– Liczyliśmy na więcej niż punkt. Jedyne pocieszenie, że ten punkt jest, po tych porażkach. W naszych celach nic się nie zmienia. Dalej jest “płytko”, mamy dodatnią różnicę bramek i po zwycięstwach pójdziemy parę miejsc w górę. Ale nie można już czekać – mówił po remisie z Górnikiem Łęczna trener Wisły Tadeusz Pawłowski.

– Zaczęliśmy dobrze, po dobrych akcjach skrzydłami i dośrodkowaniach mieliśmy szanse na bramki, objęliśmy prowadzenie dość szybko – powiedział Pawłowski. – Później zbyt mało utrzymywaliśmy się przy piłce, za szybko ją traciliśmy. Mówiliśmy o tym, chciałem by ta gra przez środek była płynniejsza, by poprzez dobre rozegranie podwyższyć wynik. Wkradło się trochę nerwowości, popełniliśmy prosty błąd, bo w sytuacji gdy zawodnik z Łęcznej zdobył gola mieliśmy sytuację 2 na 1 we własnym polu karnym. Tam było nieagresywnie i padło wyrównanie. Po nim nie brakowało nerwowości, Zdenek Ondrasek grał za nerwowo, za wszelką cenę chce zdobyć bramkę.

Pawłowski tłumaczył, dlaczego widząc brak płynności w akcjach ofensywnych nie zdecydował się na zmianę zawodnika z duetu Uryga – Cywka na piłkarza bardziej kreatywnego. – Jeżeli gramy dwoma środkowymi napastnikami to dwóch zawodników środka pola powinno radzić sobie w defensywie. Do tego musieliśmy zachować jedną zmianę biorąc pod uwagę, że Paweł Brożek nie wytrzyma. Nie szukałbym problemu w grze Tomasza Cywki, gdybym wstawił za niego zawodnika ofensywnego i stracilibyśmy gola, to byłoby pytanie dlaczego zrobiłem taką zmianę. Nie powinniśmy dopuścić do gola po centrze. Nie zdążyliśmy zrobić zmiany za Bałaszowa.

Pierwszym zawodnikiem Wisły, który opuścił boisko był Donald Guerrier. Haitańczyk ucierpiał w starciu z rywalem. – Guerrier jest w szpitalu na badaniach. Z pierwszej relacji lekarza wygląda na to, że będzie w porządku, ale może zostanie na noc na dokładniejsze badania. Na początku wyglądało to bardzo nieładnie, bo zawodnik rywala spadł mu kolanem na splot.

W sobotę przeciwko Podbeskidziu Wisła będzie miała ogromny problem z zestawieniem obrony. Z powodu żółtych kartek pauzować będą Głowacki i Guzmics. – Już od jutra się nad tym zastanawiamy, do sobotniego meczu trenujemy codziennie, nie ma czasu na pauzę. Będziemy szukać rozwiązań. Na pewno Sadlok, może Uryga… Jutro będziemy to przygotowywać i do piątku nam się skład wykrystalizuje.

Przy Alanie Urydze pojawia się spory znak zapytania, ponieważ w drugim meczu z rzędu zawodnik, za którego odpowiada, zdobywa gola głową. To niezbyt dobra rekomendacja dla kandydata na stopera. – Alan nie trzyma dystansu, jest często spóźniony, zwracam mu na to uwagę. On jest od tego, by wygrywać piłki w środku, a stoi za głęboko pod naszą bramką. Rozmawiałem z nim po meczu i powiedziałem, że musi się dużo uczyć.