Do naszej redakcji trafił list napisany przez jednego z kibiców Wisły, kierowany do wszystkich kibiców Wisły. Poniżej prezentujemy jego treść:

Reklama




„Jeszcze dwa miesiące temu wszyscy pomstowali na sędziego w meczu z Lechem. Jeszcze nieco ponad miesiąc temu, byliśmy bez licencji i nad przepaścią w kierunku czwartej ligi, a chwilę potem z solidnie zdemontowaną drużyną. A dziś… a dziś znowu czytam, że ten czy tamten zagrał słabo w Zabrzu.

Naprawdę? Taka krótka pamięć? Ledwo wygrzebaliśmy się z kłopotów i już wszyscy znowu myślą, że Ekstraklasa jest nam dana na zawsze? Otóż nie jest.
Chcielibyśmy wszyscy nowego napastnika. Hm…. A widziałeś na co Socios zbierają pieniądze? Na raty leasingowe za kosiarkę, na autobus, na remont szatni i pensje dla młodzieżowców.

Cofnijmy się chwilę w czasie. Początek stycznia. Taka wizja. Jarosław Królewski nie kontaktuje się z Rafałem Wisłockim, a Bogusław Leśnodorski wyjechał na narty w Alpy i był za daleko. Co się dzieje?

Znikamy. Nie ma nas. Czwarta liga. Tak, to właśnie się dzieje.

Przeczytaj to jeszcze raz. I jeszcze. Aż poczujesz jakby ktoś ci przywalił w ryj i dotrze do Ciebie jak blisko było. Tak dalej wyglądałby ten tekst.
Fajnie się hejtowało Boguskiego za pudło w Gdyni? Nie przyzwyczajaj się do tego. Następne takie pudło zobaczysz nieprędko. Ani na żywo, bo gdy upadniemy to następny mecz zagramy jakoś w lipcu 2019. Ani tym bardziej w telewizji, bo czwartej ligi nikt nie transmituje.

Zapomnij o wyjściach na piwo do kumpla na sobotni mecz. O niedzielnych obiadkach z meczem w tle. O piątkowym relaksie przy telewizorku i meczyku. Zapomnij na lata. Po co Ci ten abonament nc+? Będziesz oglądał Piasta z Zagłębiem?

Siedzisz w knajpie i widzisz jak gość przy stoliku obok ogląda w telefonie Ekstraklasę? No tak, przecież dziś początek rundy. Zapomniałeś, bo czwarta liga startuje dopiero w marcu.

Zapomnij o meczach z kibicami gości u siebie. Bo kto przyjedzie? Pcimianka Pcim, Wiślanka Grabie czy LZS Jawiszowice? (tu masz pełny skład obecnej 4 ligi. Tam możemy za chwilę się znaleźć)

Napisałem o meczach u siebie? Zapomnij o meczach u siebie. Nie będzie nas stać na R22, zresztą po co? Nie będzie potrzebny stadion za setki tysięcy, z oświetleniem, lożami prasowymi, warunkami do transmisji tv itd. Będziemy grać w Zabierzowie, może na Wawelu, może na Prądniczance. W sobotę o 12.00 lub w niedzielę o 11.00.

Czytasz i myślisz „może i ta 4 liga nie byłaby taka zła, grała w niej Lechia, grał Widzew, jakoś się wydostają. Może takie oczyszczenie się nam przyda, zostaną najwierniejsi i tak dalej”. Tak, też tak myślałem, do momentu, gdy nie spojrzałem w kalendarz. 4 liga w sezonie 2019/2020 to powrót na boiska Ekstraklasy przy najszczęśliwszym wypadku – awans co sezon – w roku 2023. Za pięć lat. Realnie to zajmie pewnie 7-10 lat przy dobrych wiatrach. Taki ŁKS wrócił do 1 ligi dopiero teraz, spadł w 2012 roku. Sześć lat i dopiero są na zapleczu Ekstraklasy. GKS Katowice nie może się wygrzebać z 1 ligi już chyba z 10 lat. Załóżmy, że jakoś się nam uda wrócić koło 2025 roku. Pomyśl ile to jest czasu. A jakieś europejskie puchary? 2030 rok? Może 2035? To już chyba prędzej powstanie Szlak Jedwabny z Chin i polska elektrownia atomowa.

