Blind Football: „Wejście smoka” w nowy sezon
Miniony weekend w stolicy Małopolski stał pod znakiem inauguracji rozgrywek Blind Football League sezonu 2026. Zawodnicy Wisły BF rozpoczęli walkę o obronę mistrzowskiego tytułu od kompletu oczek wywalczonych w stylu, który nie może, a musi imponować.
Kibice, którzy zjawili się na stadionie podczas sobotnich zmagań graczy Białej Gwiazdy BF, zobaczyli aż dziesięć bramek na start nowej kampanii. Takie otwarcie to jasny znak ze strony podopiecznych trenera Rafała Kurlita, iż mimo zmian dokonanych w ostatnich tygodniach w zespole są sprawy, które nie uległy choćby najdrobniejszej korekcie.
Przed pierwszym meczem czuć było w szatni napięcie będące mieszaniną ekscytacji i niepewności. Wiedzieliśmy, co jest naszym celem, ale wiedzieliśmy też, iż nowe zawsze oznacza nieznane. Wszystko uleciało z nas po kilku minutach meczu z Rekordem, kiedy zobaczyliśmy, że maszyna zaczyna pracować, a gol Martina tylko dodatkowo nas „naoliwił” – mówi grający z numerem 11 Kacper Domagała.
Spotkanie z Rekordem Bielsko-Biała BF było pojedynkiem zespołów, które od pierwszych minut chciały pójść na wymianę ciosów. Z czasem okazało się, iż te ze strony rywala, który przed sezonem dokonał wielu zmian, nie są ani celne, ani silne, natomiast wyprowadzane przez graczy naszej sekcji z każdą minutą ważą coraz więcej.
Kiedy wydawało się, iż mecz do przerwy zakończy się bezbramkowym remisem za sprawą dobrze dysponowanego w bramce bielszczan Pawła Karbowskiego, Martin Jung przejął źle wyprowadzoną właśnie od bramkarza piłkę i po samotnym rajdzie umieścił ją w bramce. Chwilę później na 2:0 po rzucie rożnym podwyższył Gabriel Olech. Druga połowa praktycznie w całości toczona była pod dyktando Białej Gwiazdy BF, która za sprawą Junga i Olecha dorzuciła jeszcze cztery trafienia.
To było bardzo ważne zwycięstwo, i to pod wieloma względami. Zaznaczyliśmy na samym początku, czego chcemy w całym sezonie i na co muszą szykować się rywale. Pokazaliśmy także sami sobie, iż dokonane modyfikacje będą przynosić pożądane efekty. Myślę też, że dla nas, czyli sztabu, było to ważne z racji debiutu w nowych rolach – zaznacza Radosław Wójcik, trener asystent, który w meczu z Rekordem zaliczył debiut w roli nawigatora.
Spotkanie z Wartą Poznań BF było trzecim w tym roku, jednak pierwszym o punkty – było też zupełnie innym spotkaniem niż odbyte przed kilkoma tygodniami mecze towarzyskie, a także mecz otwarcia z Rekordem.
„Zieloni” usiłowali grać zdecydowanie niżej i skupiali się na rozbijaniu ataków – mniej przestrzeni wymagało od graczy Wisły BF więcej gry piłką, co przyniosło efekty w pierwszych minutach. Podobnie jak w pierwszym meczu wynik otworzył Jung, który w całym spotkaniu zdobył w sumie trzy bramki. Po ostatnim gwizdku na tablicy wyników widniał rezultat 4:0, a wynik spotkania ustalił Krzysztof Suchocki, który w meczu z Bielskiem zadebiutował, a w spotkaniu z Poznaniem zdobył swoją debiutancką bramkę.
Cieszę się, że drużyna nam zaufała i realizowała założenia, które dostosowywaliśmy wraz z przebiegiem meczów. Najtrudniejszym elementem w całej tej układance była niezwykle krótka ławka i musieliśmy odpowiednio zarządzać siłami dostępnych graczy. Jestem zadowolony, dziękuję i gratuluję chłopakom, ale to raptem dwa z ośmiu kroków. Przed nami kolejne ważne mecze i musimy pracować nad nimi już teraz – dodaje Rafał Kurlit, nowy pierwszy trener Wisły BF.
Kolejna kolejka rozegrana zostanie 9 i 10 maja we Wrocławiu. Biała Gwiazda BF ma zatem niewiele czasu na regenerację i postawienie na nogi graczy po urazach. Nadchodząca runda będzie zdecydowanie trudniejsza z racji, iż na wyjeździe rozegrane zostaną trzy spotkania, w tym pojedynek ze Śląskiem, który także pewnie rozpoczął sezon.
Gratulujemy graczom i członkom sztabu sekcji, trzymamy kciuki za kolejne udane mecze, a kibiców zachęcamy do śledzenia najnowszych wydarzeń związanych z blind footballem w wydaniu Wisły za pośrednictwem profili w mediach społecznościowych!
