Jakub Błaszczykowski
fot. Radosław Bełżek

Od wyjazdowego remisu z Jagiellonią Białystok rozpoczęła Wisła rywalizację w nowym sezonie PKO Ekstraklasy.

Pierwsze minuty spotkania należały do Jagiellonii, która zepchnęła Wisłę do defensywy, szukając szybkiego objęcia prowadzenia. Pierwszą groźniejszą sytuację gospodarze stworzyli w czwartej minucie, kiedy po dośrodkowaniu Pospisila z rzutu rożnego do piłki doszedł Runje, ale główkował nad poprzeczką. Kilka minut później nad bramką zza pola karnego uderzał Romanczuk. Wisła w pierwszych dziesięciu minutach meczu miała natomiast duże problemy z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy.

W 16. minucie Jagiellonii ostrzeżenie wysłał jednak Błaszczykowski, który zdecydował się na strzał z dystansu, ale piłka przeszła obok bramki. Cztery minuty później celnie uderzał Sadlok, ale na posterunku był Steinbors, który odbił mocno uderzoną futbolówkę. Szczęścia, ale również bez bramkowego efektu, próbował Mehremić. W międzyczasie wiślacy jeszcze kilka razy znaleźli się z piłką w polu karnym rywali i był to bez wątpienia ich najlepszy okres gry w pierwszej połowie.

Pierwszego gola w poniedziałkowym meczu obejrzeliśmy w 25. minucie. Po zgraniu piłki głową przez Puljicia, na bramkę Wisły ruszył Makuszewski. Skrzydłowy Jagiellonii, mając bardzo dużo miejsca przed polem karnym, zdecydował się na uderzenie z dystansu. Piłka wylądowała w bramce tuż pod poprzeczką, choć wydawało się, że bramkarz Wisły powinien sobie z tym uderzeniem poradzić.

Pięć minut później dobrej okazji do podwyższenia prowadzenia nie zdołał wykorzystać Imaz, który zmarnował podanie Makuszewskiego. Tymczasem w 33. minucie Wisła niespodziewanie doprowadziła do wyrównania. Po strzale Błaszczykowskiego sprzed pola karnego, piłka odbiła się od Augustyna i wylądowała w siatce obok zupełnie zaskoczonego Steinborsa.

Jagiellonia mogła natychmiast odpowiedzieć, bowiem bliski trafienia do własnej bramki był Janicki, ale na jego szczęście piłka trafiła w poprzeczkę. W 38. minucie dogodnej okazji, po fatalnym błędzie Janickiego i dograniu Makuszewskiego, nie wykorzystał Puljić, który uderzył nad poprzeczką. Ostatecznie wynik 1:1 utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego.

Druga połowa rozpoczęła się od odważnych ataków drużyny Artura Skowronka, które wymusiły na rywalach kilka ofiarnych interwencji. Sporo pracy miał również bramkarz Jagiellonii, który musiał interweniować po celnych strzałach Sadloka, najpierw zza pola karnego, a następnie głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

W 57. minucie stuprocentową sytuację do zdobycia drugiego gola miała Jagiellonia. Po prostopadłym podaniu, w sytuacji sam na sam z bramkarzem Wisły znalazł się Prikryl, ale uderzył prosto w Lisa. W kolejnych minutach gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Ożywienia wniósł dopiero nieco Mystkowski, który dwukrotnie uderzył z dystansu, w tym raz nieznacznie niecelnie.

Wisła w ostatnich dwóch kwadransach nie potrafiła w żaden sposób zagrozić bramce Jagiellonii. Ostatecznie wynik 1:1 utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego.