Mariusz Jop po meczu #WISGKŁ: Gra mogła się podobać licznej publiczności. Dziękujemy im za wsparcie!
Trener Mariusz Jop po wygranej 3:2 z Górnikiem Łęczna podsumował emocjonujące spotkanie. Pochwalił postawę drużyny i podziękował kibicom za liczną obecność.
„Gratulacje do zespołu. Myślę, że szczególnie pierwsza połowa bardzo emocjonująca na wysokim poziomie. Duża intensywność. Wiedzieliśmy, że rywal jest w dyspozycji. O tym świadczy przede wszystkim to, że mają często w ostatnich meczach strzelone bramki do XG powyżej. To świadczy o tym, że zespół jest w formie i to pokazali w kilku sytuacjach. Chociaż trzeba przyznać, że mieli fantastyczną skuteczność w pierwszej połowie, bo stały fragment gry i pierwsza kontra, jaką wyprowadzili, to zdobyli gola. Myślę, że te emocje, które dzisiaj były, szczególnie w pierwszej połowie i ta gra mogła się podobać licznej publiczności. Dziękujemy im też za wsparcie. Bardzo licznie przyszli dzisiaj na stadion i jak zwykle czuliśmy ich mocny doping dzisiaj. Także dziękuję też im za to, co zrobili. Mogliśmy wcześniej spokojniej kontrolować ten mecz. Stworzyliśmy też sytuacje w drugiej połowie. Szkoda, że nie udało się którejś z nich zamienić na gola. Rywal gdzieś w końcówce miał swoje szanse, gdzie były stałe fragmenty gry, to zawsze jest groźne. Natomiast też nie było tak, że oni mieli sytuacje, po których Leta musiał się tam wykazywać dobrymi obronami. Jeszcze raz gratulacje.” – rozpoczął podsumowaniem trener Wisły Kraków Mariusz Jop.
„Uprzedzając pytania. Na pewno mamy kilka urazów. Nie mamy jeszcze dokładnej diagnozy, jeżeli chodzi o piłkarzy, którzy zgłaszali podczas meczu albo zeszli z murawy ze względu na kontuzje.”- dodał.
Stan zdrowia Wiktora Biedrzyckiego.
„Uraz stawu skokowego. Tam bardziej chodzi o ścięgna podeszwowe. Temat do zbadania.”- powiedział.
Uraz Angela Rodado.
„Musimy jeszcze zdiagnozować dokładnie, sprawdzić, ale w jest bolesność w okolicach barku, który był już kontuzjowany.” – mówił o stanie zdrowia zawodników.
Postawa Górnika Łęczna w meczu i przyczyny straty bramek.
„Tak jak mówiłem - fantastyczna skuteczność w tych sytuacjach. Oczywiście zawsze jest tak, że jest kilka błędów po drodze. Każda bramka, jak ją analizujemy, to nigdy praktycznie nie jest jeden piłkarz, tylko to jest zawsze jakiś łańcuszek działań niewłaściwych, które sprawiają, że rywal dochodzi do sytuacji. W tym przypadku można trzema albo czterem piłkarzom gdzieś tam zwrócić uwagę na to, że mogli się zachować inaczej, bo to był nasz wysoki pressing, pressing, z którego zdobyliśmy też bramkę, ale w tej sytuacji w bocznym sektorze James przegrał pojedynek z Orlikiem, później było prostopadłe podanie, gdzieś obrońcy też trochę tutaj zamiast obniżać wcześniej, tam się zatrzymali przez chwilę. Później też w końcowej fazie można było jeszcze tą piłkę wybić, bo tam Dario praktycznie miał ją na nodze. Takie sytuacje się zdarzają, tak jak mówiłem. Rywal dzisiaj potwierdził to, że jest w dobrej formie, bardzo groźny w ataku szybkim, z piłkarzami, którzy mają predyspozycje do takiej gry. Druga bramka to stały fragment. Tam było strącenie jeszcze z bliższego słupka, to jest zawsze bardzo trudne do wybronienia. Jeżeli jest właśnie rykoszet z innej strefy, piłka wtedy spada w przestrzeń, która jest trudniejsza do upilnowania i tak było też w tym przypadku. Z resztą ponownie rywal statystycznie nisko, jeżeli chodzi o ilość rzutów rożnych, natomiast jeżeli chodzi o ich XG i skuteczność po tych stałych fragmentach jest wysoka. To się potwierdziło też niestety dzisiaj. My z kolei mieliśmy tych stałych fragmentów dużo, ale jeden z nich też zamieniliśmy na bramkę. Można powiedzieć, że pod tym względem był remis.” – kontynuował szkoleniowiec Białej Gwiazdy.
