fot. Jan Ulicki

– Śląsk grał trochę lepiej w pierwszej połowie, my trochę lepiej w drugiej. Całość składa się na wynik remisowy. Na boisko wyszliśmy z zamiarem wygrania tego spotkania, aby umocnić się na pozycji numer dziewięć – powiedział po zremisowanym 1:1 meczu ze Śląskiem bramkarz Wisły Michał Miśkiewicz.

Wyróżniającymi się zawodnikami obu drużyn byli we wtorek bramkarze: – Tak czasami jest, że mamy więcej pracy. Wtedy trzeba pomóc drużynie.

Miśkiewicz po meczu żałował, że Wiśle nie udało się wygrać ostatniego spotkania w tym sezonie na własnym stadionie. – Taki mieliśmy zamiar i z taką myślą wychodziliśmy. Być może gdybyśmy byli bardziej agresywni w pierwszej połowie i udałoby się nam strzelić bramkę na 2:0, to by to trochę inaczej wyglądało. A tak Śląsk zdobył bramkę po rykoszecie i mecz się zakończył tak jak się zakończył – powiedział Miśkiewicz.

W ostatniej kolejce Wiśle przyjdzie się zmierzyć z Podbeskidziem, które straciło we wtorek szanse na utrzymanie się w Ekstraklasie. – Jeżeli wyjdziemy tylko z myślą, że Podbeskidzie się przed nami położy to będzie wielkim błędem i możemy zostać za to skarani. Chcemy tego uniknąć i zakończyć sezon we właściwy sposób – mówił Miśkiewicz.

Poproszony o podsumowanie mijającego sezonu odpowiedział: – Były wzloty i upadki. Na początku było w miarę dobrze, później przyszła ta seria meczów bez zwycięstwa. Później były zmiany trenera i w końcu znowu się odbiliśmy. Jest światełko w tunelu na przyszły sezon. Na tym co pokazaliśmy od momentu gdy przyszedł trener Wdowczyk wszystko będzie budowane w przyszłym sezonie.