Raoul Giger: Jestem ogromnie zaszczycony, że mogę nosić Białą Gwiazdę na piersi.

Nowy kontrakt, wspólna wizja i wiara w projekt – Raoul Giger przedłuża umowę z Wisłą Kraków do 2029 roku. W rozmowie podkreśla siłę zespołu, wyjątkową atmosferę kibiców i zaangażowanie w realizację ambicji klubu.

Raoul Giger: Jestem ogromnie zaszczycony, że mogę nosić Białą Gwiazdę na piersi.

Fot. Bartek Ziółkowski

Raoul, masz za sobą pierwszy pełny sezon w Wiśle Kraków, a dziś przedłużyłeś kontrakt do 2029 roku. Gdy spojrzysz wstecz na dzień, w którym po raz pierwszy podpisałeś umowę z klubem – co najbardziej zmieniło się dla ciebie przez ten ostatni rok?

Na szczęście niewiele. Jesteśmy bardzo ambitną i głodną sukcesów grupą. Staramy się kontynuować to, jak zakończyliśmy poprzedni sezon. Dlatego tak dobrze czuję się w tym środowisku i właśnie to sprawiło, że zdecydowałem się zostać tutaj na dłużej.

Czy Kraków stał się już twoim drugim domem? Co najbardziej pomogło ci poczuć się tutaj komfortowo – zarówno w klubie, jak i w codziennym życiu?

Prawie, prawie, ale jeszcze nie do końca. Za to potrafię już jeździć po mieście bez nawigacji, więc to duży krok naprzód. Od samego początku bardzo pomagali mi koledzy z drużyny, zwłaszcza ci niemieckojęzyczni. Szybko stworzyliśmy bardzo silną więź, co z pewnością przełożyło się również na nasze występy na boisku. Ale także polscy zawodnicy bardzo ciepło mnie przyjęli, dlatego łatwo było mi wejść do zespołu i szybko poczuć się tutaj swobodnie. To również pomogło mi dobrze prezentować się na boisku. A w domu mam oczywiście swoją dziewczynę i naszego psa, którzy dają mi równowagę w życiu, nawet w bardziej stresujących momentach związanych z piłką.

Przedłużając kontrakt, zarówno ty, jak i klub pokazujecie, że mocno wierzycie w ten projekt. Jakie były najważniejsze powody, dla których zdecydowałeś się zostać w Wiśle na kolejne lata?

Tak, to mocna deklaracja z obu stron. Jestem ogromnie zaszczycony, że mogę nosić Białą Gwiazdę na piersi. Od samego początku naszej wspólnej drogi chodziło o coś więcej niż tylko awans. Wierzę w wizję naszego Prezesa dotyczącą przyszłości klubu. Myślę i mam nadzieję, że przed Wisłą jest jeszcze wiele do osiągnięcia, bo ten klub na to zasługuje. Z mojej strony mogę obiecać, że w każdym meczu dam z siebie wszystko, aby pomóc zrealizować te ambicje.

W ostatnich miesiącach mogłeś doświadczyć wyjątkowej atmosfery przy Reymonta. Jak opisałbyś kibiców Wisły komuś, kto nigdy nie był na naszym meczu?

Po prostu ciarki. To ogrom emocji i pasji. To coś niesamowitego. Wspierają nas całym sercem i naprawdę potrafią być naszym dwunastym zawodnikiem. Podczas meczów stadion jest pełen energii. To atmosfera, która dosłownie elektryzuje.

Masz już swoje ulubione miejsce w Krakowie? A może jakiś codzienny rytuał lub nawyk, dzięki któremu naprawdę czujesz się tutaj jak w domu?

Często chodzę z niemieckojęzycznymi kolegami z drużyny na kawę do miasta. Mamy już nawet swoje stałe miejsce – nazywamy je naszym „Stammtisch”. Spotykamy się tam, pijemy kawę, gramy w karty i po prostu odpoczywamy. Jednocześnie cały czas odkrywam kolejne zakątki Krakowa i staram się poznawać nowe miejsca oraz próbować nowych rzeczy.

Dziękuję za rozmowę.