Niedzielny mecz Wisły Kraków z Legią Warszawa nie tylko miał zakończyć serię spotkań „Białej Gwiazdy” bez zwycięstwa na stadionie im. Henryka Reymana ze stołeczną ekipą, ale także przedłużyć nadzieje na występy w europejskich pucharach. Wygląda na to, że cel będzie trudny do zrealizowania.

Policzone dni Boguskiego w Wiśle?

Krakowianie z warszawianami nie potrafią wygrać na swoim stadionie od blisko pięciu lat. Z kolei od sezonu 2011/12 fani Wisły czekają na występy swoich pupili na arenie międzynarodowej.

Ostatnimi meczami w europejskich pucharach w wykonaniu „Białej Gwiazdy” byłe te w ramach 1/16 finału Ligi Europy ze Standardem Liege, gdy wiślacy najpierw na swoim stadionie zremisowali 1:1, a następnie w delegacji zaliczyli kompromis 0:0.

Tym samym gorszy bilans goli na wyjeździe, sprawił, że krakowianie odpadli z rozgrywek. Wówczas niewielu spodziewało się, że Wisła tak długo będzie czekać na kolejną okazję, aby pokazać się w europucharach.

Obecnie krakowianie w tabeli Lotto Ekstraklasy legitymują się dorobkiem 45 punktów. Do wywalczenia team z Grodu Kraka ma jeszcze 15 „oczek”.

Mając na uwadze to, że również czwarte miejsce na zakończenie rozgrywek może dać grę w europejskich pucharach, jeśli tylko Legia w tabeli ligi polskiej zajmie miejsce na podium i wygra Puchar Polski z Arką Gdynia, wszystko jest jeszcze możliwe. Aczkolwiek dobra dyspozycja Wisły Płock sprawia, że to właśnie drużyna z Mazowsza jest obecnie najbliżej miejsce premiowanego grą w eliminacjach do Ligi Europy z czwartej pozycji w tabeli ligi polskiej, gdyby była taka możliwość.

Tym bardziej szkoda, że przedstawiciele 13-krotnych mistrzów Polski tylko zremisowali 2:2 z „Nafciarzami” w ramach 31. kolejki polskiej ekstraklasy, bo trzecie miejsce wydaje się już od dawna poza zasięgiem teamu spod Wawelu.

Opracował ŁP