Dariusz Wdowczyk
fot. Radosław Bełżek

– Nie mamy żadnych problemów zdrowotnych, drobny uraz Pawła i czekamy do niedzieli jak to będzie wyglądała, więc tu jest walka z czasem. Pozostali zawodnicy są do dyspozycji. Jedynie Krzysiek Mączyński idzie nadal swoim torem i przypuszczamy, że od przyszłego tygodnia będzie trenował na 100% z zespołem. Pozostali piłkarze są do dyspozycji – powiedział Dariusz Wdowczyk.

Wisła kontynuuje passę bez porażki. – To jest coś z czego możemy być zadowoleni, choć ostatni mecz traktujemy jak porażkę. W szatni było przygnębienie. Coś co wydawało się nieosiągalne stało się realne pod koniec meczów części zasadniczej. Mieliśmy więcej atutów w swoich dłoniach niż na początku. Zabrakło nam drugiej bramki. Nie udało się, walczymy, żeby zająć jak najwyższe miejsce w grupie spadkowej. Niewiele punktów było aby walczyć o europejskie puchary, teraz jest ich niewiele, żeby spaść z ligi. Skoro jesteśmy w drugiej grupie, to jest to walka o ekstraklasę – kontynuował trener Wisły.

– Wierzę w to, że potrafimy się odbudować po meczu z Zagłębiem. Mieliśmy co prawda zaplanowany inny mikrocykl, mieliśmy trenować od poniedziałku, ale odpuściliśmy, żeby odpocząć psychicznie i nabrać dystansu do tej sytuacji i wrócić do treningu ze świeżym umysłem. Mamy 7 spotkań do rozegrania i naszym celem jest zdobycie 21 punktów, bez względu na to czy gramy u siebie czy na wyjeździe. Jesteśmy dobrze przygotowani, różnice punktowe są bardzo małe, a gdzie zdobywać punkty jak nie przed własną publicznością. Mam nadzieję, że kibice też będą uczestniczyli w tym widowisku, żeby wspierali dopingiem zawodników i apeluję, żeby licznie stawili się na stadionie i pomogli chłopakom w zdobyciu celu – mówił Wdowczyk.

Wiśle w najbliższych tygodniach przyjdzie rywalizować z zespołami walczącymi o otrzymanie. Czy drużyny te będą prezentowany inny styl niż zespoły z czołówki? Wisła nie zamierza jednak niczego zmieniać. – Nie możemy odchodzić od swojej tożsamości. Potrafimy grać w piłkę. Z przeciwnikiem trzeba się zetrzeć, wejść w zwarcie, a umiejętności piłkarskie wyjdą w trakcie. Taktyka ma nam tylko pomóc, samą taktyką meczu się nie wygra, to kto sobie kogoś “ulepi” na swoje pozycji. Rywala trzeba pokonać nie tylko mentalnie ale i fizycznie. Trzeba wejść w kontakt z przeciwnikiem, nasłuchiwać czy ciężko oddycha czy nie, widzieć czy od strony technicznie jestem lepszy od rywala. Po meczu z Zagłębiem to nie będzie problemem. Gramy przed własną publicznością, przed ludźmi którzy nas wspierają. Niech nikogo nie zaskoczy, że walczymy o pełną pulę – powiedział Wdowczyk.

– Górnik nie ma nic do stracenia, będzie walczył o pełną zdobycz punktową. My od razu musimy im odebrać nadzieję, że mogą cokolwiek wywalczyć w Krakowie. Musimy być bardzo cierpliwi, bo przebijać się pewnie przez 10 zawodników nie będzie łatwo. Apeluję do zawodników, żeby byli cierpliwi, mecz trwa 90 minut, co nie znaczy, że od pierwszej minuty trzeba zaatakować – kontynuował.

