– W kolejnej rundzie Wisła będzie grała o mistrzostwo. To nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Trzeba jednak wyciągnąć wnioski z obecnych rozgrywek, bo zakończyły się one porażką. Nie ma co się podniecać tym, że Wisła jest najlepsza w swojej grupie, bo ona powinna walczyć dziś o ligowe podium – mówi Marek Motyka, były piłkarz krakowskiej Wisły.

Jak ocenia pan szanse Wisły we wtorkowym starciu ze Śląskiem Wrocław?

Marek Motyka: – Spotkają się dwa najlepsze zespoły w grupie spadkowej. Wisła odrodziła się przy trenerze Wdowczyku, a Śląsk – przy trenerze Rumaku. Oba zespoły zaczęły pod wodzą nowych szkoleniowców wreszcie wykorzystywać swój potencjał. Jeden i drugi zespół na to zasługiwał, bo uważam, że Śląsk ma również mocną kadrę.

Kto będzie we wtorkowy wieczór pańskim faworytem?

– Wisłę czeka ciężki sprawdzian. Nie wiem czy trener Wdowczyk nie da szans młodym chłopakom, by ich sprawdzić i ograć. To mogłaby być odpowiedź odnośnie tego w kogo inwestować, a z kogo zrezygnować. Trzech piłkarzy odchodzi z klubu, więc jakaś rotacja powinna być…

Wisła potwierdziła, że z klubu odejdą Emmanuel Sarki, Witalij Bałaszow oraz Rafael Crivellaro. Trzeba powoli rozglądać się więc za ich następcami…

– Trzeba ściągnąć takich zawodników, którzy podniosą poziom zespołu. Życie pokazuje, że potencjał jest w Wiśle bardzo duży, tylko trzeba umiejętnie tych chłopaków ustawić.

To kogo potrzeba ściągnąć do Krakowa?

– Na pewno Wisła musi pomyśleć o stoperze. Dobrze byłoby, gdyby Arek Głowacki został i pomógł klubowi, ale trzeba brać pod uwagę, że może odnieść kontuzję, mogą pojawić się przeciążenia. Guzmics z Sadlokiem to niezła alternatywa w środku pola, ale ten ostatni bardzo dobrze gra też na lewej obronie.

Kto zatem poza stoperem?

– Boczni obrońcy wyglądają nieźle, jeżeli chodzi o pomoc, to gdyby utrzymać ją w takim kształcie jak obecnie, siła jest spora. Nie wiadomo jednak co z Rafałem Wolskim. Przydałby się też jeden boczny pomocnik z najwyższej półki. Choć Patryk Małecki wyskoczył ze świetną formą, musi mieć kogoś do rywalizacji. Szukać też trzeba napastnika, bo choć Brożek z Ondraskiem radzą sobie nieźle, trzeci snajper dałby możliwość gry na dwóch napastników.

Zgodzi się pan ze stwierdzeniem, że największe znaczenie dla Wisły w najbliższym oknie transferowym będą miały negocjacje właśnie z Głowackim i Wolskim?

– Zgodzę się, absolutnie. O ile jednak z Głowackim nie będzie problemu, bo oddaje całe serce temu klubowi i jeśli tylko pozwoli mu na to zdrowie, będzie chciał pozostać przy Reymonta, problem jest z Wolskim. To młody chłopak, który przyjechał do Polski się odbudować. „Powąchał” Zachodu i będzie chciał tam wrócić. Czytałem gdzieś, że on traktuje ten powrót do Ekstraklasy jako porażkę, dlatego sporo zależy od tego czy Wolski nie otrzyma jakiś konkretnych ofert z zagranicy.

Od momentu przejęcia zespołu przez Dariusza Wdowczyka, Wisła to najlepszy zespół Ekstraklasy. Co nowy szkoleniowiec zmienił w krakowskim zespole?

– Na pewno bardzo celnie trafił z ofensywnym ustawieniem zespołu. Perfekcyjnie wykorzystał transfer Wolskiego, zaczął grać na jednego defensywnego pomocnika, ponadto ogromną siłą była gra dwójką napastników w pionie. „Dziewiątka” rozrywa blok obronny, dzięki czemu drugiemu napastnikowi łatwiej jest strzelić. Inaczej gra się dwójce stoperów przeciwko jednemu snajperowi, a inaczej przeciwko duetowi, nie ma już tej asekuracji, jest walka dwóch na dwóch.

Druga część sezonu w wykonaniu Białej Gwiazdy wygląda znacznie lepiej niż pierwsza. Wisła zasłużyła na górną połówkę tabeli?

– Oczywiście. Powiem więcej – w kolejnej rundzie Wisła będzie grała o mistrzostwo. To nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Trzeba jednak wyciągnąć wnioski z obecnych rozgrywek, bo zakończyły się one porażką. Nie ma co się podniecać tym, że Wisła jest najlepsza w swojej grupie, bo ona powinna walczyć dziś o ligowe podium! Chyba nikt nie wyobraża sobie, by Wisła z obecnym składem walczyła o utrzymanie…

Jak oceniłby pan miniony sezon? Był on w wykonaniu Wisły bardzo, bardzo dziwny…

– Fakt, Wisła ma za sobą dziwny sezon. Były wpadki, dużo błędów. Ja uważam jednak, że nie do końca dobre było ustawienie krakowian na początku sezonu. Czasem zbyt przesadna asekuracja powodowała, że kulała siła ofensywna. Wiadomo, że kiedy sporo dzieje się z przodu, wygląda to zupełnie inaczej. Wisła nie czuła się za dobrze z dwójką defensywnych pomocników.