Czy Wisła zatrzyma w piątek rozpędzonego Lecha? W to na pewno gorąco wierzą wszyscy kibice Białej Gwiazdy, ale zadanie do łatwych należeć nie będzie, bowiem Kolejorz jest na fali, ale statystyki wydają się nieznacznie przemawiać na korzyść gospodarzy.

Wiślacy wygrali siedem z ostatnich ośmiu spotkań u siebie w Ekstraklasie, a ponadto w tym czasie tylko raz nie zdołali strzelić rywalom co najmniej dwóch bramek. Podopieczni Kiko Ramireza nie przegrali u siebie od 30 listopada, kiedy to ulegli … Lechowi 2:4 w Pucharze Polski. Od tego czasu w pięciu meczach wygrali czterokrotnie, tylko raz zdobywając mniej niż dwa gole (1:1 z w derbach Cracovią). Co prawda, Wisła nie wygrała z Lechem dwóch poprzednich pojedynków w lidze, ale należy też pamiętać, że od maja 2013 roku nie zdarzyło jej się zanotować serii trzech kolejnych spotkań bez zwycięstwa nad rywalem z Poznania. Wówczas to, na przestrzeni roku dwukrotnie przegrała 0:1 i raz zremisowała 0:0.

Nie da się jednak ukryć, że statystyki gości robią spore wrażenie. Wygrali trzy wyjazdowe mecze w lidze z rzędu, za każdym zdobywając przynajmniej trzy bramki. Co więcej, poznaniacy zachowali czyste konto w pięciu z poprzednich sześciu spotkań w Ekstraklasie, które rozegrali na obcych stadionach. Zawodnicy Nenada Bjelicy nie przegrali na wyjeździe w lidze od 4 grudnia, kiedy to ulegli Jagiellonii Białystok 1:2.

Wszystko wskazuje na to, że kibice zgromadzeni na Stadionie im. Henryka Reymana zobaczą bramki. W aż 10 z poprzednich jedenastu ligowych potyczek Wisły z Lechem gole padały, a ponadto od listopada 2012 roku gospodarze regularnie strzelali rywalom z Poznania co najmniej jednego gola, chociaż od września 2008 roku nigdy nie były to więcej niż dwa trafienia. Co więcej, w dziewięciu z dziesięciu wcześniejszych wyjazdowych meczów rozegranych w lidze przez Lecha padały co najmniej trzy bramki.