– Najlepiej dominować przez 90 minut, ale być może są takie spotkania że pierwsza akcja może decydować o jego losach. Jak i ostatnia. Wczoraj widzieliśmy cudowny mecz, dawno nie miałem okazji oglądać takiego meczu. Przeleciało 90 minut i to się oglądało. Dynamika, bramki, multum akcji, tempo spotkania – to jest kwintesencja futbolu, aż przyjemnie się oglądało. Mecz jest ważny od pierwszego do ostatniego gwizdka. Bramka w 92 minucie z meczu “przegranego” można się radować na koniec, ale trzeba mieć wiarę, że można pokonać przeciwnika w każdej sytuacji.

– Samymi umiejętnościami piłkarskimi nie wygramy. To jest inna piłka, to nie będą mecze “topowe”, na które cały Kraków się mobilizuje, gdzie kibice o tym mówią i wyczuwa się atmosferę i dreszczyk emocji działa coraz bardziej na wszystkich. Teraz my musimy wytworzyć ten dreszczyk, “przeorać” boisko, żeby zdobyć trzy punkty. Niech kibice nam w tym pomogą, niech wierzą w swój zespół, a będzie wszystko dobrze.

– Naprawdę zrobiliśmy sobie dużą nadzieję tymi rozegranymi meczami. Nie było łatwo wrócić do szatni, gdzie zawodnicy byli przygnębieni, głowy spuszczone, niektórzy mieli łzy w oczach. Duży szacunek za to co zrobili w tamtym meczu, czasami mecz tak się układa, że nie udaje się wygrać. Takim plusem i dużą wartością dla piłkarzy jest to, że kibice docenili ich wysiłek i podziękowali za to, że walczyli do końca. Jak długo kibice wychodzą z takim przekonaniem, że zrobiliśmy wszystko aby wygrać mecz, a my wrócimy do szatni i powiemy sobie, że nie byliśmy w stanie dać więcej dzisiejszego dnia to będzie wszystko w porządku.

W ostatnich spotkaniach szansy nie otrzymywał Wilde-Donald Guerrier. Jak wygląda jego sytuacja? – Rozmawialiśmy ze sobą, znaleźliśmy czas, żeby tak naprawdę pomówić w cztery oczy. Znam wartości jakie ma Donald, jego szybkość, dynamika, wyskok do głowy, dobry timingi i to się przydaje zespołowi i na tym można oprzeć w grze. Z drugiej strony jest to duża nieobliczalność i to trzeba zmienić. Powiedziałem mu czego od niego oczekuję, zrozumiał to. Patrzę na niego jak na wszystkich zawodników w drużynie. Jeśli na treningu potwierdzi, że należy mu się miejsce w 18 to tam się znajdzie – mówił Wdowczyk.

Czy w przypadku absencji Pawła Brożka drużyna nadal zagra dwójką napastników? – – Moją rolą jest przewidywać i ustalać taktykę, także pod przeciwnika. Mamy pewnego rodzaju plan na to, czy będziemy grać z Pawłem czy bez Pawła, ale o szczegółach w niedzielę.

Czy Dariusz Wdowczyk widziałby którego z zawodników Górnika w swoim zespole? – Radka Sobolewskiego 10 lat młodszego. Prowadziłem go w Wiśle Płock, mówiłem mu wtedy: “Radek kiedyś zagrasz w reprezentacji”. Całą swoją karierę pokazywał charakter, zadziorność, determinację – mam duży sentyment do jego cech. Transfer latem? Nikomu w metrykę nie zaglądam. Mamy Arka Głowackiego. Trzeba podziwiać takich piłkarzy, oni teraz bazują bardziej na swoim doświadczeniu, wiedzą kiedy się włączyć. Młokosy zrobią dużo kilometrów, a Arek będzie wiedział, kiedy zrobić ten ruch, który będzie się opłacał drużynie – powiedział.

Pytany czy w klubie czynione są starania, aby przekonać Arkadiusza Głowackiego do kontynuowania kariery trener Wisły odpowiedział: – Pracujemy nad tym.
Dopytywany czy to prawda, że kapitan “Białej Gwiazdy” waha się czy jednak nie zmienić decyzji dodał: – Rozmawiamy o tym. W tej chwili nie chcę wychodzić przed szereg.