W sobotnim meczu z Arką Gdynia kolejną szansę występu w pierwszej drużynie otrzymał Dawid Szot. – Robiłem wszystko, by w trakcie meczów pokazać się z jak najlepszej strony – mówił po zakończeniu spotkania.

– Przede wszystkim bardzo się cieszę z tego, że udało nam się zrealizować ten cel nadrzędny, jakim było utrzymanie. Wszyscy wiemy, jak wyglądał ten sezon, że były naprawdę trudne momenty, ale potrafiliśmy się podnieść, mieliśmy serię dobrych spotkań i zdobywaliśmy punkty. Jeżeli chodzi o mnie, to przez cały ten czas bardzo ciężko pracowałem na swoje szanse i te okazje otrzymałem, szczególnie w ostatnim okresie. Robiłem wszystko, by w trakcie meczów pokazać się z jak najlepszej strony. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie zaprezentuje się jeszcze lepiej – powiedział Szot.

– Kiedy traci się gola, to zawsze można się lepiej zachować, ustawić czy agresywniej doskoczyć. Przy bramce dla Arki zaważyły właśnie takie detale, bo popełniliśmy parę błędów przy ustawieniu. Wielka szkoda, bo mieliśmy później wiele sytuacji, by odwrócić losy meczu, ale nie udało się – dodał.

– Paweł i Marcin są legendami tego zespołu, tego klubu. W każdym spotkaniu oddawali serce za Wisłę, a nawet kiedy nie było ich na boisku, to niesamowicie przeżywali to, co się na murawie działo. Można było się od nich wiele nauczyć zarówno na boisku, jak i poza nim. Zawsze mogłem liczyć na ich wsparcie, podobnie jak inni młodzi zawodnicy, więc mogę śmiało powiedzieć, że są to wzory do naśladowania – dodał młody zawodnik „Białej Gwiazdy”.