Do tego tytułu co roku jest sporo chętnych, a większość aspirujących zawodników pochodzi z zagranicy. Ostatnim Polakiem, który został królem strzelców Ekstraklasy był Marcin Robak. Czy podobnie będzie tym razem?

Powtórka z poprzedniego sezonu?

W ubiegłym sezonie najskuteczniejszym zawodnikiem Ligi został Tomas Pekhart, który zanotował aż 22 trafienia. W tym sezonie Czech będzie jednym z głównych faworytem w tej rywalizacji. Jednak pod znakiem zapytania stoi jego przyszłość. Zawodnik Legii Warszawa wystąpił na Mistrzostwach Europy, a to w połączeniu z jego skutecznością w zeszłym sezonie przyciąga potencjalnych nabywców. W Legii w pewien sposób zabezpieczono się na taką ewentualność, sprowadzając reprezentanta Azerbejdżanu – Mahida Emreliego, który zdążył się już zaprezentować w klubie strzelając dwie bramki w swoim debiucie przeciwko Bodo/Glimt. I co ciekawe to właśnie Emreli jest głównym kandydatem do tego tytułu według bukmacherów. Kurs na jego zwycięstwo w tej klasyfikacji wynosi 3,75. Niewątpliwie jednak, jeśli obaj napastnicy zostaną w zespole z Warszawy, ciężar strzelania goli rozłoży się na ich obu, dlatego też żaden z nich może nie okazać się najskuteczniejszym zawodnikiem naszej ligi.

Sprawdź oferty bukmacherów i specjalny ranking -> 

Drugie miejsce w tej klasyfikacji w ubiegłym sezonie zajął Jakub Świerczok z wynikiem 15 trafień. Piast Gliwice postanowił wykupić napastnika z jego macierzystego klubu, jednak reprezentant Polski został sprzedany za dwukrotność tej kwoty do Japonii.

Jednym z “pewniaków” do tego tytułu zdaje się być Flavio Paixao, który regularnie pojawia się wśród najlepszych strzelców naszej ligi. W poprzednim sezonie zanotował on 12 trafień i zajął najniższy stopień podium. W sezonie 2019/2020 strzelił 13 bramek, a w sezonie 2018/2019 aż 15. 36-latek mimo swojego wieku ciągle regularnie wpisuje się na listę strzelców, w sumie w Ekstraklasie zanotował już 91 trafień. Jego kandydatura w tej klasyfikacji wyceniana jest przez bukmacherów na 20.00.

Mimo że Lech Poznań ubiegłej kampanii nie może zapisać do udanych, to w nadchodzącym, jubileuszowym sezonie Kolejorz będzie z pewnością chciał zmazać tę plamę. Głównym kandydatem do strzelania bramek w Poznaniu jest Mikael Ishak. Szwed w poprzednim sezonie zanotował w Ekstraklasie 12 trafień. Co więcej, swoją postawą na boisku zapracował sobie na to, by w nadchodzącym sezonie na boisko wbiegać z opaską kapitańską na ręku. 28-latek to gwarancja pewnego poziomu i poziom ten widzą też bukmacherzy, wyceniając jego kandydaturę na 7.00. W tym okienku transferowym do Lecha przyszedł jeden nowy napastnik – Artur Sobiech. W poprzednim sezonie występował on w tureckiej Super Lidze, w której strzelił 9 bramek, na pewno na kilka trafień z jego strony liczy Maciej Skorża. Kurs na to, że to Sobiech zostanie królem strzelców wynosi 15.00 u legalnych bukmacherów.

Czy zobaczymy w końcu bramkostrzelnego napastnika w Krakowie?

Ostatnim zawodnikiem Wisły Kraków, który zdobył koronę króla strzelców był Carlos Lopes. Hiszpan wówczas zaskoczył wszystkich swoimi umiejętnościami, które zdecydowanie wyróżniały się na tle całej ligi. Sięgając dalej pamięcią – w sezonie 2007/08, a także 2008/09 królem strzelców był Paweł Brożek. 

Niestety można powiedzieć, że po Carlitosie w Wiśle została pustka, bo jedynym zawodnikiem, który przekroczył limit 10 bramek był Zdenek Ondrasek w sezonie 2018/2019. 

Najlepszym strzelcem Białej Gwiazdy w ostatnim sezonie był Felicio Brown Forbes, który w 22 występach siedmiokrotnie odnalazł drogę do bramki rywali. Jednak on także tego rezultatu już raczej nie poprawi. Kostarykanin nie wystąpił w żadnym z dotychczasowych sparingów, otwarcie także mówi się o jego transferze do Chin. Niewątpliwie Wisła w tym sezonie będzie chciała poprawić pozycję w ligowej tabeli, a jednym z kluczowych elementów w tym aspekcie jest bramkostrzelny napastnik. Dlatego też sprowadzono nowych zawodników na tę pozycję. Niewątpliwym wzmocnieniem wydaje się być Jan Kliment. 27-letni Czech zapowiada się na podstawowego napastnika w nadchodzącym sezonie. Niestety jak dotąd w meczach przygotowawczych nie udało mu się wpisać na listę strzelców, mimo że Wiśle parę goli udało się zdobyć.

Transfer Brown Forbesa został dopięty, a w szeregach Wisły powinniśmy zobaczyć jeszcze jednego napastnika. Co prawda na tej pozycji może występować ściągnięty na początku lipca Dor Hugi – zawodnik, który wcześniej grał w austriackiej Bundeslidze dla St. Poelten i strzelił w ostatnim sezonie 8 bramek. Jeszcze w zimowym okienku transferowym zakontraktowany został Hubert Sobol – 21-latek, który jak dotąd reprezentował barwy Lecha Poznań. Trudno jednak w tym młodym piłkarzu upatrywać zawodnika gotowego do gry na już, gdyż w pierwszym zespole Lecha wystąpił on zaledwie czterokrotnie. Niewątpliwie jest to jednak piłkarz z potencjałem – potencjałem, z którego zrezygnowano w Poznaniu, gdyż większe nadzieje w Wielkopolsce wiąże się z młodszym Szymczakiem. Sztab Lecha nieraz źle ocenił potencjał swoich młodych zawodników, idealnym przykładem tego jest Dawid Kurminowski, który swoje pierwsze kroki stawiał w Lechu, nie dostał on jednak nawet szansy na debiut w seniorskiej drużynie. Młody zawodnik świetnie prezentował się grając Lidze Słowackiej i zapracował na transfer do duńskiego Aarhus GF.

Autor tekstu: Sławomir Wiatrzyk – redaktor portalu typerskiego Zagranie.com.