Trener Mariusz Jop po #WISWXM: Myślę, że przede wszystkim jesteśmy zadowoleni z tego, że taki rywal mógł być przy Reymonta
Trener Mariusz Jop podsumował sparing z Wrexham AFC – zespołem z angielskiego Championship. Szkoleniowiec był zadowolony z poziomu rywalizacji i braku kontuzji, choć przyznał, że zabrakło bramek. Ocenił też postawę Jordiego, postępy nowych zawodników oraz zdradził wstępny plan na kolejny sparing z Podbeskidziem.
„Myślę, że przede wszystkim jesteśmy zadowoleni z tego, że taki rywal mógł być przy Reymonta, bo na pewno nie jest to częsta sytuacja, gdzie zespół z Championship, czy generalnie z ligi angielskiej gości w Polsce. Bardzo się cieszę, że mieliśmy możliwość zmierzyć się z takim rywalem, który jest na bardzo dobrym poziomie, jeżeli chodzi o motorykę, ale też umiejętności indywidualne piłkarzy. Było widać, że to nie są przypadkowi ludzie. Na pewno to, czego zabrakło, to bramek, bo myślę, że tych sytuacji było sporo. Wydaje mi się, że my stworzyliśmy ich trochę więcej, natomiast też było kilka groźnych momentów pod naszą bramką. Ogólnie jesteśmy zadowoleni z tego sparingu. Nikt nie ucierpiał, nie ma żadnych kontuzji. To było też dla nas i dla zespołu bardzo istotne. Dobry mecz, kolejny mecz w okresie przygotowawczym. Jeszcze zostały nam 2 tygodnie do pierwszego spotkania i teraz mamy troszkę czasu żeby zawodnicy złapali świeżość” – podsumował jubileuszowe spotkanie trener.
Jordi miał dzisiaj kilka okazji, ale nie znalazł drogi do bramki
”To prawda. Dzisiaj pod względem skuteczności nie był jego dzień. Natomiast to co pan powiedział, że najważniejsze jest to, żeby napastnik potrafił znaleźć się w sytuacjach, w których może zdobyć gola. Jordi miał takich sytuacji dzisiaj trzy, cztery, może nawet więcej. Jedyne, co można zrobić, to trenować, to powtarzać to w trakcie zajęć. Teoretycznie można poprawić te elementy. Nie ma innej drogi, tylko poprzez trening. Jordi bardzo mocno pracował i kilka sytuacji sobie sam wykreował dobrymi ruchami w przestrzeni. Szkoda, że nie zdobył żadnej bramki, bo na pewno zasłużył na to” – stwierdził.
Przed drużyną sparing z Podbeskidziem.
„Plan jest taki, żeby ci, którzy weszli w drugiej połowie, zaczęli spotkanie z Podbeskidziem. Zagrają około 60 minut i na ostatnie 30 minut wejdzie drugi zespół, tak, żeby było pełne 90 minut. Taki jest wstępny plan” – opisał szkoleniowiec Wisły.
Już niebawem start rozgrywek. Czy trener już wybrał taki trzon drużyny?
„Nie chcę mówić o pewniakach, bo w piłce różne rzeczy się dzieją. Mam nadzieję, że nie będzie takiej sytuacji, że przydarzą nam się jeszcze jakieś urazy. Oczywiście jest szkielet zespołu, ale też dochodzą kolejni piłkarze. Być może kolejni pojawią się w przyszłym tygodniu, więc tutaj nie chciałbym deklarować i mówić o jakichś liczbach. Natomiast ten rdzeń, myślę, że jest znany. Jest kilka znaków zapytania na kilku pozycjach, tam, gdzie jest duża rywalizacja, czyli generalnie w linii obrony i w środku pola. Za chwilę wraca Julius Ertlthaler, za chwilę wraca Rodado. Jest już z nami Elie. Być może jeszcze ktoś dołączy po to, żeby ta rywalizacja właśnie na pozycjach 9, 10 i na bokach pomocy była jeszcze większa. To jest nam potrzebne jako zespołowi, bo żebyśmy rozwijali się indywidualnie i jako zespół, potrzebujemy rywalizacji” – stwierdził.
Ocena przeciwnika
„Wrexham na pewno jest to zespół, który jest mocny fizycznie, który w pierwszej fazie spotkania szukał dużo gry bezpośredniej. To, co jest charakterystyczne, to to, że często skupiali się właśnie na ataku przestrzeni, szczególnie kiedy byliśmy w obronie średniej, na tym, żeby zbierać długie piłki. W pierwszej fazie w tym elemencie radziliśmy sobie też dobrze, bo dobrze asekurowaliśmy plecy i zbieraliśmy te drugie piłki. Były momenty, gdzie w fazie przejściowej mieliśmy trochę problemów. Mam tu na myśli czasami zbyt szybkie straty. Nie straty, które wynikały z tego, że szukaliśmy otwierającego podania, bo to też chcemy robić, ale takie straty, powiedziałbym, zbyt proste, indywidualne” – ocenił trener.
„Myślę, że było widać, że w zespole Wrexham jest sporo jakości indywidualnej. Było bardzo mało strat indywidualnych. Kiedy piłkarz był pod presją, potrafił pójść pod faul albo szybko zagrać i pokazać się na pozycji. Więc myślę, że był to bardzo pożyteczny mecz i na pewno trudno byłoby znaleźć w Polsce takiego sparingpartnera, o takiej jakości i dużej intensywności gry, bo to też było widać. Myślę, że to jest taka cecha charakterystyczna Championship, gdzie jest bardzo duża intensywność i bardzo duża fizyczność. To dzisiaj też było to widać i mimo tego, że ten zespół nie jest jeszcze w pełni formy. Na te 45 minut mieli na tyle ognia w sobie, żeby utrzymać tę intensywność na dobrym poziomie” – dodał.
Kolejne minuty nowych zawodników. Max wykazuje w obronie cechy przywódcze
„Tak, u niego jest to naturalne, że lubi się komunikować, że dyryguje linią obrony. To jest bardzo pozytywne, ale Marcel też ma takie cechy, więc na pewno jest to dodatkowy plusik przy piłkarzu. Szczególnie tym, który jest twarzą i widzi prawie wszystkich zawodników ustawionych twarzą do bramki, którą atakujemy. To są bardzo ważne cechy charakterologiczne tych piłkarzy, że są w stanie być liderami swojej formacji” – zakończył trener Mariusz Jop.
