Ogromny krok w kierunku utrzymania się w PKO Ekstraklasie zrobili w sobotę piłkarze Wisły Kraków. Podopieczni Artura Skowronka skromnie 1:0 pokonali na wyjeździe Górnik Zabrze i powiększyli do ośmiu punktów przewagę nad strefą spadkową.

Reklama

W pierwszych minutach przewagę mieli wiślacy, którzy kilka razy wychodzili z groźnymi akcjami, ale brakowało im precyzji w decydujących momentach. Z minuty na minutę coraz lepiej radzili sobie jedna gospodarze, stwarzając sobie kolejne sytuacje.

W dziewiątej minucie, po świetnym podaniu Jimeneza, w sytuacji sam na sam z bramkarzem Wisły znalazł się Jirka, ale uderzył nad poprzeczką. Trzy minuty później Górnika na prowadzenie próbował wyprowadzić Vasilantonpoulos, który groźnie uderzył z prawej strony pola karnego, ale bardzo dobrą interwencją popisał się Lis.

W 28. minucie Wisła doznała poważnego osłabienia, bowiem ze względu na kontuzję mięśniową boisko musiał opuścić kapitan zespołu Jakub Błaszczykowski. Jego miejsce na murawie zajął Rafał Boguski.

Górnik cały czas natomiast szukał okazji do objęcia prowadzenia, ale Wisła skutecznie broniła dostępu do własnej bramki. W 39. minucie wiślacy zaskoczyli rywali szybkim rozegraniem rzutu wolnego. Po prostopadłym podaniu Chuki, w dobrej sytuacji znalazł się Turgeman, ale z obroną jego strzału problemów nie miał Chudy. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia, bowiem już w 47. minucie wyszła na prowadzenie. Po szybkiej akcji, Boguski z prawej strony świetnie zagrał do wbiegającego w pole karne Turgemana, który pewnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi.

W kolejnych minutach Wisła szukała kolejnych okazji. Do sytuacji strzeleckich dochodzili Hołownia i Turgeman, ale uderzali niecelnie. W 63. minucie podopieczni Artura Skowronka przeprowadzili kolejną świetną akcję. Turgeman próbował się odwdzięczyć asystą Boguskiemu, ale uderzenie doświadczonego zawodnika Wisły świetnie wybronił Chudy.

Górnik nie potrafił natomiast w żaden sposób zagrozić w drugiej połowie bramce Wisły. Tymczasem w 82. minucie ponownie było gorąco pod bramką gospodarzy, kiedy piłka po strzale Kuveljicia otarła się, najpierw o jednego z rywali, a następnie o słupek.