Wisła Kraków doznała pierwszej porażki w nowym sezonie PKO Ekstraklasy. W meczu 3. kolejki przegrała u siebie 1:2 z Rakowem Częstochowa.

Wisła do niedzielnego spotkania przystępowała bez kontuzjowanego Georgija Żukowa, ale do dyspozycji trenera Adriana Guli byli już Jakub Błaszczykowski i Patryk Plewka. Obaj zasiedli jednak na ławce rezerwowych. Szansę gry od pierwszej minuty otrzymali w tym meczu między innymi Mateusz Młyński i Nikola Kuveljić.

Wiślacy byli blisko objęcia prowadzenia w 13. minucie. Po ładnym uderzeniu Klimenta zza pola karnego i interwencji bramkarza Rakow piłka odbiła się od słupka. Do futbolówki dopadł jeszcze Kuveljić, ale z bardzo ostrego kąta również trafił w słupek. W odpowiedzi groźnie zaatakował Raków, ale Biegański wygrał pojedynek z Udoviciciem.

W 24. minucie Wisła objęła prowadzenie. Po podaniu Klimenta, z piłką w pole karne wpadł Yeboah i precyzyjnym uderzeniem w kierunku dalszego rogu z prawej strony nie dał szans bramkarzowi rywali. Jak się okazało była to jedyna bramka w pierwszej połowie, choć sytuacji z obu stron nie brakowało.

Druga połowa rozpoczęła się od czerwonej kartki dla gości. W 51. minucie po weryfikacji VAR czerwoną kartką ukarany został Papanikolaou. Wiślacy od razu ruszyli w poszukiwaniu drugiego gola. W 54. minucie przed szansą wpisania się na listę strzelców stanął Kliment, ale jego uderzenie z kilkunastu metrów świetnie wybronił Trelowski.

Tymczasem w 61. minucie Raków niespodziewanie doprowadził do wyrównania. W roli głównej wystąpił Cebula, który pokonał Biegańskiego strzałem z dystansu.

Wisła starała się odpowiedzieć, ale bez większego efektu. Tymczasem grający w osłabieniu Raków w 81. minucie zadał drugi cios. Po zagraniu Iviego Lopeza drugiego i zwycięskiego gola dla gości zdobył Gutkovskis.