Po pierwszej części sezonu piłkarzom Wisły Kraków zajrzało w oczy widmo walki o utrzymanie. Zdaniem byłego piłkarza „Białej Gwiazdy”, a obecnie eksperta telewizyjnego, Kamila Kosowskiego, kluczem do zmiany sytuacji jest sprowadzenie napastnika i poprawa gry w ofensywie.

„Biała Gwiazda” zajmuje obecnie trzynaste miejsce w tabeli Ekstraklasy, ale ma tylko dwa oczka przewagi nad strefą spadkową.

– W pewnym momencie Wisła była w takim miejscu, że mogła spokojnie atakować pierwszą trójkę i powinna była to zrobić. W tamtym momencie przyszło jednak załamanie, później kontuzja Pawła Brożka i wygląda to tak, a nie inaczej. W tabeli jest jednak duży ścisk. Cztery, pięć zwycięstw każdą drużynę winduje do miejsca dającego europejskie puchary. Trzeba jednak umieć wygrywać. O ile Wisła w defensywie radzi sobie dobrze, ma dobrego bramkarza, obrońcy nie dają „ciała”, tak w rozprowadzeniu akcji, ich wykańczaniu są duże braki – zauważył Kosowski.

– Przydałoby się nawet dwóch napastników, nawet dla samej konkurencji dla Pawła Brożka. Musi czuć na plecach oddech zmiennika. Jeżeli pierwszy zawodnik w ataku nie jest w formie albo ma kontuzję, to wchodzi do gry drugi i pomaga drużynie.

38-latek realistycznie podszedł do szans Wisły w sezonie 2015/2016. – Jeżeli trener Pawłowski wywalczy z drużyną miejsce w lepszej ósemce, będzie to dużym sukcesem. Jeżeli nie awansuje do niej, ale wygra drugą ósemkę, też uznam to za sukces – ocenił.

DP: Wiśle potrzeba napastników >>