Wisłą Kraków przegrała na swoim stadionie ze Śląskiem Wrocław w meczu drugiej kolejki PKO Ekstraklasy. Podopieczni Artura Skowronka po dwóch kolejkach nowego sezonu wciąż mają zatem jeden punkt na koncie.

Wisła Kraków przystępowała do swojej potyczki, chcąc wywalczyć swoje pierwsze trzy punkty w sezonie. Z kolei team z Dolnego Śląska miał nadzieję na kolejny skalp po pokonaniu Piasta Gliwice. Bój na stadionie przy ulicy Reymonta zapowiadał się zatem bardzo ciekawie.

Co z krakowskim teamem?

Wynik rywalizacji został otwarty w 17. minucie, gdy bezbłędnie rzut karny wykorzystał Robert Pich. Mateusz Lis stracił tym samym drugiego gola w sezonie. Tymczasem stadion Wisły obiegło niezadowolenie.

Odpowiedź wiślaków miała miejsce w 29. minucie, gdy na strzał z dystansu pozwolił sobie Yaw Yeboah. Matus Putnocky był jednak na posterunku, więc wynik rywalizacji nie uległ zmianie.

Słowacki kat Wisły

Gdy wydawało się, że WKS na przerwę uda się z jednobramkową zaliczką, to kolejny raz zagroził bramce swoich rywali Ghańczy Yeboah, który oddał mocny strzał. Po drodze tor lotu piłki zmienił Mariusz Pawelec, co zmylił bramkarza Śląska, więc mieliśmy 1:1.

Wisła po zmianie stron dążyła do zdobycia drugiej bramki. Swoje okazje mieli Maciej Sadlok i Fatos Beqiraj. Niemniej żadnemu z wymienionych nie udało się wpisać na listę strzelców. Sztuka ta udała się natomiast Słowakowi Pich, więc wrocławianie wygrali w Grodzie Kraka 2:1.

W ostatnich fragmentach rywalizacji nie popisał się natomiast we własnym polu karnym Lukas Klemenz. Defensor gospodarzy dopuścił się faulu, który nie umknął uwadze sędziemu. Tak zrodził się kolejna „jedenastka”. Stały fragment gry na gola zamienił Waldemar Sobota, więc goście wygrali 3:1.