Dzisiaj w kalendarzu pojawiła się data, którą zwykliśmy określać jako niezwykle pechową. Piątek, trzynastego. Strach przed taką kombinacją jest określany paraskewidekatriafobią. Czego boją się Wiślacy? Czy wierzą w tradycyjne przesądy? Z tej okazji przygotowaliśmy zestawienie pięciu spotkań, w których Biała Gwiazda traciła bramki i równocześnie punkty w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry. Pięć ostatnich sezonów i pięć pechowych pojedynków. Zapraszamy na wycieczkę mrożącą krew w żyłach.

Sezon 16/17: Wisła Kraków – Korona Kielce 0:1 (93’ Kiełb)

Sezon zaczął się dla Białej Gwiazdy wprost fatalnie. Po zwycięstwie nad Pogonią Szczecin (2:1) w pierwszej kolejce, podopieczni Dariusza Wdowczyka zaliczyli cztery porażki z rzędu. Z trzech wyjazdów Wiślacy wrócili na tarczy – w Gdyni musieli uznać wyższość Arki (0:3), w Gdańsku Lechii (1:3), a w Krakowie Cracovii (1:2). Przy Reymonta też nie udało się odwrócić niekorzystnej passy. Na trafienie Mateusza Zachary z 5. minuty odpowiedzieli Mariusz Stępiński i Paweł Oleksy.

W kolejnej serii gier krakowianie wybrali się do Kielc, gdzie mieli zmierzyć się z miejscową Koroną. Piłkarze Wisły dłużej utrzymywali się przy piłce, oddali więcej strzałów na bramkę rywali, jednak to Scyzoryki dominowały na boisku i wydawały się drużyną lepszą od gości. W końcówce starcia w dogodnej sytuacji pomylił się Boban Jović, który uderzeniem z woleja posłał piłkę nad poprzeczką. Gdy wydawało się, że na Suzuki Arenie padnie remis, zabójczą kontrę wyprowadzili gospodarze. W 93. minucie Guzmics w prostej sytuacji posłał fatalne podanie, a tercet Palanca-Możdżeń-Kiełb popędził na bramkę Miśkiewicza, a do wiślackiej siatki trafił ten ostatni. Po tej akcji sędzia już nie wznowił spotkania i drużyna prowadzona przez Tomasza Wilmana zgarnęła niezwykle ważne 3 punkty. Po tym pojedynku Biała Gwiazda przegrała jeszcze 2 kolejne starcia – ze Śląskiem Wrocław (1:5) i Jagiellonią (1:2). Fatalna seria zakończyła się dopiero w 9. Kolejce – po 7 porażkach z rzędu Wisła wygrała domowy mecz z Piastem Gliwice. Dariusz Wdowczyk przetrwał wspomnany kryzys, wyprowadził swój zespół na prostą i… stracił pracę po zwycięstwie nad Górnikiem Łęczna.

Sezon 17/18: Lech Poznań – Wisła Kraków 1:1 (94’ Darko Jevtić)

Już w 8. Minucie Carlitos wykorzystał podanie Kamila Wojtkowskiego i płaskim strzałem w dolny róg dał Wiśle prowadzenie, którego zawodnicy Kiko Ramíreza bronili aż do ostatnich chwil spotkania. Niestety, ostatecznie z Poznania nie udało się wywieźć kompletu puntów. Krakowianie zostali zamknięci we własnym polu karnym i ostatkiem sił wręcz murowali dostęp do bramki strzeżonej przez Michała Buchalika.

W doliczonym czasie gry Radosław Majewski w dosyć łatwy sposób uporał się z apatycznym duetem Halilović-Ze Manuel i dośrodkował w 16-stkę. Piłka w ekwilibrystyczny sposób została wybita przez Victora Pereza, który przy tej interwencji przewrócił się i zajął uwagę reszty kolegów zespołu. Do odbitej futbolówki dopadł Darko Jevtić – Szwajcar mocnym strzałem bez przyjęcia zaskoczył zdezorientowanego i zasłoniętego golkipera Białej Gwiazdy, w ostatnich sekundach przed gwizdkiem ratując swoją ekipę przed porażką.

Sezon 18/19: Wisła Kraków – Miedź Legnica 4:5 (100’ Paweł Zieliński)

Piękne, sobotnie popołudnie, ostatni mecz w sezonie, a nieoficjalną stawką rywalizacji z już zdegradowaną Miedzią zwycięstwo grupy spadkowej – inny scenariusz niż triumf w dolnej części tabeli byłby możliwy tylko wtedy, gdyby krakowianie przegrali swój pojedynek, a Korona wygrałaby z Górnikiem Zabrze. Do przerwy obejrzeliśmy dwa trafienia – pierwsze autorstwa Marko Kolara, natomiast drugie padło po strzale Juana Romana, który wykorzystał rzut karny. Po zmianie stron byliśmy świadkami prawdziwego armagedonu w defensywie Wisły. Odpowiedź podopiecznych Dominika Nowaka na gola Vukana Savicevicia z 55. minuty była piorunująca. W ciągu zaledwie 360 sekund goście zdobyli 3 gole, a do siatki Mateusza Lisa piłkę posłali dwukrotnie Juan Cámara i raz Juan Román.