Zresztą, co tu dużo gadać. Zapytajcie kibiców Lechii jak wspominają jeżdżenie po wioskach od A-klasy. Może i fajny folklor przez kilka meczów, ale na dłuższą metę każdy przyznaje, że to jest straszna zamuła i nikt nie chciałby tam wrócić. Zapytajcie kibiców Widzewa jakie to uczucie, gdy najatrakcyjniejszy kibicowsko w całym sezonie rywal to nie Legia czy Lech. Żadne derby, duża grupa Górnika czy choćby nawet 150 Pogoni. Najciekawszy dla nich dwa sezony temu był mecz z ŁKS Łomża. I to był chyba nawet jedyny mecz w całym sezonie z kibicami gości. A wcześniej dwa lata pustych klatek.

Ani nie pojedziesz na całkiem fajny wyjazd, ani nie obejrzysz w tv, na livescore też nie sprawdzisz. Nie ma, koniec, do widzenia. Kolejny weekend bez meczu Wisły w tv. Jeden, drugi, trzeci, ósmy, piętnasty. A potem się przyzwyczajasz…

To scenariusz od jakiego jakimś cudem się uratowaliśmy.

A gdzie jesteśmy teraz? W skali ocen studenckich, jesteśmy tym uczniem, który fartem uratował się przed powtarzaniem roku i dostał warunkowe przejście na rok kolejny. przejść dalej, potrzebujemy jednak gigantycznej pracy nas wszystkich.

Dziś Wisła potrzebuje nas jak nigdy wcześniej. Potrzebuje Ciebie.
I Ciebie i Ciebie i Ciebie też.

Pamiętasz te wszystkie mecze przy R22 i wyjazdowe? Te emocje, te sukcesy, tę radość jaką dawała Ci Wisła? Te bramki, oprawy, widowiska, gole w ostatnich minutach, niewykorzystane karne, mistrzostwa Polski, wojaże po Europie? Pamiętasz? Jesteś w stanie to wycenić? Ja też nie. To coś co nie ma żadnej ceny i jednocześnie jest warte wielu pieniędzy. Ilu z Was było na meczu z Saragossą? Ja nie byłem i do dziś żałuję. Widziałam za to Wisłę ogrywającą Barcelonę, awansującą po dogrywce z Parmą. Widziałam gwiazdy Realu Madryt i Lazio. Ile dałbyś pieniędzy dziś gdyby ktoś dał Ci możliwość pójścia na te mecze, gdy już wiesz co się wydarzyło? 200? 500? Tysiąc złotych? To jest niewycenialne.

A z tego sezonu? Ile dałbyś za bilet na mecz z Lechią albo za to żeby zobaczyć gol Pawła Brożka z Zagłębiem? Za wyjazd na Legię, za wygrane derby i kosmiczny powrót z 0-2 w Poznaniu? Tyle genialnych wydarzeń w zaledwie kilka miesięcy. I każde wielokrotnie więcej warte niż koszt biletu.

Wisła dała nam wszystkim tak wiele, że dziś jesteśmy jej winni wsparcie. Dziś możemy ją nie tylko wesprzeć ale też, poniekąd zrobić coś dla siebie i kupić karnet na kolejne wielkie emocje z nią związane. Zarówno na całą rundę wiosenną, jak i te dalsze, których być może nie będzie jeśli teraz odpuścimy.

Dziś Wisła potrzebuje nas wszystkich, a my potrzebujemy Wielkiej Wisły, bo to jest ten element życia, który nas nakręca. I to widać! Sprzedaż akcji klubowych czy koszulek, zbiórki Socios pokazały jak ważna jest Wisła dla jej kibiców. Jak ważna jest dla nas. Ale to nie wszystko! Musimy dać z siebie jeszcze więcej!

