Wszystko wskazuje na to, że bój krakowskiej Wisły z Legią Warszawa będzie obfitował w niezwykłą walkę na boisku. Paweł Brożek przed potyczką z mistrzami Polski przekonywał, że gra z dwójką napastników to w jego odczuciu dobre rozwiązanie. Ponadto napastnik „Białej Gwiazdy” pozwolił sobie na krótki komentarz na temat Krzysztofa Mączyńskiego.

Przypomnijmy, że reprezentant Polski zmienił barwy klubowe w trakcie letniego okna transferowego, tłumacząc, że chce kontynuować swoja karierę w ekipie, w której będzie mógł występować w europejskich pucharach.

Rzeczywistość jest jednak taka, że spłatała Mączyńskiemu figla i jego nowa drużyna nie gra ani w fazie grupowej Ligi Mistrzów, ani też fazie grupowej Ligi Europy. Ponadto team ze stolicy Polski w tabeli musi oglądać obecnie plecy krakowskiej drużyny.

– Nie ma z naszej strony zbytniej złośliwości, chociaż są w szatni żarty, czy „Mąka” w ogóle przyjedzie. Odejście Mączyńskiego i Petara Brleka było dla nas sporym problemem, ale nauczyliśmy się bez nich żyć. Grzecznie się przywitamy przed pierwszym gwizdkiem, ale na murawie będzie tylko walka o zwycięstwo. Ja z nim osobiście kontaktu nie mam – mówił Brożek na konferencji prasowej.

– Przykład Krzyśka pokazał, że czasem takie kreowanie swojego wizerunku przynosi złe skutki. Szanuję zawodników przywiązanych do swoich barw klubowych i nie mówię tu tylko o Wiśle. Niestety taka postawa popada w zapomnienie, wszyscy wiemy, że piłka się staje coraz większym biznesem – uzupełnił.

Urodzony w Kielcach zawodnik ujawnił, że sam swego czasu miał propozycje gry w Legii.- Ktoś zadzwonił, ja grzecznie odmówiłem i temat się zamknął. Nie było żadnych rozmów dotyczących finansów oraz długości kontraktu. Byłem wtedy w Trabzonsporze, zresztą odchodząc z Wisły, powiedziałem, że będę chciał tu wrócić. No i mi się udało – zaznaczył.

Brożek nie ukrywa, że przed potyczką z warszawską drużyna czuje dreszczyk emocji. – Dawno nie grałem na Reymonta z Legią. Gdybym nie odczuwał wielkich przedmeczowych emocji, zawiesiłbym buty na kołku. Czuję ten mały stres i lubię to. Mam nadzieję, że przełoży się to na niedzielny rezultat. Wiem, że nie wygraliśmy z warszawianami od czterech lat, ale każda passa kiedyś się kończy – skwitował zawodnik „Białej Gwiazdy”.

Opracował ŁP