– Cieszę się, że tak wyszło, że po rywalizacji do samego końca trenerzy na mnie stawiają. Mimo trudnej sytuacji chcę udowodnić, że stać mnie na to, by bronić bramce Wisły – powiedział obecny na czwartkowej konferencji prasowej przed meczem z Piastem Gliwice Michał Miśkiewicz.

 

– Staramy się mobilizować. Każdy z nas już trochę przeżył. Nie znalazłem się nigdy w takiej sytuacji, najbardziej doświadczony Arek Głowacki też. Jest tak źle, że pozostaje tylko odbić się od dna, trzeba z każdego meczu wyciągnąć maksimum. Liga pokazuje różne przykłady, jak wczorajszy mecz Legii w Niecieczy. Z naszym składem, z potencjałem na górną ósemkę, musimy dążyć do tego, by widmo spadku nie doszło do nas i się nie spełniło – mówił bramkarz Wisły.

– Sytuacja nie jest bez wyjścia. To trzeci sezon z podziałem na grupy, w ostatnich dwóch latach byliśmy w górnej ósemce i mówiło się o pucharach. Jak coś nie szło, to był taki luz psychiczny. Teraz jesteśmy bliżej grupy spadkowej i te doznania są inne: przegrasz jeden mecz i jesteś coraz bardziej zagrożony spadkiem. Każdy punkt, wygrana czy remis, będą na wagę utrzymania. Trzeba wyrobić sobie taką pozycję, by w ostatnich meczach zapewnić sobie pozostanie w ekstraklasie. Innego wariantu sobie nie wyobrażam – dodał.