Z pewnością nie tak wyobrażaliśmy sobie wznowienie rozgrywek PKO Ekstraklasy. W wyjazdowym spotkaniu Wisła wysoko 0:4 przegrała z Piastem Gliwice.

Dwa ciosy Piasta

Wisła od samego początku nie przypominała świetnie grającej drużyny z okresu sprzed zawieszenia rozgrywek. Już w pierwszej minucie popełniła kilka katastrofalnych błędów, których efektem było objęcie prowadzenia przez Piasta. Fatalne zachowanie wiślaków we własnym polu karnym wykorzystał Jorge Felix, trafiając do siatki strzałem z lewej strony.

Wiślacy nie zdołali się pozbierać po tym ciosie, a dziesięć minut później Piast zadał kolejny. Tym razem fatalny błąd Georgija Żukowa w rozegraniu wykorzystał Piotr Parzyszek, który pokonał Michała Buchalika w sytuacji sam na sam.

Dzięki świetnemu początkowi, piłkarze Piasta nabrali pewności i w kolejnych minutach pewnie kontrolowali wydarzenia na boisku. Z kolei wiślacy cały czas popełniali proste błędy i nie potrafili przeprowadzić żadnej składnej akcji. Obraz gry nie uległ zmianie do końca pierwszej połowy.

Krótkie przebudzenie Wisły

Wiślacy zdecydowanie odważniej rozpoczęli drugą połowę. Do dwóch sytuacji strzeleckich doszedł Jakub Błaszczykowski, ale najpierw uderzył niecelnie, a przy drugiej próbie został zblokowany. W odpowiedzi na 3:0 mógł podwyższyć Felix, ale źle uderzył po podaniu Parzyszka.

W 64. minucie Wisła popełniła kolejny fatalny błąd, którzy podopieczni Waldemara Fornalika wykorzystali z zimną krwią. Gola rywalom tym razem podarował Kamil Wojtkowski. Do siatki po raz drugi w tym meczu trafił Parzyszek.

W 70. minucie szansę na zdobycie honorowego gola dla Wisły miał Paweł Brożek, ale po bardzo dobrym dograniu Błaszczykowskiego główkował obok bramki. Kilka chwil później stuprocentową sytuację do zdobycia czwartego gola dla Piasta zmarnował Parzyszek.

W ostatnim kwadransie drużyna Artura Skowronka musiała grać w osłabieniu, po tym jak drugą żółtą kartką ukarany został Maciej Sadlok. Gospodarze liczebną przewagę wykorzystali w 85. minucie. Stając „oko w oko” z Buchalikiem, piłkę w bramce umieścił Patryk Tuszyński, który wykorzystał świetne podanie Felixa.