fot. Radosław Bełżek

Szkoleniowiec Wisły Tadeusz Pawłowski podczas poniedziałkowego spotkania z Górnikiem Łęczna będzie miał do swojej dyspozycji wracających po kontuzjach Bobana Jovicia i Pawła Brożka. Wszystko wskazuje na to, że obaj wybiegną na boisko w wyjściowej jedenastce.

– Jest coraz lepiej, powoli wracamy do pełnej kadry. Oprócz Krzysia Mączyńskiego mamy wszystkich zawodników zdrowych. Po kontuzji wraca Paweł Brożek, wraca Boban Jović. Mam coraz więcej zawodników do dyspozycji i cieszę się, że będzie pole manewru na ławce rezerwowych – powiedział Pawłowski podczas niedzielnej konferencji prasowej.

Boban Jović powinien zagrać w miejsce Łukasza Burligi, który w mijającym tygodniu pożegnał się z Wisłą i przeniósł się do Jagiellonii Białystok. – Myślę, że raczej postawię na rutynę Bobana. Od meczu z Hajdukiem Split Boban grał 45 minut i od tego czasu jest w normalnym treningu. Dlatego myślę, że od pierwszej minuty zagra Jović – mówił Pawłowski.

Wiele wskazuje na to, że Wisła przeciwko Górnikowi zagra dwójką napastników. – Normalnie przed meczem nie chciałbym się “otwierać”, ale wiadomo, że Paweł jest zdrowy, trenował normalnie cały tydzień, nie ma żadnych dolegliwości. Mam dwóch dobrych zawodników do dyspozycji, więc stratą do zespołu byłoby trzymanie któregoś z nich na ławce rezerwowych. Chcemy zagrać ofensywnie i chcemy zagrać dwoma napastnikami. Obaj wyjdą w pierwszej jedenastce i będą grali w przodzie – powiedział szkoleniowiec Wisły.

Na kilku innych pozycjach trwa walka o miejsce w wyjściowej jedenastce. O grę od pierwszej minuty rywalizują między innymi Wilde-Donald Guerrier i Paweł Brożek. – Donald długo był kontuzjowany, a wiemy, że to bardzo dobry zawodnik, który może dać Wiśle jakość. Są dwa rodzaje pracy trenera: posadzenie zawodnika na ławce lub danie mu zagrać, by przez mecze doszedł do siebie. Mamy tutaj dwóch zawodników, którzy mogą zagrać na tej pozycji – Donald lub Małecki, a ja jutro rozstrzygnę kto zagra – kontynuował.

W poniedziałek na kartki będzie musiała uważać para środkowych obrońców Wisły – Arkadiusz Głowacki i Richard Guzmics. – Obaj są rutynowani i na pewno o tym wiedzą. Mam nadzieję, że obejdzie się bez kartek, a jeśli – to jedna. Mamy pole manewru z Sadlokiem, który z powodzeniem występował na tej pozycji. Prędzej czy później kartki przyjdą, trzeba z tym żyć. Oby tylko nie wyeliminowały nam obu obrońców na raz, bo to zdemontowałoby nam blok obronny.

Wisła do meczu z Górnikiem przystępować będzie zajmując miejsce spadkowe. – Na pewno nie jest łatwo, bo każdy patrzy w tabelę. Zespół powinien sobie jednak dać radę z presją aktualnego miejsca w tabeli. Poza tym, jeśli by patrzeć na nasze najbliższe mecze, to przy naszej dobrej passie, wygrana jutro może nam dać dojście do 10. miejsca w tabeli. Trzeba patrzeć na siebie, naszą dobrą grą spowodować, że wygramy i rozpoczniemy dobrą passę. To dałoby nam większą pewność siebie. Liczę, że zespół poradzi sobie z presją miejsca w tabeli i zwycięskim meczem zaczniemy marsz w górę tabeli – mówił Pawłowski podczas konferencji prasowej.

– Górnik jest solidnym zespołem i troszeczkę nieobliczalnym. Stać ten zespół na zwycięstwo z każdym, ale też może przegrać z każdym. Mając w swoich szeregach paru bardzo doświadczonych zawodników, jak Bonin, który potrafi sam rozstrzygnąć losy meczu… Naturalnie będziemy grać ofensywnie, chcemy strzelać bramki, ale musimy grać uważnie z tyłu, bo jedną długą piłką za obronę mogą stworzyć niebezpieczeństwo. To solidny zespół ligowy, który od jakiegoś czasu utrzymuje się w środku tabeli. Chcemy zdominować przeciwnika, a jednocześnie zabezpieczyć się przed kontrami – dodał.