Po trzech porażkach z rzędu Wisła Kraków uda się nad morze, by poszukać przełamania fatalnej passy w meczu przyjaźni z Lechią Gdańsk. „Biała Gwiazda” z kolejki na kolejkę znajduje się w coraz gorszej sytuacji w tabeli i aby z względnym spokojem spędzić zimę musi koniecznie zdobyć jakieś punkty w Gdańsku.

Wszyscy z utęsknieniem czekają już na koniec ligowych rozgrywek w tym roku. Kibice jak i sami piłkarze są już mocno zmęczeni tą rundą, ciekawe kto bardziej. Ostatni wyjazd, później mecz z Pogonią i przerwa zimowa, w której pod Wawelem po prostu musi się sporo dziać, bo inaczej strach myśleć, jak może potoczyć się wiosna.

Z zespołem do Gdańska nie udali się kontuzjowani Boban Jović i Donald Guerrier, których nie zobaczymy już na boisku w tym roku. Podobnie sytuacja ma się z Pawłem Brożkiem. Do dyspozycji trenera Broniszewskiego wracają za to pauzujący za czerwoną kartkę Maciej Sadlok i narzekający ostatnio na urazy Denis Popović i Łukasz Burliga.

Apel do trenera Broniszewskiego: proszę nie bać się stawiać na młodzież! Nie ma nic do stracenia a jest wiele do zyskania. Młodzi chłopcy, często wychowankowie nie po to pracują na treningach, żeby na wszystkie mecze jeździć w roli turystów i oglądać swoich starszych kolegów, którzy coraz częściej zawodzą. Jakub Bartosz w meczu z Legią pokazał, że można, naprawdę, więcej odwagi!

W sobotnie popołudnie w Gdańsku spotkają się dwie drużyny pogrążone w kryzysie. Wisła i Lechia przed sezonem wymieniane były w gronie faworytów do walki o czołowe miejsca, tymczasem obydwa zespoły mocno zawodzą oczekiwania swoich fanów.

O ile w przypadku Wisły można szukać przyczyn w szczupłości budżetu i kadry, o tyle Lechia naszpikowana jest naprawdę bardzo dobrymi piłkarzami. Lechia i Wisła w bieżącym sezonie dokonywały już roszad na ławkach trenerskich: Wisła ma już drugiego trenera, Lechia trzeciego i raczej nie ostatniego. Nie jest to normalna sytuacja.

Skład Lechii to jedna wielka niewiadoma. W ostatnim czasie do łask trenerów powrócili reprezentanci Polski – Sebastian Mila i Sławomir Peszko. Miejsce na prawej obronie wywalczył sobie Paweł Stolarski, były zawodnik Wisły. Szans na grę przeciwko byłemu klubowi nie ma raczej Michał Chrapek, który w Gdańsku jest całą rundę a nawet nie powąchał murawy. Sporo mówi się o tym, że Chrapek już zimą powróci pod Wawel.

Ofensywa Lechii to szybkie skrzydła: wspomniany wcześniej Peszko ale też Makuszewski i Mak. Lechii brakuje typowego snajpera, bo trudno mówić o takim w kontekście Grzegorza Kuświka, który zdobył tylko cztery gole.

Nikt już nie chce słuchać zapewnień o wyciąganiu wniosków, chęci rewanżu i pełnej koncentracji na najbliższym meczu. Piłkarze jedno mówią a drugie robią, przegrali ostatnie trzy spotkania, najważniejsze dla kibiców. To jest jednak Wisła Kraków i to zobowiązuje, tu nie można się poddawać, ale trzeba walczyć, mimo wszystko.

Spotkanie poprowadzi Piotr Lasyk z Bytomia.

Transmisja meczu w Canal+Sport. Początek o 18.00