Wisła Kraków po cennym zwycięstwie nad swoją imienniczką z Płocka w ramach 27. kolejki Lotto Ekstraklasy zmierzy się z Lechem Poznań. Dla ekipy z Miasta Królów będzie to zatem okazja do zrewanżowania się na jednym z pretendentów do mistrzowskiego tytułu za przegrany dwumecz w Pucharze Polski, który miał miejsce w ostatnim kwartale 2016 roku. Chociaż zdaniem bukmacherów faworytem starcia są lechici, to po stronie podopiecznych Kiko Ramireza stoi fakt, że zagrają na swoim stadionie, gdzie są niepokonani od 10 meczów ligowych.

W tabeli polskiej ekstraklasy oba zespoły dzieli aż jedenaście punktów. Na najniższym stopniu podium zadomowiła się obecnie ekipa ze stolicy Wielkopolski. Natomiast na szóstym miejscu plasuje się drużyna „Białej Gwiazdy”. O ile Lech nie ukrywa swoich ambicji związanych z walką o mistrzowski tytuł, to w stolicy Małopolski w przypadku Wisły coraz śmielej mówi się o europucharach.

Krakowianie do swojej potyczki przystąpią opromienieni wiktorią nad „Nafciarzami”. Chociaż zwycięstwo wiślakom nie przyszło łatwo, bo Wisła wygrała z płocczanami 3:2. Swoje trafienie w tym starciu zaliczył Semir Stilić, który po raz pierwszy od momentu, gdy wrócił do drużyny spod Wawelu, wpisał się na liste strzelców. Z kolei lechici niespodziewani przed przerwą na spotkania reprezentacyjne zremisowali z Górnikiem Łęczna dowodzonym przez Franciszka Smudę, który jest trenerem dobrze znanym w Grodzie Kraka.

Gdyby spojrzeć na tabelę uwzględniającą tylko mecze w delegacji w wykonaniu „Kolejorza”, to zespół z Poznania po 13 rozegranych spotkaniach zajmowałby czwarte miejsce w ligowej stawce. Jak dotąd na obiektach rywali Lech wygrał sześć meczów, trzy zremisował i czterokrotnie schodził z placu gry na tarczy. Panaceum na lechitów znaleźli zawodnicy: Jagiellonii Białystok, Legii Warszawa, Lechii Gdańsk oraz Korony Kielce. W roli gospodarza poznaniacy przegrali tylko dwa razy (z Jagiellonią i z Zaglębiem Lubin). Dorobek punktowy Lecha zamyka się aktualnie w 48 uzbieranych „oczkach”. Na swoim obiekcie jednak poznaniacy punktują lepiej, bo wywalczyli na nim 27 punktów, przy 21 uzbieranych w delegacji. Goli w trwającej kampanii piłkarze Lecha strzelili 43, a stracili 20. Tymczasem najskuteczniejszym zawodnikiem lechitów jest Marcin robak, który zdobył 13 bramek, z czego sześć z rzutów karnych.

Z kolei podopieczni Kiko Ramireza to przede wszystkim zespół swoich śmieci, który przed własną publicznością wywalczył 29 „oczek”. Taki stan rzeczy sprawia, że wiślacy w tabeli występów w roli gospodarza plasują się na pozycji wicelidera rozgrywek, ustępując pola tylko gdańskiej Lechii. Ciekawostką jest fakt, że w tej samej klasyfikacji dwie lokaty niżej znajduje się team z Poznania. Odnotujmy, że pod względem trafień do siatki rywali wiślacy nie prezentują się źle, mając na swoim koncie 43 strzelone gole. Aczkolwiek piłkę z własnej siatki golkiper Wisły musiał wyciągać 43 razy, co jest jednym z najgorszych wyników w całej lidze. Podobnie jak po starciu z Legią Warszawa, tak i teraz nadal najwięcej bramek dla Wisły zdobył Rafał Boguski, który ma dziewięć trafień na koncie. Dodajmy jednak, że 32-latek nie potrafi wpisać się na listę strzelców od 25 lutego.

Gospodarze do swojego starcia podejdą w optymalnym zestawieniu. Nieco gorzej wygląda sytuacja goście, którzy będą musieli sobie radzić bez kontuzjowanych Dawida Kownackiego i Elvisa Kokalovicia. Ponadto z powodu zawieszenia za kartki nie będzie mógł zagrać Łukasz Trałka.

Licząc rozgrywki krajowego pucharu, to obie ekipy w piątkowy wieczór zmierzą się ze sobą po raz czwarty. W rundzie jesiennej polskiej ekstraklasy Lech na swoim stadionie zremisował z Wisłą 1:1. Gola dla poznaniaków strzelił Darko Jevtić. Z kolei w ostatniej minucie podstawowego czasu gry do wyrównania doprowadził Paweł Brożek. Takim samym rozstrzygnięciem zakończył się pierwszy bój z udziałem obu teamów w Pucharze Polski. Po stronie zespołu „Białej Gwiazdy” na listę strzelców znów wpisał się były reprezentant Polski w osobie Brożka. Tymczasem bramkę na 1:1 zdobył Dawid Kownacki. W rewanżu Lech wygrał 4:2, a co ciekawe była to ostatnia porażka Wisły na swoim obiekcie.

Rozjemcą piątkowego starcia będzie Paweł Raczkowski z Warszawy, który 10 maja skończy 34 lata. W trwającej kampanii wspomniany arbiter prowadził już 25 meczów, z czego cztery z udziałem przedstawicieli 13-krotnych mistrzów, w których Wisła wygrała dwa razy, a pozostałe dwa spotkania zakończyły się porażką wiślaków. W spotkaniach prowadzonych przez sędziego Raczkowskiego krakowianie strzelili łącznie osiem goli i tyle samo stracili. Spokojnie można stwierdzić, że warszawski sędzia lubi karać wiślaków żółtymi kartkami, czego dokonał w tym sezonie już szesnaście razy. Rywale krakowskiej Wisły w spotkaniach prowadzonych przez Raczkowskiego tylko sześć razy mieli przed oczami żółte kartki. Warto przypomnieć, że ostatni bój z Lechem prowadził właśnie wspominany sędzia, który Adamowi Mójcie pokazał czerwoną kartkę z powodu dwóch żółtych. Dodajmy również, że przeciwnicy krakowskiej ekipy mieli dzięki sędziemu Raczkowskiemu trzykrotnie korzyść w postaci rzutu karnego, przy jednej „jedenastce” podyktowanej dla Wisły.

<

31.03.2017, godz. 20:30 Stadion im. Henryka Reymana w Krakowie
WISŁA KRAKÓW – LECH POZNAŃ

Przewidywane składy:

WISŁA (4-2-3-1): Załuska – Cywka, Ivan Gonzalez, Głowacki, Sadlok, Llonch, Mączyński, Boguski, Brlek, Małecki, Brożek

LECH (4-2-3-1): Putnocky – Kędziora, Bednarek, Wilusz, Kostevych, Gajos, Tetteh, Makuszewski, Majewski, Jevtić, Robak.

Nie zagrają:

WISŁA: brak

LECH: Kownacki, Kokalović (kontuzje), Trałka (zawieszenie)

Sędzia główny: Paweł Raczkowski (Warszawa)