Mariusz Jop przed #PGMWIS: Wiemy, o co gramy

Trener Mariusz Jop przed meczem z Pogonią: Kacper Duda i Darijo Grujcić gotowi do gry, wysoka rywalizacja na kluczowych pozycjach. Szkoleniowiec analizuje rywala, mówi również o powrocie Marko Bozicia.

Mariusz Jop przed #PGMWIS: Wiemy, o co gramy - Wisła Kraków® Official Platform
„Odnośnie Kacpra i Darijo – obydwaj trenowali cały tydzień w pełnym obciążeniu. Wyglądają dobrze pod względem fizycznym, więc są brani pod uwagę do pierwszej jedenastki. Cieszy mnie, że mamy bardzo dobrą rywalizację na niektórych pozycjach. Środek obrony i powiedzmy ta pozycja 10-8-6 jest obsadzona bardzo dobrze. To tylko sprzyja rozwojowi zespołu. W tym tygodniu była bardzo dobra jakość treningu. Widać tę rywalizację nie tylko na wspomnianych pozycjach, ale na kilku innych również. Cieszę się, że to środowisko treningowe jest tak zbudowane, że widać rozwój indywidualny zawodników i to w perspektywie też będzie dawało nam jakość w zespole.” – rozpoczął konferencję prasową trener Jop.

Czy stracona bramka z GKS Tychy była analizowana przez sztab?

„Chciałbym przede wszystkim powiedzieć o tym, że tu się świetnie zachował gracz Tychów, który poszedł tak w ciemno ślizgiem i to nie było przejęcie, tylko po prostu Mark trafił w tego zawodnika, który robił ślizg, więc to było na pewno jego bardzo dobre zachowanie. Natomiast oczywiście detale są takie, że potrzebujemy ruchu do piłki po to, żeby zgubić rywala i dać sobie więcej czasu z piłką. To raz. Dwa, zagrać mocniej, może trochę wcześniej, bo co do zasady od strony pressingu było to zagranie na trzeciego, więc to było coś, co my chcemy robić. Oczywiście to jest zawsze decyzja, czy chcę grać w środek, czy gram bezpiecznie w boczny sektor. To jest jeden z wariantów, jaki stosujemy. Będziemy go stosować dalej. To też nam daje taki sposób grania. Koncentruje zespół przeciwny w środkowym sektorze i otwiera nam inne przestrzenie na boisku, z których też korzystaliśmy i będziemy korzystać.” – podsumował trener.

Boisko w Pruszkowie nie będzie przygotowane tak jak tutaj – najlepiej w Polsce.

„Oczywiście, że bierzemy pod uwagę stan murawy. Nie widzieliśmy jeszcze tego boiska. Widzieliśmy tylko na materiale wideo i zobaczymy na żywo w dniu meczu. Mamy też inne rozwiązania, prostsze, jeżeli chodzi o otwieranie gry od bramki. Oczywiście, jeżeli chodzi o stan nawierzchni, to pewnie nie będzie to boisko na takim poziomie, jakie jest u nas. Zobaczymy, na ile ono będzie niekorzystne. Myślę, że to jest dosyć proste, że zespołowi, który jest częściej w posiadaniu piłki, który wymienia więcej podań, będzie trudniej na takiej murawie utrzymać sposób funkcjonowania. Łatwiej jest się bronić, szukać ataków szybkich. Natomiast mogę powiedzieć, że bramki, jakie ostatnio zdobyliśmy, to były właśnie z ustawienia średniego i w fazach przejściowych i stałych fragmentach gry. Jest to też element, nad którym pracowaliśmy, który przynosi nam wymierne efekty. Jest również alternatywą dla naszego grania, nie tylko do ataku pozycyjnego, ale właśnie korzystania z tej fazy przejściowej, z ustawienia średniego bądź niskiego. Mamy różne możliwości do wykorzystania i pewnie będą takie fazy gry, że będziemy również w tym ustawieniu.” – mówił.

Pogoń bez najlepszego strzelca.

„Myślę, że na pewno strata ważnego piłkarza nie jest pozytywnym impulsem dla drużyny. Mówiło się o tym dużo wcześniej, więc zespół brał pewnie pod uwagę takie rozwiązanie. Mam tu na myśli naszego rywala. Nie chciałbym się na tym skupiać, to nie są nasze kwestie, my się skupiamy na tym, co my mamy do zrobienia.” – odparł krótko.

Aspekty do poprawy po ostatnim spotkaniu.

„Myślę, że taka pierwsza myśl, która się pojawia, to wykreowanie większej liczby sytuacji. Zalążki sytuacji były. Natomiast gdzieś nam czasami brakowało dokładności podania czy wykorzystania takich momentów, gdzie było dobre dośrodkowanie albo była dobra sytuacja 3 na 2 w ataku szybkim czy 4 na 4, czy wykorzystania przestrzeni za plecami, dokładniejszego podania czy lepszej decyzji. To były takie elementy, które wynikały z niższej płynności gry niż zazwyczaj. Było to związane właśnie z tą długą przerwą, z tym, że jednak trenuje się na dużo gorszych boiskach i to też ma znaczenie i się przekłada później na mecz.” – tłumaczył szkoleniowiec Wiślaków.

Charakterystyka rywala.

„Myślę, że to jest zespół, który w związku z tym, że ma dużo punktów, więcej niż oczekiwała duża liczba trenerów, ekspertów i myślę, że też samych zawodników Pogoni, to daje im taką swobodę w operowaniu piłką i spokój z piłką. Myślę, że jest to zespół, który ciekawie buduje swoje ataki i atakuje dużą liczbą piłkarzy, szczególnie w polu karnym. Czasami jest tam pięciu, sześciu zawodników, czasami nawet siedmiu. To jest coś, co tak często nie występuje w naszej lidze. Zespół, który jest dosyć intensywny, ma kilku młodych piłkarzy, którzy oczywiście, jak poczują wiatr w żagle, to potrafią robić ciekawe rzeczy, natomiast też popełniają, jak to młodzi, błędy. Na pewno groźne są stałe fragmenty gry, mają kilku wysokich piłkarzy. Jest to ciekawy zespół. Nieprzypadkowo zdobył tyle punktów, ile zdobył u siebie. Raczej nie przegrywa, chyba w ogóle nie przegrał u siebie, więc czują się dobrze na tym boisku, u siebie, nie do końca u siebie, ale w Pruszkowie. Czują się tam dobrze, na pewno pod tym względem mentalnym i to poczucie, że się tam nie przegrało, to też jest coś, co daje dodatkowej energii. Zobaczymy, czy będą na tyle odważni, żeby podejść wyżej, bo raczej zespoły trenera Stokowca, co potwierdzają statystyki, to są takie drużyny, które raczej wolą się troszkę cofnąć i czekać na rywala, i dopiero z tego budować ataki szybkie. Zobaczymy. Sam jestem ciekaw. My jesteśmy przygotowani na różne warianty.” – analizował trener Jop.

Wisła stawiana jest w gronie faworytów, ale trzeba zachować chłodną głowę.

„Myślę, że Wisła Kraków jest faworytem od kiedy spadła z Ekstraklasy, czyli ostatnie 4 lata. Tutaj się nic nie zmieniło, bo oczekiwania zawsze są bardzo duże. Myślę, że specjalnie nie trzeba piłkarzy pobudzać i im przypominać o pokorze, o tym, co jest ważne w najbliższym spotkaniu, o tym, co jest ważne w naszej filozofii. Mamy bardzo świadomych ludzi, którzy mają też swoje doświadczenia już w tej lidze i myślę, że tu specjalnie nie musimy szukać dodatkowej motywacji. Wiemy, o co gramy, jaki jest nasz cel, wiemy, jaka jest droga, żeby to osiągnąć, w jaki sposób mamy podchodzić do treningu i do meczu, więc już nie będę się powtarzał i przypominał, jak to jest, jeżeli chodzi o te główne wytyczne. Po prostu musimy robić swoje.”

Sytuacja Szymona Kawały.

