Wisła Kraków utrzymała pięciopunktową przewagę w tabeli nad Arką Gdynia. We wtorkowy wieczór „Biała Gwiazda” skromnie 1:0 pokonała u siebie Wisłę Płock.

Od pierwszego gwizdka sędziego inicjatywa należała do podopiecznych Artura Skowronka, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i starali się prowadzić grę na połowie przeciwnika. Nie potrafili jednak wypracować sobie dogodnej sytuacji do zdobycia bramki.

Groźniej zrobiło się dopiero w 17. minucie meczu. Po dośrodkowaniu z prawej strony, do futbolówki doszedł Turgeman, ale jego uderzenie ręką zablokował Marcjanik. Arbiter po konsultacji z wozem VAR i obejrzeniu powtórki podyktował rzut karny dla Białej Gwiazdy. Jedenastkę pewnym strzałem wykorzystał Jakub Błaszczykowski.

Kilka minut później gospodarze mogli prowadzić 2:0, ale piłka po strzale Janickiego głową przeszłą minimalnie obok słupka. Zespół Wisły Kraków starał się kontrolować wydarzenia na boisku. Nafciarze bramce rywali zagrozili tylko raz, gdy w polu karnym z piłką znalazł się Angielski, ale nie trafił w światło bramki.

W 38. minucie gospodarze dali rywalom z Płocka kolejne ostrzeżenie. Po kolejnym dośrodkowaniu z prawej strony boiska, do piłki ponownie dopadł Turgeman, ale tym razem nieczysto trafił w futbolówkę i piłka przeszła obok bramki. Ostatecznie przed przerwą wynik nie uległ już zmianie.

W drugiej połowie obraz gry zbytnio nie uległ zmianie. Gospodarze kontrolowali grę, choć goście również zaczęli dochodzić do strzałów. Aktywny pod tym względem był przede wszystkim Hubert Adamczyk, ale nie sprawiał większych problemów Mateuszowi Lisowi.

Podopieczni Artura Skowronka również szukali okazji do zdobycia drugiego gola i zamknięcia tego spotkania, ale mieli problemy z przebiciem się w polu karne rywali. Tymczasem w 78. minucie bardzo gorąco zrobiło się pod bramką gospodarzy, ale dobrą sytuację do doprowadzenia do wyrównania zmarnował Merebaszwili.