Swoje pierwsze spotkanie w tym sezonie w piątkowy wieczór rozegrał Paweł Brożek, który na boisko pojawił się w trakcie drugiej połowy w miejsce Zdenka Ondraska.

Wisła wygrywa drugi mecz z rzędu i jest liderem. To chyba wymarzony początek sezonu?

– Biorąc pod uwagę tamten sezon to na pewno tak. Dwa zwycięstwa, dużo optymizmu. Przede wszystkim cieszy to zwycięstwo odniesione w końcówce spotkania, także oby tak dalej. Teraz mamy przed sobą wyjazd do Zabrza, więc czeka nas ciężkie spotkanie. Będziemy jednak na nie przygotowani.

Przyznasz, że dzisiaj trochę męczyliście się. Zadecydowała bramka w samej końcówce.

– Mieliśmy problemy szczególnie w pierwszej połowie, żeby sforsować grę obronną Termaliki. Wiedzieliśmy, że tak zagrają, natomiast gra się do końca i my to potrafiliśmy wykorzystać.

Nie zagrałeś w pierwszym meczu, dzisiaj wszedłeś na ostatnie pół godziny. Jakie są tego przyczyny?

– Od razu uprzedzam pytanie, jestem zdrowy (śmiech). Jest rywalizacja w drużynie, trzeba to przyjąć po męsku i walczyć o pierwszy skład.

Czym podpadłeś sędziemu, że jeszcze w trakcie rozgrzewki obejrzałeś żółty kartonik?

– Powiedziałem “Panie sędzio, był karny na Głowackim”. Za to dostałem żółtą kartkę.

Chyba Ci się wcześniej nie zdarzyło dostać kartki jeszcze przed wejściem na boisko.

– Rzadko dostaję kartki, dlatego się zdziwiłem, że sędzia był aż tak nadgorliwy.

Petar Brlek znów zdobył bramkę. Jest w wyśmienitej formie.

– Tak, zdecydowanie. Potwierdza to co grał wiosną. Wydaje mi się, że gra jeszcze lepiej, bo nie traci już tak głupio piłek. Rozwija nam się tutaj bardzo dobrze.