Na konferencji przed niedzielnym spotkaniem z Ruchem Chorzów pojawił się Maciej Sadlok, który ma za sobą występy w zespole “Niebieskich”. – Chyba zawsze mecz w Chorzowie będzie dla mnie specjalny. Mam tam rodzinę, wielu przyjaciół i jestem też w kontakcie z zawodnikami Ruchu. Dlatego zawsze, jest to dla mnie delikatnie inne spotkanie – przyznał obrońca Wisły.

W ostatnim meczu z Jagiellonią Sadlok wpisał się na listę strzelców. – Cieszę się, że udało się ostatnio trafić do bramki, na pewno taka bramka motywuje i “daje kopa” do dalszej pracy. Teraz była przerwa na reprezentację i fajnie, że mogliśmy pracować w dobrych nastrojach. Ale mecz z Jagiellonią już za nami i jedziemy do Chorzowa tak aby zgarnąć całą pulę. Tylko to się liczy w tym momencie – mówił.

Obrońca Wisły został również wyznaczony przez trenera do wykonywania stałych fragmentów gry. – Cieszę się, że jestem do nich wyznaczony, tym bardziej, że kiedyś też to robiłem. Mam nadzieję, że będzie to z pożytkiem dla drużyny.

Poprzedni mecz z Jagiellonią mógł być przełomowy dla Sadloka: – Faktycznie, nie zacząłem dobrze rundy. Na pewno było to spowodowane chorobą podczas przygotowań w Turcji, nie przepracowałem ich tak jak to powinno wyglądać. Znam swój organizm i wiem, że mecze to mecze, gdy gram regularnie przez 90 minut to nie mam obaw o swoją formę, wiem, że wtedy idzie ona w górę – zapewnił zawodnik “Białej Gwiazdy”.