Kupiliśmy teraz 12 tys. karnetów. Imponujący wynik, prawda? Taaa… A ja Wam powiem, że pan Hartling się z tego śmieje! Milionowe miasto i 12 tys. karnetów za 200-300zł? Za cenę butów czy dwóch rodzinnych obiadów na mieście? Serio? Miesięcznie 50-70zł? Tylko tylu nas jest, którzy są w stanie wydać na Wisłę miesięcznie kwotę jaką wydajesz na pizzę z colą, rachunek telefoniczny, netflixa, kino czy kawę na mieście? Że o alkoholu nie wspomnę…
50zł, butelka słabej whisky z dyskontu. Proszę, nie opowiadaj bajek, że Cię nie stać.

Przyjacielu ze stadionu.

Wychowaliśmy się na Reymonta 22, a nasz obecny sztab z Kubą na czele jest przykładem tego, że Wisła jest miejscem magicznym. Nie ma drugiego takiego klubu w Polsce, z którym tak wielu byłych pracowników czuje więź. Ci goście, z Arkiem Głowackim, Radkiem Sobolewskim, Pawłem Brożkiem i Maćkiem Stolarczykiem na czele, kiedyś przez lata dostarczyli nam wiele radości, a przez ostatnie pół roku chodzili do pracy za darmo. Sam sobie odpowiedz, czy chodziłbyś gdybyś miał pracodawcę w poważaniu? Oni podjęli ogromny wysiłek aby Wisła przetrwała. Tysiące z nas też to zrobiły w ostatnich tygodniach. Zostaliście już tylko Wy – ci którzy nie mają jeszcze karnetu.

Widzę jak czytasz i myślisz „nie no, przecież nie pójdę na te wszystkie 8 lub 9 meczów”. No pewnie. Ja też nie pójdę, już dziś to wiem. I co z tego? Jesteśmy dziś w momencie, w którym ten karnet po prostu musisz mieć. Przez wzgląd na stare czasy, na obecną sytuację oraz na to co nadejdzie i na co my mamy wpływ przez inwestycję w ten nasz wyjątkowy, najwspanialszy, ukochany klub. Jesteśmy w momencie, w którym wszyscy dobitnie zdaliśmy sobie sprawę, że Wisła będzie tak silna, jak silne będzie wsparcie jej kibiców. I już dziś zarezerwuj sobie te trzy stówki na lipiec, bo wtedy znowu kupujemy karnety i bijemy kolejne rekordy.
No właśnie, rekordy. Obecnie 16 tysięcy karnetów to rekord Polski należący do Widzewa. Brakuje nam 4 tysiące. Do cholery, zróbmy to!

Za kilka/kilkanaście lat Twoje dziecko zapyta „Mamo, Tato, a jak to było, gdy Wisła była w tej trudnej sytuacji w styczniu 2019?”
I to od Ciebie zależy, czy odpowiesz mu:
– „Kurczę, no właśnie, jakoś tak nie miałem czasu wiesz. Trochę dałem ciała wtedy, to był mały wysiłek żeby kupić ten karnet…. Wielu pomogło, ja przespałem. No trudno. Chodź, odpalimy sobie na youtubie Schalke-Wisła a potem się ubierzemy i pójdziemy na mecz z Pcimianką”
Czy raczej:
– „Widzisz tam na ścianie? To oprawione w ramkach to certyfikat akcji klubu. Podaj portfel. To jest karta kibica, karnet od lat zawsze kupujemy w to samo miejsce. W to wyjątkowe miejsce, gdzie mamy tylu przyjaciół. No i przynieś z szafy tą koszulkę, którą wtedy dla Ciebie kupiłem. Zakładaj i zaraz wychodzimy, bo przecież dziś Wisła gra w pucharach!”

Ja wiem co odpowiem swoim dzieciom. A Ty?