Udanie na ligowe boiska po przerwie na mecze reprezentacji wróciła Wisła Kraków. Biała Gwiazda w wyjazdowym meczu 11. kolejki PKO Ekstraklasy skromnie 1:0 pokonała Górnik Zabrze. Gospodarze przystępowali do tego meczu z nadzieją na wykorzystanie atutu własnego boiska. Goście liczyli natomiast na przełamanie fatalnej serii trzech kolejnych porażek. Szkoleniowiec Wisły Adrian Gula zdecydował się również na dokonanie kilku zmian w wyjściowym składzie w porównaniu do ostatnich meczów. Pierwsza groźniejsza sytuacja w tym meczu miała miejsce w 6. minucie. Wówczas po złym zagraniu Kubicy przed szansą stanął Starzyński, ale z jego uderzeniem świetnie poradził sobie Sandomierski. Dziesięć minut później bliski wpisania się na listę strzelców był Alan Uryga, ale piłka po jego strzale głową po dośrodkowaniu Skvarki z rzutu rożnego przeszła tuż obok słupka. W kolejnych minutach do głosu zaczęli dochodzić także gospodarze. W polu karnym Wisły kilka razy zrobiło się bardzo gorąco, ale wynik nie ulegał zmianie. Najlepszą okazję w doliczonym czasie gry w pierwszej połowie zmarnował Jesus Jimenez, który z około ośmiu metrów uderzył nad poprzeczką. Druga połowa doskonale ułożyła się dla Wisły. Pięć minut po przerwie goście objęli prowadzenie. Na uderzenie z dystansu zdecydował się Michal Frydrych, a piłka po rykoszecie wylądowała w bramce obok zupełnie zaskoczonego Sandomierskiego. Górnik mógł odpowiedzieć bardzo szybko. W 56. minucie po dośrodkowaniu Dadoka z prawego skrzydła do futbolówki przed bramką dopadł Podolski, ale z pięciu metrów uderzył obok słupka. W kolejnych minutach wiślacy kontrolowali wydarzenia na boisku i jak się okazało utrzymali korzystny wynik do ostatniego gwizdka sędziego.

[sports_widgets type=match_center_plus event_id=3611369]