Kiko Ramirez udzielił ostatnio ciekawego wywiadu portalowi „WislaPortal.pl”, w którym wypowiedział się między innymi na temat ewentualnego rozwiązania kontraktu z klubem z Małopolski. Hiszpan oczekuje aktualnie trzech zaległych pensji ze strony Wisły.

Ramirez ujawnił, jak wyglądały kulisy jego zwolnienia z klubem z Grodu Kraka. – Zarząd czekał tylko na odpowiedni moment. To było okrutne, bo było zaraz po meczu, a na gorąco nie powinno się robić takich rzeczy. Nawet tłumacz był na to gotowy, bo moje zwolnienie było przygotowane w języku hiszpańskim. A sam mój kontrakt był spisany w dwóch językach: po angielsku i po polsku. Zwolnienie zaś było po polsku i po hiszpańsku – powiedział hiszpańskie szkoleniowiec w rozmowie z WislaPortal.pl.

– To potwierdza, że było to już przygotowane wcześniej. To prawda, że mieliśmy złą passę meczów przed własną publicznością, z Górnikiem i potem z Wisłą Płock, która wiosną radzi sobie w lidze bardzo dobrze. Przegraliśmy dwa mecze, ale myślę, że drużyna by się pozbierała. Moje drużyny zawsze wychodziły z kryzysów silniejsze. Uważam, że przy tych wszystkich problemach ciężko byłoby sięgnąć po tytuł mistrzowski, ale jestem przekonany, że miejsce w europejskich pucharach byłoby w naszym zasięgu – dodał 47-latek.

Mimo że w ostatnim czasie Ramirez w nieprzychylnych słowach wypowiadał się na temat władz klubu z Krakowa, to Małgorzata Sarapata mogła liczyć jednak na życzliwość ze strony Hiszpana.

– Padło trochę niepotrzebnych słów, myślę, że ona wie, że się pomyliła, ale to już za nami. Ja nie mam nic na sumieniu. Osobiście życzę jak najlepiej klubowi i Pani Prezes Sarapacie – powiedział Hiszpan.

W ostatnim czasie pojawiły się głosy, że sprawa zaległości jakie Wisła ma względem Ramireza, może skończyć się w sądzie. Hiszpański trener przekonuje jednak, że nie chce szkodzić krakowskiemu klubowi.

– W Ekstraklasie jest przepis mówiący o tym, że jeśli klub nie płaci ci przez trzy miesiące, możesz zażądać całości kontraktu i być wolnym. Mam już prawie trzy miesiące zaległości, jeśli nie będą płacić jeden dzień dłużej, zgłoszę tę sytuację. Ciągle mam nadzieję, że uda się to załatwić inaczej, ale też staram się ulżyć klubowi. Mam teraz trzy miesiące opóźnienia. Jeśli klub spełni warunki, nie będzie żadnego problemu. Ja będę respektował do końca kontrakt, który podpisałem. Klub powinien robić to samo. I jeśli nie mogę teraz podjąć pracy w innym klubie, to nie mam z tym problemu – skwitował urodzony w Tarragonie szkoleniowiec.

Opracował ŁP