Sobota w stolicy Małopolski upłynie pod znakiem pierwszego w nowym sezonie starcia na stadionie im. Henryka Reymana z udziałem krakowskiej Wisły, która w meczu pierwszej kolejki PKO Ekstraklasy zmierzy się ze Śląskiem Wrocław. Przed tym spotkaniem szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” nie ukrywał, że liczy na wsparcie kibiców z trybun.

Reklama




Wisła na Śląsk bez Błaszczykowskiego, Burliga i Savicević pod znakiem zapytania

– Mamy możliwość rozegrania pierwszego meczu u siebie, co na pewno jest dla nas bardzo korzystne, bo nasz dom, czyli stadion przy ulicy Reymonta, to miejsce magiczne i chcielibyśmy zagrać takie właśnie spotkanie – mówił Maciej Stolarczyk w trakcie piątkowej konferencji prasowej cytowany przez Wisla.krakow.pl.

Liczę na to, że kibice będą jutro naszym dwunastym zawodnikiem. Mieliśmy pięć tygodni przygotowań i mieliśmy czas, by wkomponować nowych graczy. Oczywiście to proces i wymaga czasu, ale bardzo liczę na nowe twarze, ale także na tych, którzy byli do mojej dyspozycji w ubiegłym sezonie – dodał trener ekipy z Miasta Królów.

Opiekun wiślaków pozwolił sobie także na kilka słów na temat najbliższego rywala.

– Wiem że Śląsk uległ dużej przemianie, odszedł najlepszy strzelec ich drużyny – Marcin Robak, ekipę opuścił również Arkadiusz Piech, czyli kolejny doświadczony zawodnik, ale szkielet Śląska pozostał nienaruszony. Do ekipy doszedł za to Przemysław Płacheta, zespół budowany jest od nowa i na pewno będzie to trudny rywal, ale my mamy plan i będziemy chcieli go zrealizować – mówił 47-latek.

Cały czas nie wiadomo, kto będzie numerem jeden w bramce Wisły w trakcie kampanii 2019/2020. Stolarczyk zakomunikował natomiast, że chciałby, aby Mateusz Lis i Michał Buchalik rozegrali kilka cały spotkań w sezonie.

– Chciałbym, żeby i Mateusz Lis, i Michał Buchalik rozegrali w tym sezonie kilka całych spotkań. Wbrew pozorom to że Mateusz zagrał ostatnio w drugim sparingu z Puszczą nic nie znaczy, chciałem po prostu zobaczyć go w innym układzie personalnym. Decyzję już podjąłem, ale na razie nie będę o niej informował, ułatwiając w ten sposób przeciwnikowi przygotowanie się do spotkania. Rywalizacja jest dla mnie niezwykle istotna, bo podnosi umiejętności piłkarzy, dlatego trwała, trwa i będzie trwać – skwitował trener Wisły.