Kolejny beniaminek nie sprostał Wiśle Kraków. W sobotnim spotkaniu 8. kolejki PKO Ekstraklasy Biała Gwiazda na własnym stadionie pokonała 3:0 Podbeskidzie Bielsko-Biała. Dla drużyny Artura Skowronka to drugie z rzędu ligowe zwycięstwo.

Pierwsza połowa sobotniego spotkania w Krakowie nie była porywającym widowiskiem. Zawodziła przede wszystkim Wisła, po której oczekiwano zdecydowano więcej, szczególnie po ostatniej efektownej wygranej w Mielcu. Podopieczni Artura Skowronka mieli jednak problemy z konstruowaniem akcji i wypracowaniem sobie klarownych sytuacji do zdobycia bramki.

Podbeskidzie bardzo skutecznie przerywało wszystkie zapędy wiślaków, starając się co jakiś czas odgryzać. W efekcie po 30 minutach gry miało na swoim koncie siedem strzałów, przy zaledwie jednym ze strony gospodarzy. W pierwszych dwóch kwadransach zdecydowanie groźniej było pod bramką „Białej Gwiazdy”, ale gościom brakowało precyzji. Na pewno nie zanosiło się na bramkę dla gospodarzy.

Jednak w 34. minucie błąd we własnym polu karnym popełnił Gergo Kocsis, który zdaniem sędziego nieprzepisowo powstrzymywał Macieja Sadloka. Arbiter bez wahania podyktował dla Wisły rzut karny, który pewnym uderzeniem wykorzystał Jean Carlos.

W 42. minucie wiślacy powinni podwyższyć prowadzenie na 2:0, ale po świetnym dograniu Yaw Yeboah fatalnie w stuprocentowej sytuacji spudłował Chuca. Podbeskidzie również starało się odpowiedzieć, ale piłka po mocnym strzale Mateusza Marca zza pola karnego przeszła tuż obok słupka.

Pięć minut po przerwie dobrą okazję do doprowadzenia do wyrównania miał Maksymilian Sitek, ale uderzył nad poprzeczką. Kilka chwil później dobrą przed szansą zdobycia drugiego gola stanął Yeboah, ale uderzenie wybronił Rafał Leszczyński. W 54. minucie z dystansu celnie uderzał Chuca, ale ponownie na posterunku był bramkarz Podbeskidzia.

W 61. minucie hiszpański pomocnik Wisły podjął kolejną próbę. Chuca potężnie uderzył z ponad 20 metrów, a piłka po rykoszecie wylądowała w siatce obok zaskoczonego bramkarza gości. Losy spotkania definitywnie rozstrzygnięte zostały dziesięć minut później, gdy za faul na wychodzącym na czystą pozycje Felicio Brown-Forbesie czerwoną kartką ukarany został Aleksander Komor.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się wygraną Wisły 3:0. Kropkę nad „i” fantastycznym uderzeniem sprzed pola karnego w samo okienko bramki Podbeskidzia postawił Jakub Błaszczykowski.