– Nie ma co ukrywać. Jesteśmy bezpieczni i cieszymy się z tego. Teraz będziemy walczyć o to, aby wygrać tę grupę – powiedział po meczu z Jagiellonią Białystok strzelec zwycięskiego gola dla Wisły Paweł Brożek.

Napastnik Wisły trafił do siatki rywali w pierwszej połowie po ładnym kontrataku zespołu. – Było tempo, była dokładność. Wszystko wyglądało tak jak należy – stwierdził Brożek.

W drugiej połowie sędzia Tomasz Wajda powinien podyktować rzut karny dla Wisły, po tym jak Bartłomiej Drągowski faulował Brożka. – Oczywiście, że był karny. Nie wiem czy sędzia był zasłonięty. Moim zdaniem trochę się zawahał. Ale jeżeli dokładnie tej sytuacji nie widział, to powinien skonsultować się z liniowym. To był ogromny błąd, nie ma co tego ukrywać. Mając karnego i go strzelając uspokoilibyśmy mecz i pewnie byśmy wygrali. Nie przypominam sobie podobnej sytuacji. Mając przed sobą pustą bramkę nie zdarza mi się przewracać. Ciężko mi bronić sędziego w tej sytuacji. Wszedł w niefortunnym momencie, a to był bardzo ważny mecz. Moim zdaniem do końca tego nie udźwignął – mówił napastnik Wisły.

W piątkowy wieczór Wisła nie straciła bramki, co w tym sezonie nie zdarzało się często. – Wiadomo, że Jagiellonia miała swoje sytuacje. Bardzo dobrze interweniował jednak Michał Miśkiewicz i nasza obrońca. Cieszymy się z tego, bo tych meczów na zero nie było wiele w tym sezonie – mówił.

– Tak już wcześniej powiedziałem, chcemy wygrać tę grupę, a później jechać odpocząć na urlop zbierać siły przed nowym sezonem. Nie wyobrażam sobie, aby w następnym sezonie Wisła była w drugiej ósemce. Cieszę się, że nadal będę reprezentował barwy Wisły – dodał.

W tym sezonie Brożek do bramki rywali trafiał trzynaście razy. – Gdyby nie kontuzje, gdyby nie urazy, które nie były zbyt groźne, ale które wybijały mnie z treningu, tych bramek prawdopodobnie byłoby więcej. Cieszę się jednak ze swojego dorobku, ponieważ po raz kolejny przekroczyłem barierę dziesięciu bramek. Wstydu nie ma – zakończył.