Niezwykłe pożegnanie ze stadionem im. Henryka Reymana zaliczył w niedzielne popołudnie Paweł Brożek. Żegnający się po sezonie z Wisłą Kraków napastnik wpisał się na listę strzelców w boju z Lechem Poznań, zdobywając bramkę na wagę remisu.

Joan Carrillo: Brożek i Głowacki zasługują na wielki szacunek

Warto odnotować, że były zawodnik RC Recreativo de Huelva pojawił się na boisku w 71. minucie, a w doliczonym czasie rywalizacji zdobył bramkę. Jednocześnie krakowska drużyna wciąż liczy się w walce o miejsce premiowane szansą gry w europejskich pucharach.

– Dla mnie to był wspaniały wieczór. Mogłem po raz ostatni wybiec na boisko na Reymonta i strzelić gola dla mojego ukochanego klubu. Dużo to dla mnie znaczy. Dziękuję bardzo kibicom za to, jak potraktowali mnie i Arka – mówił Brożek przed kamerą klubowej telewizji Wisły.

– Było trudno jak na konferencji prasowej. Nie ukrywam, że byłem bliski płaczu, ale widziałem, że wchodzę na boisko po to, aby pomóc drużynie. Tym samym nie mogłem się rozczulać i nie mogłem pozwolić na to, aby emocje były górą. Cieszę się bardzo, że mogłem pomóc drużynie i nadal jesteśmy w grze o cel, który postawiliśmy sobie przed sezonem, czyli europejskie puchary – kontynuował 35-latek.

Brożek pozwolił sobie także na krótki komentarz na temat samego starcia z „Kolejorzem”. – To nie był łatwy mecz, ale trzeba pamiętać, że było to nasze trzecie spotkanie w ciągu tygodnia. Drużyna pod względem fizycznym na pewno była zmęczona i potrzebowała impulsu. Cieszę się, że ja mogłem go dać – powiedział „Brozio”.

Dodajmy, że w rozmowie z klubową telewizją Wisły doświadczony napastnik nie wykluczył scenariusza, że może zakończyć karierę. Stanie się tak, jeśli Brożek nie otrzyma żadnej satysfakcjonującej oferty.

W tej kampanii polskiej ekstraklasy wychowanek Polonii Białogon wystąpił w 16 meczach, w których zdobył jedną bramkę.

Opracował ŁP