fot. Radosław Bełżek

W ostatnich tygodniach Patryk Małecki wyrósł na czołowego piłkarza Wisły Kraków. – Zostałem obdarzony zaufaniem przez trenera i od razu widać efekty – tłumaczył w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

W meczach z Termaliką (4:2) i Jagiellonią (5:1) zdobył gola i zaliczył asystę. 27-latek przyznał jednak, że początki po powrocie do Krakowa nie były dla niego łatwe.

– W trakcie przygotowań wszystko wskazywało, że będę grał w podstawowym składzie, ale podczas treningów przed meczem ze Śląskiem zrozumiałem, że trafię na ławkę, Nie tak to sobie wyobrażałem, ale cóż, trzeba to było przyjąć z pokorą. Czekałem na swoją szansę – mówił Małecki.

Sytuację odmieniło zatrudnienie trenera Dariusza Wdowczyka, który postawił na pomocnika. – Od niego emanuje pewność siebie. Czasem dwa zdania wypowiedziane przez trenera mogą sprawić, że drużyna na boisku czuje się pewniej. Tak było w Pogoni, gdzie nawet po porażkach przychodził do szatni i powtarzał, żeby trzymać głowy w górze i nie pękać – chwalił szkoleniowca Małecki.

PS: Patryk Małecki wraca do formy >>