Po dwóch meczach bez zwycięstwa charakterna w tej kampanii Wisła Kraków chciała przełamać się w jaskini lwa, mierząc się z liderem rozgrywek. Mimo że Lech Poznań był postrzegany przez bukmacherów w roli faworyta, to krakowianie nie zamierzali tanio sprzedać skóry.

Pierwsza połowa w wykonaniu „Białej Gwiazdy” nie była zła, bo krakowianie potrafili długo utrzymywać się przy piłce, mieli sytuacje strzeleckie. Jednak na przerwę do szatni w lepszych nastrojach udali się lechici.

Wynik spotkania został otwarty w ósmej minucie, gdy złe zachowanie w defensywie Macieja Sadloka wykorzystał Amaral, pokonując Mateusza Lisa po strzale zewnętrzną częścią stopy i było 1:0 dla Lecha. Chociaż chwilę później Jakub Bartosz starał się doprowadzić do wyrównania, to była to próba nieskuteczna.

Tymczasem w 17. minucie po dotknięciu piłki ręką przez Rafała Pietrzaka we własnym polu karnym sędzia Paweł Raczkowski był zmuszony podyktować „jedenastkę”. Stały fragment gry na gola zamienił Christian Gytkjaer. Duńczyk zdobył tym samym swoją drugą bramkę w sezonie.

Mimo tego, że gospodarze prowadzili różnicą dwóch trafień, to podopieczni Macieja Stolarczyka nie zamierzali składać broni. Następstwem tego był gol Martina Kostala w 24. minucie, który wykorzystał błąd Rafała Janickiego, po czym oddał strzał z prawej nogi i było już tylko 2:1.

Po zmianie stron determinacja krakowskiej drużyny w dążeniu do celu dała bardzo szybko efekt. Już w 51. minucie Zdenek Ondrasek wykończył golem świetną akcję w wykonaniu swojej drużyny, w której zagraniem piętką popisał się Jesus Imaz i mieliśmy rezultat 2:2.

W kolejnych fragmentach rywalizacji krakowianie dokonali natomiast rzeczy niebywałej. Wisła grała konkretnie i dało to trzeciego gola dla teamu z Małopolski, gdy Gytkjaer po centrze z boku boiska skierował futbolówkę do własne siatki.

Wynik rywalizacji podwyższył natomiast Czech Ondrasek. Tym razem napastnik krakowskiej drużyny wpisał się na listę strzelców po świetnie rozegranym wyrzucie z autu. Podanie do „Kobry” zaliczył świetny w niedzielnym boju Słowak Kostal, a Ondrasek mocnym uderzeniem zdobył swoją czwartą bramkę w sezonie.

Rezultat zawodów ustalił Marko Kolar i wiślacy odnieśli swoje drugie zwycięstwo w trakcie trwającej kampanii, sprawiając jednocześnie, że team Ivana Djurdjevicia zanotował swoją pierwszą porażkę w sezonie, tracąc też pierwsze pięć goli na swoim stadionie w rozgrywkach.

Lech Poznań – Wisła Kraków 2:5 (2:1)

1:0 Amaral 8 min
2:0 Gytkjaer 18 min (k.)
2:1 Kostal 24 min
2:2 Ondrasek 51 min
2:3 Gytkjaer 55 min (sam.)
2:4 Ondrasek 61 min
2:5 Kolar 90 min

żółte kartki:
Lech Poznań – De Marco, Amaral, Tomczyk, Radut
Wisła Kraków – Kostal, Jesus Imaz, Wasilewski

Lech Poznań: Burić – Janicki, Vujadinović, De Marco, Makuszewski, Cywka (76 min Tomczyk), Tiba, Jóźwiak (61 min Tomasik), Gajos (82 min Radut), Amaral, Gytkjaer

Wisła Kraków:: Lis – Pietrzak, Sadlok, Wasilewski, Bartkowski, Kort, Basha, Kostal (79 min Arsenić), Jesus Imaz, Bartosz (62 min Boguski), Ondrasek (74 min Kolar).

sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)