W niedzielę Wisłę czeka kolejne ligowe spotkanie. Tym razem rywalem będzie Górnik Łęczna. W czwartek na tradycyjnej przedmeczowej konferencji z dziennikarzami spotkał się trener Dariusz Wdowczyk.

– Sytuacja kadrowa wygląda tak, że mamy drobne problemy z kilkoma zawodnikami, tj. Arek Głowacki i Zdenek Ondrasek. Do ostatniej chwili czekamy czy wystąpią przeciwko Górnikowi Łęczna czy nie – powiedział trener “Białej Gwiazdy”.

– Ostatnie wyniki nie oddają tego jaki poziom reprezentuje Górnik. Ich porażka 0:3 ze Śląskiem nie pokazuje tego co działo się na boisku. Górnik miał swoje sytuacje, był przy piłce, a Śląsk był bardzo skuteczny. Jeśli ktokolwiek myśli, że to będzie łatwy mecz to jest w błędzie – kontynuował Wdowczyk.

– Cieszą ostatnie wyniki, choć mam mały niedosyt, bo w meczach z Lechem i Zagłębiem sytuacja, którą mamy opanowaną wymyka nam się z rąk i oddajemy inicjatywę, nie w pełni kontrolując co dzieje się na boisku. To kwestia dyscypliny, podpowiedzi, organizacji gry. Nad tym musimy popracować, każdy mecz analizujemy i widzimy dobre strony jak i błędy, po których przeciwnik w łatwy sposób strzela bramki, a my zbyt łatwo pozwalamy sobie te bramki strzelać. Jeśli już tracimy gola to niech przeciwnik ciężko na to zapracuje – powiedział trener Wisły.

– Staramy się studzić głowy zawodników, żeby nie podejść do tego meczu zbyt luźno. Jeśli będziemy wykonywali swoją pracę tak jak należy, to potrafimy wiele. Ale ta nasza dyspozycja musi być widoczna przez 90 minut. Są momenty, gdy się wyłączamy, co przeciwnik bardzo szybko wykorzystuje. W tych momentach musimy być bardziej skonsolidowani i nawet jeśli oddajemy inicjatywę, to róbmy to świadomie, mądrze przesuwajmy się i brońmy dostępu do własnej bramki. W Lubinie zbyt łatwo rywal podchodził pod nasze pole karne i w wielu sytuacjach nie zachowywaliśmy sobie tak, jak bym tego chciał. Z Górnikiem Łęczna nie łatwo się gra, bo on bazuje na błędach rywala, wyprowadza kontrataki i bazuje na stałych fragmentach gry. Potrafią grać w powietrzu – kontynuował szkoleniowiec.

W ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin nie mogli wystąpić Adam Mójta i Richard Guzmics. Jak wygląda ich sytuacja? – Trenowali z nami wczoraj, mieli trening wyrównawczy, więc mam nadzieję, że ta dwójka będzie do mojej dyspozycji.

Z urazem po spotkaniu w Lubinie zmaga się Zdenek Ondrasek. – To pochodna zdecydowanego, by nie powiedzieć brutalnego wejścia. Na razie wygląda to na mocne stłuczenie – powiedział Wdowczyk.

Podczas konferencji prasowej Dariusz Wdowczyk był również poproszony o ocenę postawy kilku zawodników, którzy otrzymali szansę gry przeciwko Zagłębiu. Jednym z nich był zdobywca pierwszej bramki Petar Brlek. – Przede wszystkim zdobył piękną bramkę. Wiemy, że grał niewiele, a gdy wchodził nie spełniał oczekiwań. Ostatnio pokazał, że umie dobrze strzelać, co również robi na treningu. Dobrze się zastawiał, oddawał piłkę. Ale popełniał też błędy. Np. atak “na raz”, nie można “przelecieć” obok rywala, źle odczytując jego zagranie. Petar lubi grać do przodu, lubi grać do przodu, lubi akcje ofensywne i brać z nich udział, a brakuje mu wyrachowania w grze defensywnej – powiedział Wdowczyk.

Parę środkowych obrońców z Maciejem Sadlokiem tworzył Alan Uryga, dla którego był to występ po dłuższej przerwie. – Po długiej nieobecności w zespole spisał się w parze z Maćkiem Sadlokiem dobrze. Oceniam jego grę pozytywnie i chciałbym na jego przykładzie pokazać innym zawodnikom, którzy czekają na swoją szansę jak trzeba ją wykorzystywać. W obronie nie popełnił jakiegoś rażącego błędu, był tam gdzie powinien być i wypełnił swoje obowiązki bardzo dobrze – ocenił trener.

Szansę gry miał również Rafał Pietrzak. – Czekamy na Arka Głowackiego i trudno mi powiedzieć, kto wystąpi w niedzielę. A o Rafale Pietrzaku mogę powiedzieć to samo co o Alanie. Może w kilku sytuacjach wymagałem lepszego zachowania w akcjach ofensywnych – wybór ostatniego podania mógł być czasem inny. Ale to są ułamki sekund, mogę to zobaczyć na powtórkach, a piłkarz ma moment na decyzję. To po jego akcji, zagrał do Ondraska, ten do “Małego”, piłka trafiła do Pawła Brożka i mieliśmy właściwie sytuację “sam na sam”. Ta sytuacja jest drogowskazem na niedzielę, że nie trzeba wymieniać 30 podań by być pod bramką rywala i jej zagrażać.

Do składu wrócił również Jakub Bartosz, który swój powrót ukoronował zdobyciem bramki. – On potrafi grać ofensywnie. Od meczu z Koroną nie wystąpił w żadnym meczu, miał dłuższą przerwę. Gra w pomocy nie jest dla niego nowością. Jest na tyle silny i głodny gry… cieszę się, że strzelił bramkę, zrobił swoją pracę – dodał Wdowczyk.