Maciej Sadlok podobnie jak jego koledzy z Wisły Kraków też nie miał powodów do radości po starciu z Wisłą Płock. Były piłkarz chorzowskiego Ruchu nie krył rozczarowania z powodu straty dwóch „oczek”.

Były piłkarz Wisły wypożyczony do Lugano

– Mamy sytuacje na 2:0 i w tej samej akcji dostajemy bramkę na 1:1. Mecz jednak dalej się toczy, gramy w przewadze, mamy sytuacje, ale dalej zawodzi nasza skuteczność – mówił Sadlok w rozmowie z klubową telewizją.

– Nie wiem, gdzie zostały popełnione błędy, ale skoro padł gol dla rywala, to na pewno były. Z drugiej strony chcemy narzucać swój styl gry, atakujemy przez 45 minut i to cieszy, że potrafimy narzucić to, co my chcemy grać, ale trzeba pamiętać, że kosztuje nas to dużo sił – zaznaczył zawodnik „Białej Gwiazdy”.

Za tydzień wiślacy na wyjeździe zmierzą się z Lechem Poznań w meczu w ramach piątej serii gier Lotto Ekstraklasy. Już od siedmiu spotkań krakowianie nie potrafią wygrać na stadionie „Kolejorza”.

– Przed nami spotkanie z Lechem, który ma bardzo szeroką kadrę. Na pewno Poznań to nie jest łatwy teren dla nas, ale musimy się jak najlepiej przygotować do naszego kolejnego meczu – skwitował obrońca Wisły.