jeden za jeden, bo też jest brana możliwość pod uwagę taka, w której będą ci piłkarze występowali razem. Więc to wszystko zależy od piłkarzy, na jak dużo czasu zasłużą swoją postawą w danym meczu, po to, żeby zagrać w następnym.” – opiniował trener.
Wisła przewodzi w tabeli. Jak odizolować piłkarzy od tego, żeby nie uciekali zbyt bardzo w przyszłość i myśleli o kolejnych spotkaniach?
„Właśnie, nie w paru najbliższych, tylko w najbliższym i najbliższym treningu. To jest odpowiedź na Pana pytanie. Już mówiłem to wcześniej, że myślenie o tym, co będzie za dwa tygodnie czy branie jakiegoś pakietu. Słyszę próby dzielenia tej rundy do przerwy na kadrę, że jest tam ileś spotkań, trzeba jakieś punkty zdobyć... My staramy się być od tego jak najdalej. Wiemy, że środowisko, kibice i też dziennikarze będą cały czas przywoływać ten cel, jaki jest. My jesteśmy świadomi tego, jaki jest cel. To się nie zmieniło.” – potwierdzał wcześniejsze słowa szkoleniowiec Wisły.
„Ten sezon jest inny, więc myślę, że jeden do jednego nie da się porównać poprzedniego do obecnego. Po tych 19 kolejkach zespoły mają generalnie zdecydowanie mniej punktów. Stąd też nasza przewaga jest na tyle duża, bo rywale tracili punkty między sobą. Z resztą stawka jest bardzo wyrównana i myślę, że tu będzie podobnie. Chociaż nie można wykluczyć, że któryś z zespołów będzie miał świetną serię, bo takim przykładem były chociażby Tychy na wiosnę tamtego roku, gdzie fantastycznie punktowali.” – analizował.
Czy mecze grane przeciwko drużynom, które prowadzone są przez trenerów z występami w kadrze, różnią się od tych, gdzie na ławce zasiada trener z mniejszym doświadczeniem boiskowym, lub z doświadczeniem w niższych ligach?
„Myślę, że tutaj dorobek zawodniczy nie ma większego znaczenia. Praca trenera a praca zawodnika to są dwie zupełnie inne rzeczy. Nie szukałbym tutaj specjalnych różnic w stosunku do tego jak pracują inni trenerzy.” – powiedział trener.
Igor Łasicki zasilił szeregi naszego rywala. Czy jego wiedza może mieć wpływ na to, jak GKS Tychy będzie grał przeciwko nam?
„Na pewno Igor zna nas bardzo dobrze, zna niuanse, o których rozmawialiśmy wewnątrz zespołu. Natomiast to też nie jest tak, że my wszystko jeden do jednego będziemy powtarzać, bo też mamy kilka innych rozwiązań, o których Igor nie wie, które są przygotowane właśnie na najbliższe spotkanie.” – uspokajał Mariusz Jop.
„Uważam, że Igor, z resztą mówiłem o tym wielokrotnie, cenię go bardzo jako zawodnika, jako człowieka i myślę, że to, że tak szybko został kapitanem to też jest bardzo wymowne.” – dodał trener.
Pytanie o Arkadiusza Ziarko i Wiktora Szywacza, którzy trenowali razem z pierwszą drużyną podczas przygotowań.
„Uważam, że obydwaj pokazali się z niezłej strony. Byłem zadowolony z ich pracy na obozie. Na pewno będą zapraszani na treningi. W jakim wymiarze? Nie chciałbym teraz deklarować, bo to też jest związane z problemami na poszczególnych pozycjach.” – tłumaczył.
W dniu meczu z GKS Tychy będzie Pan na stanowisku trenera dokładnie 500 dni. Jak szybko Panu minęły te dni w Wiśle? Jak Pan wspomina ten czas?
„Zaskoczył mnie Pan! To znaczy, że mi bardzo szybko minęły. Myślę, że jak terminarz pracy jest napięty, tej pracy jest dużo, dzieje się dużo, jest sporo emocji, to ta praca, albo może inaczej nie praca, tylko to, co ja lubię robić, to co nie jest tak do końca pracą dla mnie, mija bardzo szybko. Dla mnie statystyki nie mają większego znaczenia, myślę, że najważniejsze jest to, żeby posada pierwszego trenera była z korzyścią dla pierwszego zespołu. Dla Wisły Kraków to jest zawsze coś, co będzie dominujące i nie ma większego znaczenia. Dla mnie osobiście, czy to będę ja czy ktoś inny, ważne, żeby zespół odnosił sukcesy i realizował cele.” – zakończył trener Wisły Kraków Mariusz Jop.
