fot. Jan Ulicki

Wakacje się skończyły i Ekstraklasa wraca do gry. W sobotę o godzinie 18.00 sezon rozpocznie Wisła Kraków, która na własnym stadionie podejmie zespół Pogoni Szczecin. „Biała Gwiazda” będzie chciała udanie zainaugurować sezon, tym bardziej, że po meczu u siebie czekają ją aż trzy wyjazdowe spotkania z rzędu.

Letnia przerwa przyniosła w Wiśle niekorzystne zmiany. Przede wszystkim nie udało się zatrzymać w klubie Rafała Wolskiego, który był jednym z liderów drużyny, a w jego miejsce nie udało pozyskać się nikogo nowego. Do dymisji podali się Robert Szymański, Rafał Smalcerz oraz prezes Piotr Dunin-Suligostowski.

Latem do klubu dołączyło trzech zawodników. Lewy obrońca Adam Mójta oraz napastnik Mateusz Zachara. Pierwszy z nich zaliczył bardzo dobry sezon w Podbeskidziu Bielsko-Biała, drugi wraca do kraju po pobycie w Chinach. W piątkowy wieczór zakontraktowany został natomiast golkiper Łukasz Załuska, który wobec poważnej kontuzji Michała Buchalika będzie głównym rywalem do miejsca między słupkami dla Michała Miśkiewicza.

W letnich sparingach trener Wdowczyk forsował ustawienie z trójką defensorów. Wszystko wskazuje na to, że liderem defensywy będzie Węgier Richard Guzmics, który odpoczął już po udanym dla jego reprezentacji EURO 2016 i powinien znaleźć się w składzie na Pogoń.

Pogoń Szczecin podobnie jak w poprzednim sezonie celowała będzie w walkę o czołowe lokaty. Pomóc w tym mają nowo pozyskani zawodnicy, tacy jak chociażby Kamil Drygas, wyróżniający się zawodnik środka pola w barwach Zawiszy Bydgoszcz. Z zespołem „Portowców” pożegnali się napastnik Władimer Dwaliszwili oraz Miłosz Przybecki.

W drużynie Pogoni uważać będzie trzeba na twardych i nieustępliwych stoperów – Jarosława Fojuta i Jakuba Czerwińskiego, doświadczonego lidera środka pola Rafała Murawskiego oraz napastnika Łukasza Zwolińskiego. Ten ostatni zatracił ostatnio skuteczność, ale na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Mecz Wisły z Pogonią będzie wyjątkowym spotkaniem dla szkoleniowców obydwu drużyn. Jeszcze niedawno usiedliby oni na ławkach obecnego rywala, a już w sobotę Kazimierz Moskal będzie chciał pozbawić swoją ukochaną Wisłę punktów, podobnie jak Dariusz Wdowczyk nie będzie miał sentymentów dla Pogoni, którą niegdyś trenował.

W ostatnich sezonach Wisła nie potrafiła wygrać w spotkaniu otwierającym nowe rozgrywki. Mówi się, że mężczyzn poznaje się nie po tym jak zaczynają ale jak kończą. Mamy nadzieję, że Wiślacy dobrze zaczną sezon i równie dobrze go skończą udowadniając, że poprzednie rozgrywki były fatalnym wypadkiem przy pracy.