Można było zagrać bardziej skutecznie?
„Ostatnio mówiliśmy o tym, że stwarzamy mniej sytuacji. To był główny zarzut po spotkaniu z Odrą Opole, więc dzisiaj myślę, że tych sytuacji stworzyliśmy bardzo dużo. Uważam, że jak wykorzystamy trzy w każdym meczu i będziemy strzelać po trzy bramki, to jest to wystarczające. Oczywiście zawsze możemy sobie mówić, że można było strzelić kolejne, bo tak było, natomiast doceniajmy to, co jest.” – stwierdził trener.
Kontrowersyjna sytuacja w pierwszej połowie?
„Z mojej perspektywy ja nie widziałem, że akurat „Lelo” trafił w kolano czy w piłkę, natomiast tam na pewno były jeszcze środkowy obrońca w centrum. Myślę, że o czerwonej kartce to raczej chyba nie powinno być mowy. Jeżeli już, to faul i maksymalnie żółta. Natomiast ja nie widziałem tej sytuacji w powtórkach telewizyjnych. Z mojej perspektywy nie jestem w stanie tego ocenić, ale myślę, że trzeba zaufać sędziemu, bo nawet jeżeli to był jakiś błąd, to myślę, że te błędy się zdarzają czasami tak jak każdemu innemu, czy piłkarzowi, czy trenerowi i to jest kalkulowane po prostu w ten sport.” – ocenił.
Czy Patryk Letkiewicz zawahał się przy wyjściu do zawodnika Górnika przy pierwszej bramce dla gości?
„Oglądaliśmy powtórkę tej sytuacji. Przy podaniu za plecy w boczny sektor, myślę, że nie mógł podejmować ryzyka. Równie dobrze ta piłka mogła trafić od razu do napastnika i wtedy gdyby miał pozycję mniej więcej na linii bocznej szesnastki, to bramka byłaby cała pusta. To byłoby wtedy uznane jako błąd, bo nie wiedział, gdzie w momencie zagrania będzie znajdować się piłka. Później przy podaniu wzdłuż pola karnego, myślę, że tam było trudno to przeciąć. Ja bym tutaj absolutnie nie widział jakiego błędu akurat.” – wziął w obronę naszego bramkarza.
Uderzenia z dystansu. Dzisiaj było ich więcej.
„Myślę, że to nie jest jakieś odkrycie Ameryki, że kiedy rywal jest nisko i dużą liczbą w polu karnym, że jest to jedno z rozwiązań, które może przynieść bramkę. Takich strzałów oddawaliśmy dzisiaj dużo, nie tylko Duarte, który zdobył bardzo ładną bramkę, ale tych strzałów było więcej. Z resztą rywale też próbowali tych strzałów z dystansu. Statystycznie też wiedzieliśmy, że Górnik jest to zespół, który dopuszcza do największej liczby strzałów spoza szesnastki. Więc to raz analiza, dwa, tak jak mówię, jedno z rozwiązań przy niskiej obronie. Więc tak, to było coś, co chcieliśmy robić.” – opisał szkoleniowiec.
