W sobotnim meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała w barwach Wisły zadebiutował wypożyczony z Fiorentiny Rafał Wolski. Młody pomocnik zaliczył asystę przy jedynej bramce zdobytej przez Białą Gwiazdę w tym meczu.

– Cieszę się z asysty, ale z wyniku wiadomo, że nie mogę być zadowolony. Wiadomo, jak ostatnio wygląda nasza gra. W pewnym momencie udaje nam się strzelić gola, mamy korzystny wynik, ale później coś “siada” i sami nie wiemy, co się dzieje – powiedział po zakończeniu spotkania.

– Jak na początek swoją grę oceniam nieźle. Wiadomo, że były momenty lepsze i gorsze. W ostatnich dziesięciu minutach zacząłem odczuwać trochę trudy meczu i czułem zmęczenie w swoich nogach, ale wierzę, że w kolejnych spotkaniach będzie lepiej – kontynuował.

Wisła meczu z Podbeskidzie nie może zaliczyć do udanych. – Po strzeleniu gola cel był taki, że chcieliśmy cały czas grać swoje. Zależało nam bardzo na tym, aby uniknąć utraty bramki. Wówczas wiadomo, że pojawia się stres i sytuacja jest trudna. Niestety ta sztuka nam się nie udała – mówił Wolski.

– Dobrze, że jest teraz tak, że nie musimy długo czekać na kolejne mecze. Do kolejnego spotkania zostały nam trzy dni. Mamy jednocześnie mało czasu na myślenie, ale wierzę, że się z tej sytuacji podniesiemy. Czy już wcześniej byłem w takiej sytuacji, gdzie było aż tak smutno w szatni? Chyba nie, chociaż, gdy byłem w Mechelen to również zetknąłem się z lekkim kryzysem, ale Wisła to jednak inna marka i wierzę, że wkrótce gorsze dni będziemy mieć za sobą – dodał.

– Porada psychologa nie jest nam potrzebna. Musimy sami porozmawiać ze sobą i zacząć zdobywać punkty. Jeśli każdy wyjdzie ze stuprocentowym zaangażowaniem i wolą walki, to szybko wyjdziemy z tej sytuacji, w której jesteśmy. Obecnie znajdujemy się co prawda w strefie spadkowej, ale różnice w tabeli są niewielkie. Wystarczy wygrać 2-3 spotkania i sytuacja może ulec zmianie – powiedział Wolski.