– Jestem bardzo szczęśliwy, wiele razy grałem w Krakowie, czasem remisowałem, ale nigdy nie wygrałem. Zawsze ostatni mecz w sezonie jest trudny, gdy zawodnicy są myślami przy stołach wigilijnych, część zawodników przyjechała do Krakowa swoimi autami – przyznał Czesław Michniewicz po meczu z Wisłą.

– Obawiałem się o koncentrację – dodał trener Pogoni. – Nie graliśmy wielkiego meczu, ale graliśmy solidnie. Gol Rafała Murawskiego to zwieńczenie jego dobrej rundy. Cieszymy się, że dzięki temu zwycięstwu wydłuży nam się urlop, zaczynamy przygotowania 7 stycznia. Czeka nas miła podróż do Szczecina. Dziękuję zawodnikom za to co dzisiaj pokazali.

Przeciwko Pogoni Wisła wystąpiła z Jakubem Bartoszem, Krystianem Kujawą i Kamilem Kuczakiem w wyjściowym składzie. – Analizowaliśmy wszystkich zawodników, którzy grali w Wiśle, także Brożka czy Sadloka, bo wiemy, że medycyna to nie matematyka. Gdy otrzymaliśmy skład, to zacząłem szukać w internecie co to za dwaj zawodnicy, nie znałem ich wcześniej. Grali w tej drużynie, która zdobyła mistrzostwo juniorów? Pamiętam Żemłę, pamiętam innych, a tych zawodników nie – przyznał trener “Portowców”.

– Głowa do góry, to tylko piłka. Na wiosnę będzie lepiej. Wesołych Świąt – pożegnał się z Krakowem Czesław Michniewicz.