Wisła Kraków zremisowała 1:1 w meczu 35. kolejki polskiej ekstraklasy z Koroną Kielce. Tym samym dobiegła końca seria trzech z rzędu zwycięstw podopiecznych Artura Skowronka.

Gospodarze do swojej potyczki przystępowali, chcąc wygrać swoje 14. spotkanie w sezonie, dzięki czemu team z Grodu Kraka na oczach byłego właściciela klubu Bogusława Cupiała, mógł zacząć marsz w górę ligowej klasyfikacji. Z kolei kielczanie przystępowali do swojego meczu, chcąc przełamać serię spotkań bez wygranej.

Mecz wybornie ułożył się dla wiślaków, gdy na prowadzenie w siódmej minucie krakowian wyprowadził Alon Turgeman. Napastnik teamu ze stolicy Małopolski wykorzystał dokładne podanie od Macieja Sadloka, kierując futbolówkę do siatki po uderzenie głową. Jak się jednak później okazało, było to dobre, złego początki.

Co prawda w 17. minucie rzut karny wywalczył Rafał Boguski, ale izraelski napastnik w osobie Turgemana nie wykorzystał stałego fragmentu gry i okazji na podwyższenie prowadzenia. Tymczasem w 19. minucie za faul w opinii arbitra czerwoną kartką ukarany został Mateusz Hołownia, co przyjęte zostało z niezrozumieniem.

Grę w przewadze jednego zawodnika ekipa Macieja Bartoszka wykorzystała w 34. minucie, gdy Daniel Szelągowski z bliska pokonał Mateusza Lisa. Tym samym do przerwy po kontrowersyjnej decyzji sędziego i dwóch golach mieliśmy wynik 1:1.

W drugiej części rywalizacji rezultat nie uległ zmianie, chociaż okazję do zdobycia bramki mieli Petteri Forsell i Mateusz Spychała. Niemniej żadnemu z wymienionych nie udało się skierować piłki do siatki. Wisła zaliczyła tym samym swój szósty, a Korona ósmy remis w trakcie kampanii 2019/2020.