Pierwszy dzień listopada to w tradycji chrześcijańskiej okazja, by uroczysty sposób uczcić wszystkich wiernych, którzy zasłużyli na jakże zaszczytny tytuł, którym określamy tę elitarną grupę ludzi. Dzisiaj zastanowimy się, co łączy Białą Gwiazdę ze Świętymi. Chociaż dla wielu fanów krakowskiej Wisły Henryk Reyman zasługuje na kanonizację, to nie legenda 13-krotnego mistrza Polski ma największy związek ze „świętością”. Trzech piłkarzy reprezentujących barwy klubu z Reymonta miało okazję na grę na St. Mary’s Stadium, czyli obiekcie należącym do angielskiego Southampton. Klub z hrabstwa Hampshire swój przydomek zawdzięcza historycznym powiązaniom z lokalnym kościołem. W 1885 założono parafialną drużynę St. Mary’s Church of England Young Men’s Association, która wyewoluowała występujące obecnie w Premier League Southampton Football Club. Chociaż wspomnieliśmy o tercecie graczy, tylko jeden z nich ostatecznie założył koszulkę w czerwono-białe pasy.

Pierwszy zawodnik, którego relacje ze Świętymi były najbliższe, to Kamil Kosowski. Urodzony w Ostrowcu Świętokrzyskim piłkarz do Krakowa trafił w 1999 roku, zamieniając Górnika Zabrze na Wisłę. Po 4 latach gry dla Białej Gwiazdy Kosa zdecydował się na zmianę otoczenia. Boczny pomocnik trafił na 4-letnie wypożyczenie do niemieckiego 1. FC Kaiserslautern. Niestety, epizod za naszą wschodnią granicą nie należał do najbardziej udanych (szczególnie pod względem ofensywnych statystyk) i etatowy reprezentant Polski musiał szukać pracodawcy, który zagwarantuje mu regularne występy. Po 28-letniego skrzydłowego zgłosił się Southampton, co z zadowoleniem przyjęli włodarze Czerwonych Diabłów, ponieważ wychowanek Gwarka Zabrze miał problem z obecnością w kadrze meczowej.
Mimo pozytywnego nastawienia obu zainteresowanych stron, przeprowadzenie wspomnianej „transakcji” nie należało do najłatwiejszych pod względem prawnym. Święci nie mogli wypożyczyć zawodnika bez zgody jego macierzystego klubu. Jak czytamy w artykule 10. P. 3 „Komentarza dotyczącego Regulaminu FIFA w Sprawie Statusu i Transferu Zawodników”, „klub, który przyjmuje zawodnika na zasadach wypożyczenia, nie jest uprawniony do jego transferu do klubu trzeciego bez pisemnej zgody ze strony klubu, który zwolnił zawodnika dla celów wypożyczenia oraz ze strony zainteresowanego zawodnika.” Powyższy przepis oznaczał, iż ekipa z Fritz-Walter-Stadion musi uzyskać przyzwolenie Wisły. Chociaż Anglicy już zdążyli ogłosić pozyskanie Kosowskiego, okazało się, że krakowianie… nic o tym nie wiedzą. Rzecznik klubu, Jerzy Jurczyński, twierdził, że przy Reymonta jeszcze nie podjęto decyzji na temat przyszłości pomocnika. Ostatecznie wszystkie zainteresowane strony doszły do porozumienia i 28-latek trafił na St. Mary’s w ostatnim dniu okienka transferowego.

W czerwono–biało–czarnych barwach skrzydłowy rozegrał 18 spotkań i zdobył 1 bramkę. Debiut Kosowskiego przypadł na starcie z Queens Park Rangers – Polak w 75. Minucie zmienił Davida Pruttona. W południowo-wschodniej Anglii pomocnik spotkał kilka naprawdę interesujących postaci, takich jak Denis Wise, Theo Walcott, Rory Delap, Grzegorz Rasiak, Bartosz Białkowski, czy Tomasz Hajto, który podobno przekonał włodarzy Świętych, by skorzystali z usług Kosy. Alternatywą dla byłego gracza zabrzańskiego Górnika miał być… Piotr Brożek.

Niewiele brakowało, by polska kolonia w Hampshire powiększyła się o kolejnego Wiślaka już w styczniu 2006 roku. Włodarze drużyny z Championship wyrażali zainteresowanie pozyskaniem Radosława Sobolewskiego. Trener Świetych, George Burley (w grudniu 2005 roku zastąpił Harry’ego Redknappa), był ogromnym zwolennikiem umiejętności wychowanka Jagiellonii i zwrócił na niego uwagę jeszcze jako szkoleniowiec szkockiego Hearts. Mimo aż 3 ofert, które krakowianie otrzymali za swojego piłkarza, Sobol nie zmienił miejsca pracy.

Jak możemy wywnioskować z archiwalnego komunikatu Biura Prasowego Białej Gwiazdy, krakowianie nawet nie zamierzali negocjować z przedstawicielami klubu z zaplecza angielskiej ekstraklasy. „Po raz trzeci poinformowaliśmy Southampton, że nie jesteśmy zainteresowani sprzedażą Radosława Sobolewskiego. Naszym zdaniem Sobolewski jest jednym z najcenniejszych piłkarzy polskiej ekstraklasy, a wartość złożonej przez Anglików oferty nie zmieniła naszego wcześniejszego stanowiska. Możemy tylko przypuszczać, że propozycja Świętych nie była wystarczająco atrakcyjna pod względem finansowym. Ile oferowali Święci? Nieoficjalnie mówi się o 1,7 mln euro, jednak zgodnie z portalem sport.pl, Brytyjczycy rozpoczęli rozmowy od kwoty o 700 tysięcy mniejszej.

Czy w przyszłości czekają nas kolejne negocjacje na linii Reymonta-St. Mary’s? Miejmy nadzieję, że tak. Jeżeli przedstawiciele Świętych obserwują któregoś z zawodników Białej Gwiazdy, z pewnością już zdążyli zapytać Kamila Kosowskiego o opinię.

(Michał Stompór)