„Widziałem, że bardzo to przeżywał, bo jak dostał swój czas w meczu ligowym, to chciał się pokazać po prostu z dobrej strony. Sytuacja absolutnie przypadkowa, jeżeli chodzi o ten rzut wolny i czerwoną kartkę, zasłużoną czerwoną kartkę, bo był spóźniony w blokowaniu piłki. Rywal zdążył wstawić nogę i to bardzo brzydko wyglądało. Całe szczęście nic mu się nie stało. „Kawi” musi odpokutować dwa mecze. Nie widziałem absolutnie żadnej intencji z jego strony, chęci agresywnego wejścia w nogę. To była chęć blokowania piłki, natomiast wyszło to tak niefortunnie, że zasłużył na czerwoną kartkę.” – wziął w obronę naszego zawodnika.

Pogoń oddaje sporo strzałów z dystansu.

„Na pewno szukają uderzenia z większej odległości. Pamiętam też mecz w Krakowie, że takie próby czynili, ale w innych meczach również. Oczywiście to zależy od sytuacji, jak dużo my będziemy w obronie niskiej. Bo raczej, jeżeli chodzi o fazę przejściową, to też szukają prostopadłych podań, szukają dośrodkowań w pole karne z różnych pozycji. Oczywiście jest to jeden z elementów gry w piłkę nożną, oni tego szukają jak większość zespołów.” – mówił.

Przebieg rehabilitacji Marko Bozicia.

„Marko robi postępy, już biega w treningu z prędkością powyżej 20 km na godzinę. Oczywiście jest jeszcze daleko do tego, żeby zacząć robić ćwiczenia z piłką i wejść do grupy. Musimy być tutaj cierpliwi. Myślę, że realnie może być to czas po przerwie na kadrę. Jak będzie wcześniej? Będziemy to odbierali jako coś ekstra.” – tłumaczył.

Czy można porównać mecz z pierwszej rundy przeciwko drużynie z Grodziska Mazowieckiego?

„Wtedy byli odważni, wtedy wychodzili wysoko. Jestem ciekawy, czy taką odwagę będą mieli w tym meczu. Bo raczej zespoły trenera Stokowca, co potwierdzają statystyki, to są takie drużyny, które raczej wolą się troszkę cofnąć i czekać na rywala, i dopiero z tego budować ataki szybkie. Zobaczymy. Sam jestem ciekaw. My jesteśmy przygotowani na różne warianty.” – rozmyślał.

Rozważana jest gra na dwóch napastników: Rodado, Sanchez?

„Oczywiście, jest to jeden z wariantów.” – odparł zwięźle.

Wyniki w innych meczach zaskoczeniem?

„Patrzymy przede wszystkim na siebie. Nie odbieram wyników jako coś zaskakującego. Było sporo remisów. W zasadzie Wieczysta, Polonia i ŁKS zyskały. Może nie zyskały, ale nie straciły punktów do nas, bo my też wygraliśmy. Ja myślę, że dużo będzie takich wyników remisowych, będzie bardzo dużo takich spotkań, w których nieoczywiste zespoły będą wygrywały. Ten peleton, który nas goni, jest bardzo wyrównany, jest tam dużo zespołów, których celem jest awans do Ekstraklasy, więc to na pewno będzie sprzyjało temu, żeby te zespoły traciły punkty, bo jest bardzo wyrównana stawka, ale to będzie miało sens tylko wtedy, jeśli my będziemy robili swoje, czyli wygrywali, zdobywali i dopisywali sobie kolejne punkty. Tak do tego podchodzimy. Skupiamy się na sobie.” – odpowiedział pewnie szkoleniowiec Białej Gwiazdy.

Piotr Starzyński i jego sytuacja w zespole.

„Piotrek coraz więcej może robić z zespołem. Ostatni tydzień spędził w drugim zespole po to, żeby mógł w pełni brać udział w każdym środku treningowym. Plan jest taki, żeby zagrał chwilę w sparingu drugiego zespołu. W tym momencie nabiera tej dyspozycji poprzez drugi zespół.” – zakończył trener Mariusz Jop.