Dziesięć minut po ostatniej bramce Miedzianki Paweł Brożek zmniejszył rozmiary prowadzenia przyjezdnych, a w szóstej minucie doliczonego czasu gry Marko Kolar doprowadził do remisu. Gdy wydawało się, że obie ekipy podzielą się punktami, do akcji wkroczył Paweł Zieliński, który znalazł się w odpowiednim miejscu i wykończył składną kombinację beniaminka. Przy absolutnie biernej postawie defensywy Białej Gwiazdy prawy obrońca zachował się niczym rasowy napastnik i z powietrza uderzył w kierunku bramki Lisa. Piłkę odbitą od murawy podbił jeszcze nieporadnie interweniujący Marcin Wasilewski, który zasłonił swojego golkipera i uniemożliwił mu skuteczną paradę. Mimo porażki Wiślacy wygrali rywalizację w dolnej ósemce, ponieważ Korona przegrała z Górnikiem (0:3).

Sezon 2019/20: Wisła Kraków – Wisła Płock 2:2 (95’ Alan Uryga)

Biała Gwiazda ma pecha do byłych zawodników. Bramkarzy Wisły nękali już Jesús Imaz, Carlitos, Michał Nalepa, Mariusz Stępiński czy Krzysztof Mączyński. Przypadek, fatum, a może po prostu piłkarska codzienność? W gronie wspomnianych katów nie padło jedno nazwisko: Alan Uryga. Wychowanek Wisły, rodowity krakowianin, który w barwach ukochanego klubu rozegrał dokładnie 100 spotkań. Dzisiaj piłkarz i kapitan innej Wisły, tej z Płocka. W koszulce 13-krotnego mistrza Polski ani razu nie wpisał się na listę strzelców, natomiast od momentu zmiany pracodawcy uczynił to aż 14 razy. Niestety, 3 z tych bramek zdobył w starciach z klubem, w którym spędził młodość. Drugie z tych trafień okazało się dla małopolskiej drużyny podwójnie bolesne. W lutym tego roku Nafciarze przyjechali na Reymonta w ramach 24. kolejki Ekstraklasy.

Wynik spotkania otworzył w 10. minucie otworzył Tupta, a na strzał Słowaka niecały kwadrans później odpowiedział Dominik Furman. Tuż przerwie Błaszczykowski wykorzystał rzut karny po faulu na Savicieviciu i dał gospodarzom prowadzenie. Podopieczni Artura Skowronka w końcowej fazie meczu zawzięcie bronili wyniku, jednak wydawało się, że mimo ogromnych trudności dowiozą prowadzenie aż do końcowego gwizdka. Radość krakowianom postanowił zepsuć urodzony w stolicy Małopolski i wychowany przy R22 Uryga, który celnym strzałem głową wykończył precyzyjne dośrodkowanie Furmana. Biała Gwiazda wypuściła zwycięstwo z rąk w 95. minucie. W meczu z ekipą prowadzoną przez jej legendę. Po strzale wychowanka. Więcej nie trzeba dodawać.

Sezon 2019/20: Pogoń Szczecin – Wisła Kraków 2:2 (95’ Konstantinos Triantafyllopoulos)

Największy koszmar krakowskiej Wisły? Stałe fragmenty gry. Bezsprzecznie. Jestem pewny, że po lutowym starciu z płocczanami Artur Skowronek co najmniej przez kilka dni miał ogromne problemy ze snem, a za jego bezsennością stał duet Furman-Uryga. Defensorzy Białej Gwiazdy postanowili nieco urozmaicić nocne wspomnienia swojemu trenerowi i 7 miesięcy później stracili prowadzenie w niemal analogicznej sytuacji do tej, jaka miała miejsce w potyczce z Nafciarzami.

Ostatnie sekundy meczu, stały fragment gry. Do piłki ustawionej w narożniku boiska podchodzi Damian Dąbrowski i posyła dokładną wrzutkę prosto na głowę Konstantinosa Triantafyllopoulosa. Grek nie pomylił się i celnym strzałem przy słupku umieścił piłkę w siatce obok Mateusza Lisa. W 95. minucie na tablicy świetlnej pojawił się wynik 2:2.

(Michał Stompór)